sobota, 15 marca 2014

Rozdział 12

Impreza sylwestrowa

*Perspektywa Andy'ego*

Wszyscy się bardzo dobrze bawili, tańczyli, pili, większość urządziła sobie konkurs karaoke, Calley od razu wzięła mikrofon, gitarę elektryczną i zaczęła śpiewać swoją piosenkę. Kiedy skończyła wszyscy zaczęli klaskać i piszczeć z zachwytu. Później wystąpiła z Juliet i zaśpiewały razem Wild Child oraz parę innych piosenek od mojej dziewczyny zespołu.
Połowa imprezy minęła na tańcach, różnych zabawach, czasami też zdarzały się dziewczyny, które tańczyły na barze ocierając się o siebie. Alkohol lał się litrami, nikt nie wiedział co robi, ale za to ludzie jeszcze bardziej się bawili i o to właśnie chodziło.

*Perspektywa Karoliny*

Impreza była wspaniała, dawno nie czułam się tak dobrze jak dzisiaj, poznałam wielu ciekawych osób w tym Chris'a i Ricky'ego z Motionless In White, byli bardzo sympatyczny, najlepiej rozmawiało mi się z Horrorem, po paru minutach zaciągnął mnie do innego pokoju, przestraszyłam się bardzo bo nie wiedziałam co on kombinuje.
- Spokojnie mała, nic ci nie zrobię. - powiedział z lekkim uśmiechem. - Chciałem tylko z tobą pogadać na osobności bo na dole jest głośno. - usiadł obok mnie na łóżku.
- No dobrze, więc o czym chcesz pogadać? - zapytałam już nieco uspokojona.
- No wiesz, to trochę trudne dla mnie. - podrapał się po głowie.
- Wyrzuć to z siebie, powiedz od razu, prosto z mostu.
- Jesteś moją siostrą.

Gdy usłyszałam to zdanie myślałam, że oszaleję. Ja jego siostrą? To nie mogło być możliwe.
- Ale jak to? Skąd ty to możesz wiedzieć? Dobra mamy te same nazwiska, ale to nic nie znaczy. - gitarzysta nie odpowiedział tylko wręczył mi kopertę gdzie była kartka, na której było napisane moje imię inazwisko, datę oraz miejsce urodzenia, imiona, nazwiska rodziców oraz rodzeństwo. Na samej górze listu był napis "Akt urodzenia" wszystko się zgadzało, każdy wyraz, to naprawdę był mój brat.
- Ale jak to się mogło stać? - spytałam go patrząc mu w oczy. Zaczął mi opowiadać całą historię od początku, "nasza mama" nie miała pieniędzy na utrzymanie dwójki dzieći, mąż ją zostawił samą,  więc od razu gdy przyszłam na świat, a Ricky miał 4 latka, oddała mnie do adopcji, a gdy wyszła na prostą próbowała mnie odzyskać, ale byłam już w Polsce, u ludzi, których uważałam za własnyc rodziców. Horror mówił to tak prawdziwie, że mu uwierzyłam, lecz dalej byłam w wielkim szoku.
- To nie jest możliwe, jak to się wszystko mogło stać? Kurwa mać! - zaczęłam ryczeć.
- Mała, nie płacz, najważniejsze jest to, że dowiedziałaś się prawdy, a ja cię wreszcie odnazłem. - przytulił mnie mocno do siebie i pocałował w czubek głowy. - Otrzył łezki i zejdź na dół bo pewnie Ash cię szuka. - uśmiechnął się.
- No dobrze...Braciszku - zaśmiałam się.
- Haha, no już siostra,  idź na dół. - poszłam do reszty gości, akurat była już prawie północ, Ashley mnie znalazł i wszyscy zaczęliśmy odliczać od 10 w dół, a gdy za brzmiał dźwięk odpalanych petard pocałowałam mojego chłopaka życząc mu oraz wszystkim innym szczęśliwego nowego roku.

Gdy było już po 2 zaczęłam odpływać, alkohol lał się literami, po jakimś czasie położyłam się na kanapie i zasnęłam. Nie umiałam wytrzymać już ani chwili dłużej na nogach.

*Teraźniejszość*

Wszyscy się śmialiśmy kiedy przypominaliśmy sobie co robiliśmy w Sylwestra, każdy z nad robił jakieś dziwne rzeczy, nie pamiętaliśmy wszystkiego, ale większość tak.
- A ty Karo pamiętasz coś? - spytała się mnie Ella.
- Jestem siostrą Ricky'ego Olsona. - wszyscy wypluli na siebie swój sok który pili przy okazji brudząc też mnie.
- Co ty pierdolisz? - spytał się mnie Andy.
- Sam mi to powiedział, macie, przeczytajcie sobie. - dałam im akt urodzenia.
- Kurwa mać, ale jak to? - spytał Jake, a ja opowiedziałam mu wszystko to co Horro przekazał mnie. Bałam się teraz trochę tego kiedy zobaczę się ze swoją prawdziwą mamą. Ale Ricky miał być ze mną więc się nie bałam tak bardzo.
- Kotku, nie martw się, dobrze, że dowodziałaś się jak jest naprawdę, teraz nie będziesz już żyć w kłamstwie. - pocałował mnie w czoło i mocno przytulił.

C.D.N

*Znowu przepraszam, ale nie mam neta, a rozdział piszę z telefonu :( Wiem, napisałam krótko, beznadziejnie i takie tam, wieeeem :/ Mam nadzieję, że chociaż trochę wam się spodoba ;* *

6 komentarzy = nowy rozdział.
Czytasz = komentujesz. Wystarczy napisać "czytam".