*Perspektywa Ashley'a*
Po trasie od razu zaczęliśmy się brać za nowy album, spędzaliśmy w studiu bardzo dużo czasu, że nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem w domu, wyspałem się w swoim miękkim łóżku, albo zjadłem jakieś porządne danie niż z restauracji. Jednak zrobimy wszystko, żeby nasza armia była zachwycona płytą.
Niedawno poszliśmy z Call do ginekologa sprawdzić jak z naszym maluszkiem i dowiedzieliśmy się, że jest zdrowy, a za kilka tygodni dowiemy się jaka będzie płeć. Już się nie mogę doczekać, a to już 4 miesiąc, bbrzuszek jej rośnie. Wygląda tak ślicznie, będzie z niej cudowna mama. Tylko Chris. Mam nadzieję, że nie będzie zgrywał tatusia dla MOJEGO dziecka. Może i zabrał mi Calley, ale nie oddam mu Ash'a Juniora! Dobra Purdy, uspokój się, już raz od niego dostałeś. Na samą myśl o tym boli mnie cholernie nos. Niezły ma sierpowy, to muszę przyznać, ale za nic nie oddam mu małego, albo małą.
*Perspektywa Karoliny*
Razem z Chris'em pojechaliśmy do Ricky'ego obmyśleć imiona dla dziecka. Wiem, że Ash powinien być z nami, ale jest zajęty płytą i nie chcę mu przeszkadzać.
- Może Richard? - odezwał się mój brat, a Chris strzelił facepalma.
- Piękne Horror. Ile nad nim myślałeś kochany? - w moim głosie zabrzmiał sarkazm.
- Dłuuuugo - uśmiechnął się głupkowato.
- Bryan, Danny, Cameron, Tom, Will, Oliver, Bill, Ben, Ryan, Joe, Angelo, Sabrina, Hayley, Amy, Evelyn, Taylor, Natalie, Mia, Sarah, Megan - zaczął wymieniać mój chłopak.
- Zapisujemy wszystkie - uśmiechnęłam się, a ja poczułam lekkie kopnięcie w brzuchu - Chris! - przyłożyłam jego dłoń. - Kopie! - prawie płaczę ze szczęścia.
- Czuję kochanie - całuje mnie w policzek i głaszczę brzuszek.
- Nie uważasz, że powinnaś zadzwonić do mamy i powiedzieć jej, że będzie babcią? - zabrał głos Ricky.
- W sumie racja - chwyciłam za telefon i wybrałam numer do mojej mamy, prawdziwej mamy.
Porozmawiałam z nią chwilę i umówiłam na jutro po południu na małe zakupy. Przecież zostało jakieś 5 miesięcy, a ta już chce wszystko kupywać, ale się cieszy, więc jej nie zabraniam. Jeśli uda mi się wyciągnąć Ash'a ze studia to pójdziemy we czwórkę. Tak, mój kochany braciszek musiał się dołączyć. Ehh..Co ja z nim mam? Jednak kocham go nad życie i nie wiem co by było jakbym go nie poznała i nie dowiedziała się prawdy o sobie, swoim pochodzeniu.
- To ja pojadę jeszcze do Brides'ów bo jest późno i pewnie już wrócili. Przy okazji spytam się Ash'a czy ma czas jutro - poszłam do garderoby i zaczęłam wiązać glany.
- A może cię zawieźć? - zapytał Chris.
- Nie trzeba, jestem już dużą dziewczynką kochanie - pocałowałam go czule. - Poradzę sobie - uśmiechnęłam się i założyłam swoją skórzaną kurtkę.
- No dobrze, ale jakby się coś działo to dzwoń do któregoś z nas. - przytulił mnie mocno.
- Nie ma sprawy - chwyciłam klucze od samochodu, wysłałam Chris'owi buziaka i wyszłam.
Cała droga minęła mi dobrze, ale jednak coś mnie niepokoiło. Pewny czarny samochód jechał za mną od samego początku podróży, muszę przyznać, że byłam nieco przerażona, ale włączyłam sobie nową piosenkę Tokio Hotel i zapomniałam o tajemniczym pojeździe.
Kilkanaście minut później dojechałam pod willę BVB. Nie pukałam bo jak to ujęli chłopacy "To nadal jest twój dom i przychodź kiedy chcesz, bez pukania". Weszłam do środka i zobaczyłam pełno kartek walących się po podłodze, najwyraźniej przenieśli studio do domu. Andy kłócił się z Jake'em o piosenkę, Jinxx z CC'm o to, kto ma zacząć grać, a Ashley siedział sobie spokojnie i całował z Kiną. Te ich wrzaski były nie do wytrzymania, więc walnęłam growlem najgłośniej jak umiałam i ich uciszyłam.
- Aua! Oszalałaś? Co to miało być? - pisnęła blondynka.
- Growl, chociaż jeśli chodzi o ciebie i twój móżdżek to i tak nie zrozumiesz. - ta tylko na mnie prychnęła. - Przestaniecie się kłócić?! - powiedziałam teraz ciszej do Brides'ów.
- Ale my niedługo wydajemy piosenkę, która nie jest dopracowana, nawet tekst nam się pierdoli. - marudzi Andy.
- Dawaj! - wzięłam od niego kartkę - Powiem szczerze. Tekst jest do dupy, ale da się to jeszcze uratować - wzięłam długopisi coś dopisałam, poprawiłam i im podałam. - Może być?
- Even when I fall down to my knees
I never say a prayer I don't believe
And I don't wanna look up to the son
But I will never be the faithless one
No I will never be the faithless one * - zaczął czytać na głos Andy. - To jest zajebiste! Dziękuję ci Call - mocno mnie przytulił.
- Uważaj młody bo jeszcze mi dziecko uszkodzisz - podbiegdł do mnie Ashley i pogłaskał po brzuszku, a ja znowu poczułam kopnięcie, na co Purdy szeroko się uśmiechnął - Tatuś też cię kocha, wiesz? - zaczął lekko mnie łaskotać po brzuchu.- A myślałem, że to ja będę pierwszy ojcem - odezwał się Jinxx, a wszyscy się zaśmiali.
- Może niedługo kochanie - Sammi usiadła mu na kolanach i dała soczystego buziaka.
- Ash? Masz może czas jutro po południu? - spojrzałam na niego błagającymi oczkami.
- Chyba, a coś się stało? - dalej głaskał mój brzuch.
- No bo moja mama się uparła, żebyśmy z nią poszli na jakieś zakupy. Wiesz, kupić jakieś ubranka, zabawki dla małego.
- Ale przecież zostało jeszcze 5 miesięcy - uniósł brew.
- Wiem, ale ciągle nawija, że teraz chce coś dla wnuka kupić - zrobiłam Najsłodsza minę jaką umiałam.
- No dobra, pójdę z wami, to potem mi napisz o której i gdzie mamy się spotkać - uśmiechnął się lekko.
- Dziękuję - przytuliłam go mocno, ale szybko się odsunęłam. - Pomóc wam w czymś chłopaki? - podeszłam do nich.
- Jak na razie nie, ale pojutrze przyszłabyś do studia? - oderwał zwrok od kartki Andy.
- Nie ma problemu, to ja już się zbieram - pomachałam wszystkim.
- Calluś! Czekaj! - zatrzymała mnie Juliet, którą dopiero teraz zauważyłam. - To taki mały prezent ode mnie i Andy'ego - podała mi mały kostium batmana i takiego samego pluszaka.
- Jest przesłodkie, dziękuję wam - dałam parze po buziaku w policzek i wyszłam z domu. Znowu on, znowu ten sam samochód, stał pod willą.To już przestaje być zabawne. Dobra Karo, pierdol to, wrócisz do domu, prześpisz się i zapomnisz, że to auto w ogóle istniało.
***
Od godziny chodzimy z moją mamą po różnych sklepach i oglądamy ubranka dla małego, kupiliśmy już kilka i dla chłopca, i dla dziewczynki.
- Mamo ile jeszcze? Nogi mnie bolą! - marudził Horror.
- Nie tylko ciebie stary - zgodził się z nim Deviant.
- Mama! Przerwa! Widziałam tu kawiarnię i tam możemy odpocząć i się czegoś napić, okej? - oparłam się o mojego brata, który pewnie by mnie zabił teraz.
- No dobrze skarbie, to wy napięcie się czegoś, a ja jeszcze poszukam - pomachała nam i odeszła.
*Perspektywa Ricky'ego*
Kiedy ja i Karola weszliśmy do Chris'a domu od razu padliśmy na kanapę razem z wszystkimi torbami.
- Już nigdy więcej zakupów z mamą! - krzyknęliśmy równocześnie, a Motionless śmiał się w niebo głosy.
- Gdybym nie miał zaraz się udusić, dostałbyś taki wpierdol - pogroziłem mu palcem.
- Jak ja się cieszę, że nie poszedłem z wami, a tak to siedziałem na wygodnej kanapie, piłem sobie czerwone winko, oglądałem film...- nie dokończył bo dostał od Calli w łeb.
- Gdybym nie miał zaraz się udusić, dostałbyś taki wpierdol - pogroziłem mu palcem.
- Jak ja się cieszę, że nie poszedłem z wami, a tak to siedziałem na wygodnej kanapie, piłem sobie czerwone winko, oglądałem film...- nie dokończył bo dostał od Calli w łeb.
- Nie wkurwiaj mnie Cerulli bo źle się to dla ciebie skończy - usiadła mu na kolanach i mocno przytuliła.
- Rzygam tęczą! - udawałem, że wymiotuję, a oni pokazali mi fucka.
- Za karę masz zrobić romantyczny wieczór - mruknęła mała.
- Z przyjemnością kochanie - pocałował jej czoło i poszedł do kuchni coś przyrządzić.
- To może ja nie będę wam już przeszkadzać - nie wiem jakim cudem zwlokłem się z sofy i udałem się powoli do pokoju gościnnego.
*Perspektywa Chris'a*
Siedziałem w kuchni i przygotowywałem dla Call lasagne. Gdy czekałem, kiedy danie będzie gotowe, zajrzałem do mojego skarba, który leżał na plecach i oglądał telewizję głaszcząc się też jednocześnie po brzuchu. Patrzałem na nią z wielkim uśmiechem. Jestem pewny, że będzie z niej cudowna mama.
Usłyszałem dźwięk minutnika i wyciągnąłem lasagne z piekarnika. Wyciągnąłem kieliszki nalewając do nich sok z czarnej porzeczki, który Karo uwielbiała. Zaniosłem wszystko do salonu i zapaliłem świeczki.
- Podoba ci się? - usiadłem obok niej i dałem jej buziaka w czółko.
- Nie mówiłam tego na poważnie, ale dziękuję ci. Jesteś cudowny - pocałowała mnie czule w usta. - Więc za co pijemy? - wzięła kieliszek do ręki.
- Za ten wieczór, za nas oraz za twoje przyszłe dziecko - stuknęliśmy i upiliśmy łyk, a potem zabraliśmy się za wcinanie mojego dzieła.
- Nie sądziłam, że potrafisz tak dobrze gotować - powiedziała z pełną buzią.
- A widzisz, jeszcze kilku rzeczy o mnie nie wiesz - puściłem jej oczko.
- Mam nadzieję, że się niedługo dowiem - ponownie się uśmiechnęła, ale bardziej seksownie.
- Zobaczymy - tym razem ja ją pocałowałem i jedliśmy w ciszy słuchając nowej płyty mojego zespołu.
---------------------
* Black Veil Brides - Faithless
Na początek chciałabym przeprosić, że musieliście czekać tak długo na rozdział :(
Mam dla was dobrą wiadomość bo wasza Calley zdała do następnej klasy! :D (Co prawda na warunkowym, ale to tylko szczegół XD)
I do tego zrobiła sobie piercing w języku, o którym marzyła od 6 lat *_*
Ten rozdział dedykuję Black Anna, bo strasznie spodobał mi się jej blog *___* Serdecznie polecam! Calley Purdy Motionless XD Przepraszam, że czcionka jest taka, a nie inna, ale tak to jest jak kopiujesz z aska i wklejasz na bloggera i to jeszcze z TELEFONU ;-; Czasami ta komórka mnie tak wkurwia.
Słyszeliście nową płytę MIW? Podoba wam się? Bo mnie bardzo *____* ♥♥
Dobra no to chyba na tyle, mam nadzieję, że rozdział się podobał i będzie dużo komentarzy :*
Do następnego kochani ♥
10 komentarzy = nowy rozdział.
Usłyszałem dźwięk minutnika i wyciągnąłem lasagne z piekarnika. Wyciągnąłem kieliszki nalewając do nich sok z czarnej porzeczki, który Karo uwielbiała. Zaniosłem wszystko do salonu i zapaliłem świeczki.
- Podoba ci się? - usiadłem obok niej i dałem jej buziaka w czółko.
- Nie mówiłam tego na poważnie, ale dziękuję ci. Jesteś cudowny - pocałowała mnie czule w usta. - Więc za co pijemy? - wzięła kieliszek do ręki.
- Za ten wieczór, za nas oraz za twoje przyszłe dziecko - stuknęliśmy i upiliśmy łyk, a potem zabraliśmy się za wcinanie mojego dzieła.
- Nie sądziłam, że potrafisz tak dobrze gotować - powiedziała z pełną buzią.
- A widzisz, jeszcze kilku rzeczy o mnie nie wiesz - puściłem jej oczko.
- Mam nadzieję, że się niedługo dowiem - ponownie się uśmiechnęła, ale bardziej seksownie.
- Zobaczymy - tym razem ja ją pocałowałem i jedliśmy w ciszy słuchając nowej płyty mojego zespołu.
---------------------
* Black Veil Brides - Faithless
Na początek chciałabym przeprosić, że musieliście czekać tak długo na rozdział :(
Mam dla was dobrą wiadomość bo wasza Calley zdała do następnej klasy! :D (Co prawda na warunkowym, ale to tylko szczegół XD)
I do tego zrobiła sobie piercing w języku, o którym marzyła od 6 lat *_*
Ten rozdział dedykuję Black Anna, bo strasznie spodobał mi się jej blog *___* Serdecznie polecam! Calley Purdy Motionless XD Przepraszam, że czcionka jest taka, a nie inna, ale tak to jest jak kopiujesz z aska i wklejasz na bloggera i to jeszcze z TELEFONU ;-; Czasami ta komórka mnie tak wkurwia.
Słyszeliście nową płytę MIW? Podoba wam się? Bo mnie bardzo *____* ♥♥
Dobra no to chyba na tyle, mam nadzieję, że rozdział się podobał i będzie dużo komentarzy :*
Do następnego kochani ♥
10 komentarzy = nowy rozdział.