*2 tygodnie potem, początek trasy*
*Perspektywa Karoliny*
Ostatnia walizka spakowana, gitara, więc jestem już gotowa na wyjazd. Nadal nie jestem przekonana co do tej trasy z Motionless In White. Wszystkich z zespołu uwielbiam, ale nadal nie mam zaufania do Chrisa. Niby jest wszystko okej, jednak wciąż coś mi w nim nie pasuje. Przez całą trasę będę śpiewać z nim w duecie Angel Eyes i Contempress, który wykonam zamiast Marii Brink. Nie wiem, zobaczymy w swoim czasie jak będzie się zachowywał.
- Masz wszystko? - spytał Ash wchodząc do naszej sypialni i obejmując mnie w pasie.
- Chyba tak - lekko się uśmiechnęłam do niego i chwyciłam jedno pasmo jego włosów, którymi zaczęłam się bawić - Będę za wami bardzo tęsknić - wtuliłam się mocno w mojego ukochanego.
- My również kotku - ucałował moje czoło.
- A Danny to już w ogóle będzie smutny cały czas - przyszedł CC do sypialni z małym na rękach.
- Mam nadzieję babciu, że z wami nie wykituje - wzięłam synka na ręce i dałam soczystego buziaka w oba policzki - Będę tęsknić, wiesz? - pogłaskałam go po główce, na której pojawiły się już króciutkie brązowe włosy.
- Maaaa - uśmiechnął się i pomachał wesoło rączkami.
- Chyba młody chce ci coś powiedzieć - spojrzał na mnie starszy Purdy.
- Maaamaaa - Danny się zaśmiał i wystawił łapki w moją stronę, a ja cała we łzach przytuliłam go do siebie
- Moje kochanie - ucałowałam malucha w czubek głowy - Jestem z ciebie dumna, skarbie - otarłam łzy szczęścia i znowu uścisnęłam synka.
- Teraz czekać aż powie "tata" i będę spełniony - połaskotał Danny'ego po brzuszku - Chodźmy już na dół, bo tourbus czeka - Ash razem z resztą domowników zszedł ze mną na zewnątrz i każdego po kolei zaczęłam tulić.
- Do zobaczenia - pomachałam wszystkim, wysłałam Ashowi oraz Danny'emu buziaki, weszłam do busa i odjechałam.
Przez całą podróż grałam z resztą zespołu na konsoli, czasami w karty albo po prostu gadałam z nimi i poznawałam coraz bliżej.
- Jak tam młody? - spytał mnie mój brat, który jechał w naszym busie zamiast z MIW. W duchu dziękowałam, że został ze mną.
- Rośnie skubany - zaśmiałam się - Centralnie przed wyjazdem powiedział "mama", rozpłakałam się - uśmiechnęłam się na to wspomnienie sprzed kilku godzin.
- Wychowacie go z Ash'em na dobrego człowieka. Mieć takich rodziców jak wy to wielki skarb - Ricky objął mnie ramieniem.
- Dzięki, że jesteś. Cieszę się, że mam w tobie wsparcie - mocno się wtuliłam w brata.
- Ja się cieszę, że po tylu latach cię odnalazłem. Kiedy stałem się pełnoletni poleciałem do Polski szukać cię. Mieszkałem tam nawet przez jakiś czas. Dlatego odwołano wszystkie trasy jakie mieliśmy zaplanowane. Nie udało się ciebie znaleźć, więc wróciłem do Stanów. Po kilku miesiącach zobaczyłem na twitterze zdjęcie z Ashem oraz tobą, przejrzałem twoje konto i ujrzałem to samo nazwisko. Na początku pomyślałem, że to dla żartów albo po prostu przypadek, bo każdy może mieć na nazwisko Olson. Jednak, kiedy mama zobaczyła zdjęcie od razu cię poznała, byłaś bardzo podobna do ojca. Miałaś jego oczy, nos, piegi - stuknął palcem po moim piegowatym nosku na co się zaśmiałam cicho - Sprawdziłem też twoją datę urodzenia. Wszystko się zgadzało, a także to, że jesteś z Polski. Andy zaprosił mnie i Chrisa na sylwestra i wtedy nadażyła się okazja, aby cię zobaczyć. I tak oto znowu jesteśmy razem, siostrzyczko - skończył opowiadać nadal mocno mnie tuląc do swojej klatki piersiowej.
- Gdybym nie uciekła z domu do Nowego Jorku, nie poznała Andy'ego i reszty to nadal kiblowałabym w szkole, w której mnie gnębili, na dodatek mieszkałabym z mamą tyranem znęcającym się nade mną i na dodatek chorą psychicznie - przyłożyłam dwa palce do skroni i udałam, że strzelam sobie z pistoletu.
- Racja, może by mi się nie udało cię znaleźć - pocałował mnie w czubek głowy - Czekaj...Uciekłaś z domu?! - wybuchnął.
- Byłam pełnoletnia, rodzice nie mieli nade mną władzy - wzruszyłam ramionami - A poza tym zostawiłam list mamie, że odchodzę. Cholera wie czy go przeczytała - powiedziałam obojętnie.
- Może aż taka zła nie jest i przeczytała - zaczął mnie głaskać po włosach.
- Mało mnie to obchodzi. Teraz mam ciebie, mamę, Asha, Danny'ego, mam przyjaciół, którym mogę bezgranicznie ufać.
- Tak właściwie, to na którym kierunku byłaś w liceum? - mój brat uniósł brew.
- Językowym. Planowałam studiować anglistykę albo germanistykę.
- Ty umiesz szprechen po niemiecku? - rozszerzył oczy.
- Na próbnej maturze miałam 100% z pisemnego i ustnego niemieckiego - śmieję się. - Z angielskiego byłam najlepsza w szkole. Chodziłam na konkursy, wyjeżdżałam do Wielkiej Brytanii - zaczęłam wyliczać.
- Zdolna byłaś - uśmiechnął się.
- Żałuję trochę, że nie zdałam tej matury - lekko posmutniałam.
- Możesz ją zrobić w każdej chwili - pogłaskał moje ramie.
- Przepraszam, że wam przeszkadzam w rozmowie, ale jesteśmy już na miejscu - poinformował nas Kyle i wszyscy wyszliśmy z busa.
Przed nami szli chłopacy z Motionless In White oraz Ice Nine Kills, którzy jechali przed nami innymi busami.
Weszliśmy od tyłu do klubu, każdy zespół miał swoją próbę. Po skończonych występach przed koncertem poszłam do garderoby się przebrać we właściwe ubrania. Pomalowałam się, rozczesałam włosy i lekko je potapirowałam. Byliśmy dobrze przygotowani, ale centralnie kilka minut przed naszym występem po INK moi chłopacy trochę się stresowali.
- Ej, spokojnie, to wasz pierwszy koncert przed większą publicznością, ale wierzę w was i wiem, że sobie poradzicie. Znacie wszystkie piosenki, bo przecież jakoś nagraliście tę EPkę. Próba też była świetna, więc nie będzie problemu. No chodźcie, zaraz wchodzimy - wyciągnęłam rękę, a reszta zespołu położyła swoje na mojej - Razem!
- Slo, slo, slo, slo, SLOWDEATH! - zagrowlowaliśmy wszyscy i wbiegliśmy na scenę zaczynając piosenką Other Side.
***
Przyszedł czas na ostatnią piosenkę, czyli Angel Eyes z Chrisem. Muszę przyznać, że trochę się stresowałam, ale przypomniałam sobie, że to co robimy podczas tej piosenki oraz Contempress to tylko gra aktorska, o której Ash wie, bo prosiłam Kyle'a, żeby wysłał maila z mojego telefonu do Purdy'ego, bo ja byłam zajęta.
Zaczęłam śpiewać piosenkę, dawałam z siebie całe 100%. Pierwszy refren zamiast Chrisa śpiewał Jeremy w chórkach, dopiero podczas drugiego pojawił się Chris. Trzymaliśmy się blisko siebie, on jeździł ręką po moich włosach, twarzy, szyi kończąc na biodrach. Przy "You're fucking mine" spojrzał mi głęboko i bardzo się przybliżył do mojej twarzy, a przy ostatnim refrenie upadł na kolana i przytulił się do mojej lewej nogi. Ja robiłam to samo i głaskałam go po głowie, gdy był na dole. Ostatnie wersy piosenki. Padłam na kolana obok Cerulliego i objęłam jego szyję i przybliżyłam do siebie dokańczając refren.
Ukłoniliśmy się, Chris poszedł, a ja z resztą zespołu podziękowaliśmy za występ i poszliśmy za kulisy.
- Dałaś radę siostra - przytulił mnie brat
- Że też się zgodziłam na to obmacywanie - wzdrygłam się na wspomnienie, które było jeszcze parę minut temu.
- Szczerze ci współczuję, ale czasu nie cofniemy - odgarnął moje włosy - Dobra, ja muszę lecieć, bo zaraz zaczynamy. Powodzenia przy Contempress - pocałował mnie w czoło. Ricky poszedł po gitarę i chwilę później wszedł na scenę.
Piosenka, którą miałam wykonywać z Chrisem miałabyć jedną z ostatnich, więc poszłam na chwilę na zewnątrz zapalić. I pomyśleć, że przez dwa miesiące będę musiała udawać jakbym była z Chrisem. Już mi wystarczy, że z nim byłam i mnie okłamywał. Po skończeniu palenia papierosa weszłam do środka i słuchałam występu MIW. Grali właśnie Dead As Fuck, a według ich setlisty po tej piosence mam być na scenie z Motionlessem. Usiadłam sobie blisko wejścia na scenę trzymając miktofon z ręce i czekałam na moją część piosenki. Był koniec pierwszego refrenu, więc powolnym krokiem szłam na scenę w stronę Chrisa i śpiewałam. Najgorsze z tej gry było to, że na samiutkim końcu musiałam pocałować wokalistę. Myślałam, że uderzę menagera w momencie, kiedy się o tym dowiedziałam.
Robiliśmy praktycznie to samo co przy poprzedniej piosence. Ostatni refren i koniec utworu. Cerulli pogładził mój policzek i zbliżył się. Nasze usta dzieliły milimetry i w ostatnim momencie przesunęłam lekko głowę i pocałował kącik moich ust. Cieszyłam się w duchu, że nie trafił moich warg.
Pomachałam publiczności i zeszłam ze sceny.
Po koncercie poszłam do tourbusa trochę odpocząć. Wyciągnęłam z lodówki puszkę Monster Energy i upiłam łyka napoju.
- Call, zaraz masz wywiad z Chrisem. Alternative Press przychodzi - poinformował mnie basista zespołu.
- Zajebiście - powiedziałam w myślach.
Ubrałam jakieś spodnie, koszulkę z krótkim rękawem i usiadłam wygodnie na kanapie czekając na przyjście reporterów gazety.
Po 10 minutach przyszedł Motionless razem z Nickiem Major, który miał przeprowadzić z nami wywiad.
- Witaj Calley - podał mi rękę i uśmiechnął się serdecznie.
- Cześć Nick - odwzajemniłam gest. - Nie chcę być niegrzeczna, ale ile to potrwa? Jestem trochę śpiąca - ziewnęłam.
- Jakieś 20 minut, spokojnie, sam wolałem jakąś wczesną porę, no ale nie umieliśmy się dogadać z waszymi menagerami o normalną godzinę - wyjaśnił.
- Spoko, zaczynajmy. - Nick ustawił kamerę i ją włączył.
- Chris Motionless i Calley Olson, dawni kochankowie, których łączyło mocne uczucie. Jak to się stało, że po tym wszystkim nadal macie ze sobą kontakt.
- Po tym wszystkim, to znaczy? - uniosłam brew.
- Po tym jak wokalista mówiąc delikatnie zdradził cię z ich makijażystką na gali Alt Press. - tak, to było bardzo delikatne. Wyczujcie ten sarkazm.
- Szczerze zaczęliśmy gadać dopiero po pewnym incydencie związanym z moim synkiem i jego już byłą dziewczyną.
- Jakim? - zapytał.
- Na to pytanie już nie odpowiem. Nie chcę, żeby ktoś z poza moich bliskich o tym wiedział. Powiem tylko, że Chris mi wtedy pomógł i tak jakby zakopaliśmh topór wojenny, bo podczas rozstania, cóż, można powiedzieć, że powiedzieliśmy sobie za dużo, a ja zareagowałam zbyt agresywnie, bo rzuciłam się na Motionlessa z pięściami. Zdrady nie toleruje. Sama się dziwię, że po tym co zrobiłam Ashowi, nadal mnie kocha i chce ze mną być, a nie musiał. Mógł wieść spokojne życie beze mnie i nasze stosunki ograniczyłyby się do tego kiedy może przyjść się zobaczyć z Danny'm. Jednak wybaczył mi i znowu jesteśmy razem.
- A ty Chris? Zgadzasz się z Calley? - spojrzał na wokalistę.
- Tak, odnowiliśmy kontakt po tym wydarzeniu. Mogę powiedzieć, że Sabrina była chora psychicznie oraz zazdrosna. Gdy dowiedziałem się co zrobiła skontaktowałem się z Call i kombinowaliśmy jak rozwiązać problem. Przeprosiłem też Asha i wszystko było okej - Chris objął mnie ramieniem. Co on odpieprza?
- To dobrze, że nie kłócicie się już i w zgodzie koncertujecie razem po Stanach. Calley, jest początek czerwca. Wpadniesz w tym roku na Warped Tour, kiedy będziecie mieli wolny dzień od występów?
- Jasne, że tak. Ostatnio, kiedy tam byłam polubiłam tę trasę koncertową. Można tam poznać wiele wspaniałych osób - uśmiechnęłam się.
- Chris, jak idą nagrania płyty? - spojrzał na mojego byłego.
- Świetnie! Płyta prawie skończona, niedługo ukaże się teledysk do piosenki "570", Caro też się tam pojawi - dał teraz rękę na moje kolano, a ja próbowałam udawać, że o wszystkim wiem.
- Czekamy z niecierpliwością - Nick skończył wywiad i wyszedł z resztą ekipy z busa.
- Pojebało cię? Nie lepiej było mnie o wszystkim informować przed tą szopką? I co to było za obmacywanie podczas tego wszystkiego? Mało dostałeś rok temu po narodzinach Danny'ego? Wystarczy, że pozwalam ci się dotykać na koncertach. Na więcej kurwa nie licz! - nakrzyczałam na niego i wróciłam do swojego małego łóżka i poszłam spać.
--------------
Kolejny rozdział za mną. Dedykuje go mojej przyjaciółce Emi ❤
Polecam serdecznie nowy teledysk Motionless In White! Według mnie jest świetny, chłopacy odwalili kawał dobrej roboty :D
Ps: Zmiany w członkach zespołu!
2 komentarze = nowy rozdział
środa, 13 lipca 2016
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

