niedziela, 5 lutego 2017

Rozdział 35

Piosenka dla klimatu :3

*kilka dni później*

*Perspektywa Karoliny*

Siedzę na planie teledysku i gadam z fanami, którzy również mieli w nim występować. Pytali się co u mnie, czy Danny się dobrze czuje, czy między mną a Ashem się układa. Ta rozmowa była o wiele lepsza niż obacywanie przez Motionlessa.

- Calluś, serio rzuciłaś się na Chrisa? -zapytał mnie jeden chłopak.

- Ricky nawet przy tym był i on sam dorzucił coś od siebie - zaśmiałam się przypominając sobie sytuację ze szpitala. - Olson z nowonarodzonym Danny'm skopał Christopherowi tyłek, widok był bardzo zabawny, prawda Rixi? - spojrzałam w stronę brata.

- Rixi? Ty to masz łeb do wymyślania przezwisk - zaśmiał się Horror - I potwierdzam, tak właśnie było, czemu pytasz? - zapytał chłopaka.

- Oglądałem wywiad, ale nie byłem pewny, więc spytałem się osobiście - odpowiedział nieśmiało.

- Spokojnie, nie gryziemy, nie wstydź się pytać - uśmiechnęłam się.

- Caaaall, mogę sobie zrobić z tobą i Ricky'm zdjęcie? - spytała się około 2 lata ode mnie młodsza dziewczyna z czarnymi włosami oraz czerwonymi końcówkami i kilkoma kolczykami na buzi.

- Jasne, Ricky, już dupcie - krzyknęłam wcześniej prosząc mojego ukochanego Devina o zrobienie zdjęcia.

- Mogę jeszcze jedno z tobą? - odezwała się dziewczyna.

- Oczywiście - uśmiechnęłam się szeroko do niej i przytuliłam ją mocno do siebie, a na kolejnym zdjęciu pocałowałam w policzek.

- Jesteś taka kochana - uśmiechnęła się i wtuliła we mnie.

- Ty również. Ale powiedz mi jak masz na imię kochana? - zaśmiałam się cicho.

- Amanda - odpowiedziała i mocniej mnie przytuliła.

- Bardzo ładnie. Zrobię sobie z tobą fotke moim telefonem - wyciągnęłam urządzenie z kieszeni i włączyłam aparat - A teraz uśmiech - wyszczeżyłam się i kliknęłam przycisk - Popatrz jak ładnie - pokazałam dziewczynie zdjęcie. Podasz mi swojego maile? Wyślę ci wszystko, bo fejs strasznie niszczy jakość - zaśmiałam się.

Kiedy skończyłam przesyładnie fotek dla mojej nowej koleżanki na małej scenie, gdzie grał zespół pojawił się Motionless oraz reżyser klipu.

- No dobrze, robimy tak jak ustaliliśmy, stoicie wokół sceny i bawicie się jak na normalnych koncercie i czasami obracacie się wokół chłopaków. Chris co jakiś czas będzie wokół was przechodzić, możeciecie nawet podnieść go i zrobić falę. Będzie to świetnie wyglądać. Zespół robi swoją robotę, wy się cieszycie. Wszystko jasne? To super. Zaczynamy!

W końcu po kilku godzinach mogliśmy się zbierać. To był już siódmy dzień nagrywania i niedługo teledysk ujrzy światło dzienne. Jestem ciekawa jak wszystko wyjdzie. Jutro chłopaki mają swoje solowe nagrania, więc ja będę mieć przerwę, żeby pogadać z Ashem i resztą chłopaków oraz Juliet. Strasznie za nimi tęsknię.

*dzień później*

Chwyciłam swojego laptopa do ręki i pierwsze co zrobiłam po włączeniu go zadzwoniłam do ukochanego. Odebrał po trzech sygnałach.

- Hej kocie - uśmiechnęłam się szeroko na widok Ashley'a.

- No cześć - miał lekko zdenerwowany wyraz twarzy, zaniepokoiłam się.

- Coś się stało? - zapytałam z troską.

- Nic się nie stało oprócz tego, że obściskujesz się z Chrisem na koncertach - wybuchł.

- Przecież Kyle miał ci przekazać, że taką mam rolę podczas śpiewania z Motionlessem.

- Najwyraźniej nic mi nie powiedział - mówił nadal wściekły.
Zabije te zieloną małpę. Prosiłam go, żeby nie zapomniał, a ten to na złość zrobił.

- Dobrze wiesz, że to co robimy nic dla mnie nie znaczy - zaczęłam się tłumaczyć.

- Jakoś wcześniej znaczyło, bo odeszłaś ode mnie dla niego - wściekł się.

- Możesz przestać? Nic mnie już z nim nie łączy oprócz interesów.

- Macał cię nawet podczas wywiadu - zabije Bezbrewa.

- Myślisz, że mi się to podobało? Dostał opierdziel za to, ale oczywiście ty mi nie uwierzysz.

- Owszem, nie uwierzę w to. I zaczynam się zastanawiać czy aby nie odwołać całych przygotowań do ślubu.

- Czy ty oszalałeś?! Przez występy z Chrisem, które są dla mnie niczym chcesz odwołać ślub? Jam wrócę to musimy pogadać, bo ja tego tak nie zostawię.

- Chyba już nie mamy o czym rozmawiać. Żegnaj - rozłączył się.

- Kurwa mać - przeklnęłam.

*Perspektywa Asha*

Mam już dość. Mam dość Motionlessa, że znowu zabrał mi Call. Nie mam już o kogo walczyć. Ale co z Danny'm? U kogo będzie mieszkał? Kto go wychowie? Przecież musi mieć obojga rodziców, ale to ci teraz się dzieje to chyba się nie uda dojść z tą dziewczyną do porozumienia.
Usłyszałem jak ktoś wchodzi do mojego pokoju.

- Ty idioto! - Juliet uderzyła mnie w głowie z Młodym na rękach.

- Kretynie! - to samo zrobił Andy.

- Pajacu! - cios wymierzył także CC.

- Palancie! - przybył Jake.

- Imbecylu! - później Jinxx.

- Mama! - Mały klepnął mnie w policzek.

- Aua! Co wam jest?! - krzyknąłem zdenerwowany.

- Co nam jest? Co tobie odbiło?! Czy ty właśnie zerwałeś zaręczyny?! - wkurzył się Andrew.

- Może - odpowiedziałem obojętnie.

- Pojebało cię? Myślisz, że to obmacywanie na scenie było jej pomysłem? Menager tak zadecydował i nie miała nic do gadania - odezwał się Jake.

- A co ty taki doinformowany, co? - zapytałem.

- Ricky mi o wszystkim powiedział. Karo nie mogła, bo miała próby. - wyjaśnił.

- Pomyśl o Danny'm. Jak on będzie się czuł, że z jednym rodzicem będzie mieszkał, a drugi go będzie odwiedzał. - wtrąciła się Juliet tuląc mojego synka.

- Mały może nie był planowany, ale oboje kochacie go całym sercem i życie byście za niego oddali, wy tak samo. Nie można po prostu ot tak przestać kogoś kochać, z kim przeżyło się już trochę czasu. Wszyscy wiemy, że ona to już ta jedyna. Nie sądzę, żebyś oświadczył się komuś innemu niż jej. To wspaniała dziewczyna, na którą od zawsze zasługiwałeś. Ona to nie Kina. To są dwa różne światy. To Karo przekonała cię do ograniczenia imprez oraz alkoholu, bała się o twoje zdrowie, a Kina tylko namawiała cię na więcej i więcej. Mieć taką dziewczynę jak Calley to prawdziwy skarb. Jeśli od niej odejdziesz, to drugiej takiej jak ona już nigdy nie znajdziesz. Kocha cię i nawet nie wiesz jak mocno, zrobiłaby wszystko dla ciebie i twojego dobra - wytłumaczył Andy.

- Dajcie mi wszystko przemyśleć, dobra? A teraz Juliet oddaj mi syna, bo chcę się z nim pobawić - zabrał dziewczynie Młodego i wyszedł na dwór.

*Perspektywa Karoliny*

- Jak on mógł mi tak powiedzieć? - wtuliłam się w brata płacząc w jego ramię.

- Zazdrość Mała i to cholerna - pogłaskał mnie po włosach - Musicie pogadać w cztery oczy, może coś to zdziała i będzie jak dawniej.

- W tej chwili nie mam ochoty go widzieć - otarłam łzy i wysmarkałam nos.

- Dwa miesiące Call, musisz wytrzymać - zaczął kołysać mnie w ramionach.

*Po trasie, wieczór*

Nareszcie! Po dwóch miesiącach wracam w końcu do domu! Trasa była bardzo udana, publika nas bardzo polubiła. Charles powiedział, że mamy teraz trochę przerwy, później lecimy do studia i kolejna trasa. Jestem mega szczęśliwa. Chłopacy już aż tak się nie stresują grać przed większą publicznością jak na początku.

Tourbus podjechał pod willę Black Veil Brides. Wysiadłam biorąc także swoje walizki z bagażnika.

- Nareszcie w domu - pomyślałam.

Pożegnałam się z resztą zespołu i weszłam do domu. Ciemno strasznie. Czyżby wszystkich wywiało? Zdjęłam buty, odłożyłam torebkę, zapaliłam światło i nagle każdy z domowników wyskoczył i ukrycia.

- Witaj w domu! - krzyknęli wszyscy i zaczęli mnie po kolei ściskać, nie widziałam niestety Asha, ale nie martwiłam się tym teraz.

- Mama! - zaśmiał się mój synek, który był na rękach Biersacka.

- Stęsknił się strasznie za tobą - wujek Andy podał mi Młodego.

- Ja za tobą też się stęskniłam, skarbie - ucałowałam malucha i przytuliłam do siebie - To jakaś impreza czy co? - uniosłam brew.

- Taka mała, żeby mały mógł słodko spać - odpowiedziała Juliet.

- Nie trzeba było, naprawdę - zawstydziłam się lekko.

- Długo cię nie było, tęskniliśmy strasznie - przytulił mnie babcia CC uważając na Danny'ego.

- Ja za wami również - uśmiechnęłam się szeroko - Co z Ashem? - cholera. A miałam się nie przejmować.

- Siedzi na górze wciąż zły - odpowiedziała Inna, ukochana Jake'a - Myślę, że za bardzo przesadza z tą zazdrością.

- Nie tylko ty tak mWitasz - głos zabrała Tiffany, dziewczyna Christiana.

- Jemu coś naprawdę strzeliło do głowy - dodała Alice, wybranka Jinxxa.

- Powinnam z nim pogadać, ale najpierw dajcie mi coś do picia - zaśmiałam się.

- Najpierw uśpił małego - wtrącił się Jake.

- Racja - cmoknęłam małego w czoło i poszłam do jego pokoju i zaczęłam mu śpiewać kołysankę. Zasnął od razu, więc położyłam go do łóżeczka i wróciłam na dół.

- No to pijemy za twój powrót, Calley - wszyscy wzięli swoje kieliszki, stuknęliśmy w nie i od razu wypiliśmy całą zawartość.
Chyba na jednym drinku się nie skończy.

-----------------------------

Witam was wszystkich po tej cholernie długiej przerwie!
Stali czytelnicy mogą wiedzieć już, że to u mnie norma i niestety wielka moja wada, że dodaje tak późno rozdziały, no ale niestety brak pomysłów robi swoje. Ważne, że w ogóle rozdział powstał XD