czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 10

*Perspektywa Ashley'a*

Położyłem moją Calley na łóżku i dalej ją całowałem, włożyłem ręce pod jej koszulkę i poczułem coś na jej brzuchu, ściągnąłem jej koszulkę i zobaczyłem cały brzuch w czerwono-brązowych bliznach i paru siniakach, musiały mieć co najmniej z parę dni.
- Boże święty, co ci się stało? - przejechałem lekko palcem po ranach.
- Rodzina, fałszywi przyjaciele, ludzie w szkole. - zobaczyłem że płacze.
- Kotku, nie płacz, tego już nie ma. Teraz jestem ja, Juliet i reszta Brides'ów. Wszyscy ci pomożemy, będzie dobrze.
- Mam nadzieję, ale przepraszam, muszę iść. Dziękuję wam za wszystko, a tobie w szczególności - pocałowała mnie - Kocham cię Ashley, odezwę się później - uśmiechnęła się przez łzy i wyszła, nic nie odpowiedziałem tylko lekko posmutniałem i poszedłem do reszty.

*Perspektywa Karoliny*

Szłam do hotelu powolnym krokiem ze słuchawkami w uszach. To co teraz zrobiłam było głupie, wiem, ale nie chciałam znowu o tym gadać, to było dla mnie za trudne. Weszłam do swojego pokoju położyłam się na łóżku i zasnęłam na chwilę bo o 10 miałam być w studiu tatuaży. Po paru godzinach wstałam, podniosłam swoją zacną dupę, załatwiłam wszystkie sprawy toaletowe, ubrałam granatowe rurki, czarne trampki z ćwiekami i koszulkę z MIW, wzięłam jeszcze sweter, zamknęłam pokój i poszłam spokojnie. Dotarłam na miejsce swojej pracy i od razu zajęłam się tym co zwykle, czyli albo zrobiłam komuś tatuaż, albo kolczyk. W sumie nic ciekawego, ale to moja pasja i kocham to robić. Nagle w radiu zaczęła grać piosenka Falling In Reverse - The Drug In Me Is You, byłam sama teraz więc zaczęłam trochę tańczyć i śpiewać. Gdy piosenka się skończyła, usłyszałam czyjeś oklaski, odwróciłam się i zauważyłam uśmiechniętego od ucha do ucha Andy'ego.
- Wiedziałem że jesteś świetną wokalistką, ale że potrafisz tak zajebiście tańczyć to nie. - puścił do mnie oczko.
- No bo nie pytałeś mój drogi Andrew. - zaśmiałam się i przytuliłam go. - Co na dzisiaj? Dziara czy piercing?
- Kolejny tatuaż jeśli mogę. - uśmiechnął się.
- Ależ oczywiście. - założyłam rękawiczki. - Więc jaki tatuaż? - podał mi wzór czaszki. - Gdzie chcesz?
- Na prawym boku. - ściągnął koszulkę i usiadł na krześle.
- Okej, już się biorę do roboty.

Po jakiś 2 godzinach udało mi się skończyć...
- I jak? Może tak być? - zaprowadziłam go do lustra.
- Jest super, dzięki. - cmoknął mój policzek.
- Chcesz znowu wpierdol? - nagle powiedziała ze śmiechem Juliet.
- Hahahaha, a za co znowu? - również zaczęłam się śmiać i przywitałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek,
- Jak był ostatnio u ciebie to tak się tobą chwalił, jaka to ty jesteś piękna i że robisz świetne tatuaże itd.
- No ładnie, ładnie. Ale sobie nagrabiłeś Andy. - poczochrałam jego długie włosy.
- Oj wiem, wiem, nie będę już tak robił kochanie. - pocałował swoją ukochaną.
- Mam nadzieje, no okej, nie przyszłam tutaj na kłótnie i takie tam, tylko do Calley. - wyrwała się z jego objęć i podeszła do mnie.
- Słucham cię. - uśmiechnęłam się do niej.
- Mogłabyś mi przekłuć nos? Chciałabym mieć drugą dziurkę.
- Nie ma sprawy. - JuJu usiadła na krześle, na którym był niedawno Andy, zrobiłam swoją robotę szybko i bezboleśnie. - Gotowe. - odłożyłam sprzęt i ściągnęłam rękawiczki.
- Dzięki kochana. - przytuliła mnie.
- Nie masz za co. Jeszcze coś czy już wszystko? - zapytałam się ich.
- To wszystko. - odpowiedział wokalista. - Ashley się o ciebie pytał.
- Tak? O co? - napiłam się wody.
- Pytał czy masz mu TO za złe.
- Jasne że nie. A czemu bym miała mieć?
- Sam nie wiem, ale może sama się go o to spytaj. - w studiu pojawił się Ash.

Zadał mi to samo pytanie, powiedziałam mu że nie jestem zła bo nie miałam o co. Nie lubiłam rozmawiać o swojej przeszłości, chciałam jak najszybciej o tych wszystkich rzeczach zapomnieć i zacząć żyć od nowa, z Ashley'em, resztą BVB i Juliet. Chciałam być wreszcie kochana i doceniana, wcześniej było wręcz odwrotnie. Gdy skończyłam przytuliłam mocno Ash'a, a po chwili przyszedł mój szef, wziął mnie na zaplecze mówiąc mi że za parę dni nasze studio będzie przeniesione do Los Angeles. Byłam lekko zdziwiona tym, ale byłam bardzo szczęśliwa, uwielbiam Nowy Jork, ale też zawsze chciałam zwiedzić miasto aniołów. Wróciłam do chłopaków i Juliet mówiąc im o dobrej nowinie, widziałam po ich minach że nie byli za bardzo zaskoczeni, chłopacy gwizdali sobie pod nosem, Juliet patrzała się gdzieś indziej, to było podejrzane.
- Czy wy o tym widzieliście?
- Niespodzianka? - powiedzieli wszyscy równo.
- Jesteście niemożliwi. Po co to było?
- Mieszkamy w LA, a nie chcieliśmy się z tobą rozstawać. - powiedziała moja przyjaciółka. - A Ashley tym bardziej. - spojrzałam na mojego ukochanego i tylko bez słowa go pocałowałam.
- Powinnaś dziękować Andy'emu. - uśmiechnął się.
- Czyli nie chcesz już buzi? Nie to nie. - zaśmiałam się i przytuliłam się przyjacielsko do niebieskookiego.
- Mogłem się nie odzywać. - walnął się w czoło.
- A no mogłeś, żałuj stary. - dostał w głowę od brązowowłosej. - Nic nie mówiłem. - ukrył się za mną.
- No i bardzo dobrze. - zaśmiałam się.

Andy i Juliet wyszli, ale Ashley oczywiście musiał zostać, trochę mi przeszkadzał w pracy, ale za bardzo nie przejęłam się tym, większość dziewczyn ciągle się gapiła na Ash'a, nie przejęłam się tym, w końcu to jego fani więc nie miałam prawa mu zabronić z nimi pogadać, a poza tym on kochał to robić.

Skończyłam swoją pracę, ubrałam kurtkę bo zrobiło się zimniej i poszłam z moim ukochanym do mnie do hotelu...

*Znowu przepraszam że tak długo musieliście czekać, ale laptop mam zjebany i mi się ciągle wyłącza -.- W następnym tygodniu pewnie też coś napiszę, ale nie obiecuję ;/ Mam nadzieję że wam się rozdział podobał ;* Czekam na komentarze <3


6 komentarzy = nowy rozdział.
Czytasz = komentujesz. Wystarczy napisać "czytam". 

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 9

*Perspektywa Christiana*

- Ashley na prawdę przesadził. Żeby od razu już się z nią prawie przespać. - usiadłem na kanapie obok reszty zespołu i Juliet.
- Nie naskakuj już tak na niego, chciał dobrze pewnie. Sam słyszałeś że ją kocha i jej to powie, dla niej też to nie jest trudne bo ona też go kocha, a nie była nigdy w związku i boi się odrzucenia. - powiedziała Juliet.
- Mógł się przynajmniej opanować.
- CC, wiesz jaki jest Ash. Może nie umiał jakoś się powstrzymać bo widać jak na niego ona działa.
- Okej, rozumiem, ale po prostu się boję o nią bo jak mi powiedziała co się działo z nią przez te lata, to chciałbym jej jakoś pomóc.
- Jak będzie potrzebowała naszej pomocy to my jej udzielimy. Jest naszą przyjaciołką i teraz także częścią naszej zwariowanej rodzinki. - tym razem odezwał się Andy.
- Racja, tylko ciekawe jak reszta dziewczyn na nią zareaguje. - powiedziała Juliet
- Sammi napewno ją polubi, zobaczymy ja Lauren i Ella. - odezwał się Jeremy.
- Będzie dobrze, zobaczycie. Okej, teraz się pakujmy powoli bo wieczorem wracamy do domu. - powiedziałem z uśmiechem.
- Oj jak dobrze będzie wyspać się we własnym łóżku. - ziewnął Jake
- I znowu się zacznie.- powiedzieliśmy wszyscy chórem.
- Ej. Przeze mnie się sufit nie rozpierdala tak jak wy się zabawiacie. - spojrzał Jake na zawstydzonego Andy'ego i Juliet.
- Zamknij sięę!!! - krzyknęli zakochańce i wszyscy zaczęli się śmiać.
- A to nie prawda? - zapytał się CC dalej się śmiejąc
- NIE!! My nie jesteśmy tak głośno jak ty z Lauren! - tym razem CC strzelił rumieńce.
- C-co?
- Gunwo! 1:0 dla nas - Andy i Juliet przybili sobie piątki.
- Aż tak? - speszył się.
- W chuj głośno. - powiedzieli wszyscy.
-  Dobra wszyscy ogar ludzie bo obudzimy tamtych. - zaśmiał się Jinxx
- Okej, teraz bądźmy cicho i obejrzymy sobie coś. - Andy, Jinxx i Juliet usiadli na kanapie, a CC z Jake'em na podłodze i zaczęli oglądać.

*Perspektywa Ashley'a*

Calley dalej spała na moim torsie, wyglądała tak uroczo że nie chciałem jej budzić. Odgarnąłem grzywkę z jej oczu i pocałowałem jej czoło, a ona otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie.
- Dzień dobry kotku - również się do niej uśmiechnąłem i musnąłem jej policzek.
- No hej, przepraszam że tak nagle zasnęłam na tobie. - powiedziała dalej się uśmiechając.
- Nic nie szkodzi, szczerze mówiąc bardzo wygodnie mi się spało. - przytuliłem ją do siebie.
- A no to dobrze bo pewnie tak też ci będzie wygodnie. - uśmiechnęła się cwanie i usiadła na mnie okrakiem wpijając się w moje usta.
- Oj jest bardzo wygodnie kochanie. - objąłem ją w pasie.
- Wiem o tym kotku. - zaczęła gładzić mój brzuch.

Całowaliśmy się przez jakiś czas, aż Karola nagle spytała.
- Czyli od teraz oficjalnie jesteśmy parą tak? - zapytała gładząc mój policzek.
- Tak, nawet nie wiesz jak ja się cieszę że tak się stało. - musnąłem jej usta.
- Ja również. Kocham cię Ashley - objęła moją szyję i pocałowała namiętnie
- I ja ciebie też kocham Calley. - położyłem ją na łóżku i dalej całowałem.

*I kolejna notka za nami :D Przepraszam was bardzo że tak długo nie pisałam, ale nie miałam dostępu do kompa i brak weny ;( Ale nareszcie jestem ;* Czekam na dużo komentarzy od was xD <3 I jeszcze coś...

6 komentarzy = nowy rozdział.
Czytasz = komentujesz. Wystarczy napisać "czytam". *

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 8

*Perspektywa Andy'ego*

Gdy wróciliśmy z Juliet do pokoju zauważyliśmy smutnego Ash'a. Spytaliśmy się jego co się stało, a on zaczął nam wszystko opowiadać...
- No i kiedy już miałem ściągnąć jej koszulkę to wpadł Jinxx do pokoju, a Karo już nie było. - skończył mówić.
- Ashley! Tak też myślałem że do tego dojdzie, po co to zrobiłeś? - wydarłem się na niego.
- Nie wiedziałem że tak będzie, ale ona ma w sobie jakiś magnez że...No ona jest taka cudowna, piękna i ma wspaniałą osobowość.
- I jest też bardzo wrażliwa. - wtrącił się Christian
- A ty skąd to wiesz? - spytałem go.
- Dzisiaj tak o 3 nad ranem rozmawiałem z nią na balkonie i zauważyłem że ma całe nadgarstki w bliznach. Nie miała łatwo w życiu dlatego się ciągle cięła. Myślisz że dlaczego ona uciekła? Na pewno się boi że możesz jej zrobić krzywdę czy coś podobnego. - powiedział z poważną miną.
- Ale ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobił. Wiem że może uznacie że jestem jakiś popierdolony, ale ja ją kocham, tak? I za niedługo jej to powiem.
- To się pospiesz bo pojutrze wracamy do Los Angeles, a ona przecież tu ma pracę.
- Właściwie to wpadłem na pewien pomysł. - cała reszta spojrzała na mnie.
- Jaki? - tym razem moja dziewczyna zabrała głosu.
- Pamiętasz jak ci mówiłem na imprezie że coś wymyśliłem?
- No tak, ale co to ma teraz do Calley?
- Oj dużo, bo wiesz, za niedługo szef salonu w którym pracuje Karolina przeniesie studio do innego miasta. Pamiętacie ten stary budynek niedaleko nas?
- Tak, a co? - spytał Ash.
- To, że tam się właśnie przenoszą, więc Karo będzie blisko nas.
- Boże dziękuję ci! - Ashley uklęknął i zaczął się modlić.
- Stary, kościół masz niedaleko więc zapierdalaj tam, a nie tu msze odprawiasz. - powiedział rozbawiony Jinxx.

*Perspektywa Karoliny*

Od godziny nie spałam, tylko siedziałam sobie na łóżku z gitarą Juliet, mam nadzieję że nie będzie zła. Miałam przed sobą kilka kartek z moimi piosenkami, a pomysłów nie było końca. Teraz do głowy mi wpadła bardziej dołująca nuta...

You don't want me, no.
You don't need me.
Like I want you, oh.
Like I need you.

And I, want you in my life.
And I, need you in my life.

Tak, tą piosenkę napisałam z myślą o Ash'u, chociaż jednak miałam jakiś promyczek nadziei że jednak coś do mnie czuje, ale mogłam się też mylić, zresztą sama też już nie wiem.
- Piękna piosenka. - usłyszałam jego głos za mną.
- Dzięki, ile już tutaj stoisz? - spojrzałam na niego.
- Już jakiś czas. - usiadł obok mnie. - Możesz coś jeszcze zaśpiewać? - uśmiechnął się lekko.
- No okej, a co byś chciał? - również się do niego uśmiechnęłam.
- Hmm..To może ta? - podał mi kartkę z piosenką "Hit Me Like a Man".
- No dobrze. - zaczęłam grać.

*Perspektywa Ashley'a*

Jeju, ale ona miała głos, domyśliłem się o czym, a raczej o kim jest ta pierwsza piosenka, jednak ona może coś do mnie czuć, ale boi się tak jak powiedział to CC. Ale przecież ja nigdy bym nie skrzywdził tak kruchej osóbki jak Karo. Gdy skończyła grać spojrzałem na jej śliczne niebieskie oczka.
- Ślicznie grasz, śpiewasz, wszystko co robisz jest piękne. - odgarnąłem grzywkę z jej oczu żeby lepiej się im przyjrzeć.
- E tam. Po prostu robię to co lubię. - jak zawsze ukazały się jej cudne rumieńce.
- I bardzo dobrze ci to wychodzi. Jesteś wspaniałą gitarzystą, wokalistką oraz tatuażystką. - przejechałem palcem po jej ramieniu i chwyciłem później jej rękę patrząc na jej blizny. - Ale też bardzo wrażliwą. - uśmiechnąłem się do niej pocieszająco.
- Musiałeś coś brać bo gadasz głupoty. - spojrzała w inną stronę.
- Jestem w 100% trzeźwy, mówię Ci prawdę. - chwyciłem jej twarz w dłonie tak żeby spojrzała na mnie, a w jej oczach zobaczyłem łzy. - Nie płacz mała. Jestem tu przy tobie i zawsze będę. - przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać jej kruczoczarne długie włosy. Ona nic nie odpowiedziała, dalej płakała. - Ej kotku. Nie płacz już bo ja zaraz zacznę. - spojrzałem na nią i otarłem kciukiem jej łzy.
- Przepraszam, za dużo płaczę. - przytuliła się do mnie mocniej. - Boje się. - powiedziała cicho.
- Nie masz czego kochanie. Jestem tu przy tobie ciągle. - pocałowałem ją delikatnie w usta. - Zawsze będę, pamiętaj. Nigdy cię nie opuszczę. Kocham Cię! - znowu spojrzałem w jej oczy.
- C-Co? - widać była w szoku.
- Kocham Cię! Kocham Cię już od kiedy na ciebie spojrzałem po raz pierwszy i chcę być z tobą, tylko czy ty chcesz.
- Ashley, ja Ciebie też kocham, ale boje się najgorszego, że jednak ci się znudzę po jakimś czasie.
- Nawet tak nie myśl. Nigdy, ale to nigdy tak nie będzie. - ucałowałem jej czoło, a ona po pewnym czasie usnęła na moim torsie.

*No i kolejny rozdział już za nami ;D Dziękuję wam wszystkim że tu zaglądacie, komentujecie i ogólnie. ;) Ciesze się że ktoś lubi czytać moje wypociny ;3 Więc rozdział dzisiaj bardzo romantyczny i z pewnością będzie takich więcej, więc musicie tylko czekać ;* *