*Perspektywa Andy'ego*
Gdy wróciliśmy z Juliet do pokoju zauważyliśmy smutnego Ash'a. Spytaliśmy się jego co się stało, a on zaczął nam wszystko opowiadać...
- No i kiedy już miałem ściągnąć jej koszulkę to wpadł Jinxx do pokoju, a Karo już nie było. - skończył mówić.
- Ashley! Tak też myślałem że do tego dojdzie, po co to zrobiłeś? - wydarłem się na niego.
- Nie wiedziałem że tak będzie, ale ona ma w sobie jakiś magnez że...No ona jest taka cudowna, piękna i ma wspaniałą osobowość.
- I jest też bardzo wrażliwa. - wtrącił się Christian
- A ty skąd to wiesz? - spytałem go.
- Dzisiaj tak o 3 nad ranem rozmawiałem z nią na balkonie i zauważyłem że ma całe nadgarstki w bliznach. Nie miała łatwo w życiu dlatego się ciągle cięła. Myślisz że dlaczego ona uciekła? Na pewno się boi że możesz jej zrobić krzywdę czy coś podobnego. - powiedział z poważną miną.
- Ale ja bym nigdy czegoś takiego nie zrobił. Wiem że może uznacie że jestem jakiś popierdolony, ale ja ją kocham, tak? I za niedługo jej to powiem.
- To się pospiesz bo pojutrze wracamy do Los Angeles, a ona przecież tu ma pracę.
- Właściwie to wpadłem na pewien pomysł. - cała reszta spojrzała na mnie.
- Jaki? - tym razem moja dziewczyna zabrała głosu.
- Pamiętasz jak ci mówiłem na imprezie że coś wymyśliłem?
- No tak, ale co to ma teraz do Calley?
- Oj dużo, bo wiesz, za niedługo szef salonu w którym pracuje Karolina przeniesie studio do innego miasta. Pamiętacie ten stary budynek niedaleko nas?
- Tak, a co? - spytał Ash.
- To, że tam się właśnie przenoszą, więc Karo będzie blisko nas.
- Boże dziękuję ci! - Ashley uklęknął i zaczął się modlić.
- Stary, kościół masz niedaleko więc zapierdalaj tam, a nie tu msze odprawiasz. - powiedział rozbawiony Jinxx.
*Perspektywa Karoliny*
Od godziny nie spałam, tylko siedziałam sobie na łóżku z gitarą Juliet, mam nadzieję że nie będzie zła. Miałam przed sobą kilka kartek z moimi piosenkami, a pomysłów nie było końca. Teraz do głowy mi wpadła bardziej dołująca nuta...
You don't want me, no.
You don't need me.
Like I want you, oh.
Like I need you.
And I, want you in my life.
And I, need you in my life.
Tak, tą piosenkę napisałam z myślą o Ash'u, chociaż jednak miałam jakiś promyczek nadziei że jednak coś do mnie czuje, ale mogłam się też mylić, zresztą sama też już nie wiem.
- Piękna piosenka. - usłyszałam jego głos za mną.
- Dzięki, ile już tutaj stoisz? - spojrzałam na niego.
- Już jakiś czas. - usiadł obok mnie. - Możesz coś jeszcze zaśpiewać? - uśmiechnął się lekko.
- No okej, a co byś chciał? - również się do niego uśmiechnęłam.
- Hmm..To może ta? - podał mi kartkę z piosenką "Hit Me Like a Man".
- No dobrze. - zaczęłam grać.
*Perspektywa Ashley'a*
Jeju, ale ona miała głos, domyśliłem się o czym, a raczej o kim jest ta pierwsza piosenka, jednak ona może coś do mnie czuć, ale boi się tak jak powiedział to CC. Ale przecież ja nigdy bym nie skrzywdził tak kruchej osóbki jak Karo. Gdy skończyła grać spojrzałem na jej śliczne niebieskie oczka.
- Ślicznie grasz, śpiewasz, wszystko co robisz jest piękne. - odgarnąłem grzywkę z jej oczu żeby lepiej się im przyjrzeć.
- E tam. Po prostu robię to co lubię. - jak zawsze ukazały się jej cudne rumieńce.
- I bardzo dobrze ci to wychodzi. Jesteś wspaniałą gitarzystą, wokalistką oraz tatuażystką. - przejechałem palcem po jej ramieniu i chwyciłem później jej rękę patrząc na jej blizny. - Ale też bardzo wrażliwą. - uśmiechnąłem się do niej pocieszająco.
- Musiałeś coś brać bo gadasz głupoty. - spojrzała w inną stronę.
- Jestem w 100% trzeźwy, mówię Ci prawdę. - chwyciłem jej twarz w dłonie tak żeby spojrzała na mnie, a w jej oczach zobaczyłem łzy. - Nie płacz mała. Jestem tu przy tobie i zawsze będę. - przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać jej kruczoczarne długie włosy. Ona nic nie odpowiedziała, dalej płakała. - Ej kotku. Nie płacz już bo ja zaraz zacznę. - spojrzałem na nią i otarłem kciukiem jej łzy.
- Przepraszam, za dużo płaczę. - przytuliła się do mnie mocniej. - Boje się. - powiedziała cicho.
- Nie masz czego kochanie. Jestem tu przy tobie ciągle. - pocałowałem ją delikatnie w usta. - Zawsze będę, pamiętaj. Nigdy cię nie opuszczę. Kocham Cię! - znowu spojrzałem w jej oczy.
- C-Co? - widać była w szoku.
- Kocham Cię! Kocham Cię już od kiedy na ciebie spojrzałem po raz pierwszy i chcę być z tobą, tylko czy ty chcesz.
- Ashley, ja Ciebie też kocham, ale boje się najgorszego, że jednak ci się znudzę po jakimś czasie.
- Nawet tak nie myśl. Nigdy, ale to nigdy tak nie będzie. - ucałowałem jej czoło, a ona po pewnym czasie usnęła na moim torsie.
*No i kolejny rozdział już za nami ;D Dziękuję wam wszystkim że tu zaglądacie, komentujecie i ogólnie. ;) Ciesze się że ktoś lubi czytać moje wypociny ;3 Więc rozdział dzisiaj bardzo romantyczny i z pewnością będzie takich więcej, więc musicie tylko czekać ;* *
Jak romantycznie *.*
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie rozdziały i ciesze się że będzie ich tutaj więcej <3
Czekam na next'a. ;3
tak cudownie <3 *.*
OdpowiedzUsuńczekam na nexta :)
Boski, boski, boski *o*
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać nexta ;___;
Pisz szybko ;3
E tam, zaraz "wypociny". Ładnie piszesz i ciekawie. Czekam na nexty.
OdpowiedzUsuńO jezu... Ashley romantyk. O Boże,to piękne. :D On powiedział, że kocha. <3 Cudowne! <3
OdpowiedzUsuń