*Perspektywa Ashley'a*
Od miesiąca nie widziałem Karo, bardzo mi jej brakowało, ale gdy ją zobaczyłem wystraszyłem się jej. Była strasznie wygłodzona, mogłem bez problemu wyliczyć wszystkie jej kości. Kurwa mać znowu to zrobiła, a obiecała, że już nie zrobi sobie krzywdy, muszę z nią pogadać. To, że nie jesteśmy razem, nie znaczy, że się o nią nie martwię, wręcz przeciwnie.
Minęły jakieś 3 tygodnie odkąd jesteśmy w trasie, coś nas ciągnęło do siebie, mnie i Małą, poznawaliśmy się na nowo, tak jakby tej całej akcji nie było wcale. Nie wiem co mnie wtedy napadło, że ją uderzyłem, idiota ze mnie, przecież kobiet się nie bije, a zwłasza tak cudownej jak Karola, ciągle o niej myślałem przez ten czas, wszędzie, dalej ją kochałem, tak bardzo chciałem do niej przyjść i powiedzieć, żeby wróciła, lecz nie umiałem, bałem się, że ten idiota znowu coś zepsuje między nami, a tego nie chciałem.
Przed koncertem poszliśmy do fanów po rozdawać autografy i pogadać chwilkę z nimi. Prawie każdy się pytał o mnie i o Call, nie miałem ochoty o tym rozmawiać, to było dla mnie trudne. Mieliśmy już wracać do T-busa, lecz ktoś mnie zatrzymał. Odwróciłem się i ujrzałem bardzo dobrze znaną mi dziewczynę. Długie blond włosy, ciemno niebieskie oczy, duży biust, zgrabne nogi. Kinę mogłem poznać wszędzie, w tamtej chwili zapomniałem o Karolinie i mocno przytuliłem moją byłą.
- Co ty tu robisz? - zapytałem z uśmiechem patrząc na dziewczynę.
- Tęskniłam strasznie za tobą, a skoro masz trasę to pomyślałam, że się z tobą spotkam. - uśmiechnęłam się do mnie słodko.
- Ja też tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo. - także posłałem jej uśmiech.
- Nigdy o tobie nie zapominałam, codziennie siedzisz mi w głowie, ja żałuję tego, że się rozstaliśmy. - nagle posmutniała
- Wiesz, również tego żałuję, byłaś moją pierwszą miłością, taką na stałe, nie wiem co mnie podkusiło, żeby z tobą zerwać. - pogłaskałem jej policzek
- Możemy znowu być razem szczęśliwi - chwyciła moją dłoń i złączyła ją ze swoją.
- A żebyś wiedziała, że tak. - objąłem ją w pasie i pocałowałem namiętnie.
- A co z tą twoją jak jej tam...O Calley. - oderwała się na chwilę ode mnie.
- Z nią mnie już nic nie łączy, wszystko skończone i w sumie dobrze. - ponownie wpiłem się w jej usta nie zdając sobie sprawy, że pewna osoba nas zauważyła.
*Perspektywa Juliet*
Zbliżałam się właśnie do wana gdy zobaczyłam tego z skurwysyna z tą podłą szmatą. Myślałam, że zaraz się na nich rzucę z pięściami, przecież on jeszcze niedawno starał się o Karo, żeby do niego wróciła, a teraz? Do Kiny wraca?! Pobiegłam szybko powiedzieć o tym mojej przyjaciółce, która właśnie robiła komuś tatuaż.
- Call, chodź, to bardzo ważne! - stanęłam obok niej.
- Juli jestem zajęta nie widzisz? - cały czas skupiała się na tatuowaniu.
- Widzę, ale jak to zobaczysz to zabijesz go. - spojrzałam na nią błagającym wzrokiem.
- Przepraszam cię na chwilkę, zaraz wrócę. - powiedziała do klienta i odłożyła sprzęt idąc, a raczej biegnąc za mną w stronę naszego tymczasowego domu.
- O kurwa mać. - mała zalała się łzami i mocno do mnie przytuliła. - Jak on mógł? Przecież powoli zaczęło się wszystko układać. - upadła na kolana nie przestając płakać.
- Ciii...Kotek nie płacz, najwyraźniej wam to nie było pisane, okazał się zwykłym dupkiem. - mocno ją do siebie przytuliłam głaszcząc jej włosy. - Nie jest wart twoich łez. - pocałowałam ją w czoło, a Karola się uspokoiła.
- Masz rację. - uśmiechnęła się lekko. - Niech pan ruchacz się zajmie swoim plastikiem. Mi już nie jest do szczęścia potrzebny. - przytuliła mnie.
*Perspektywa Karoliny*
Co za idiota, krętyn, sukinkot, męska dziwka! A ja myślałam, że wszystko się już między nami ułoży, a tu co? Przyjeżdża sobie wielce księżniczka Kina i znowu kurwa prawdziwa miłość między nimi! Niech sobie będą razem, ja mogę być sama, dla mnie to nic nowego.
Wróciłam do mojego "pacjenta" przeprosiłam go znowu i dokończyłam tatuaż. Obsłużyłam jeszcze parę osób i zaczęłam powoli pakować swój sprzęt jeszcze trochę płacząc. Poczułam jak ktoś mnie stuka w ramię.
- Przepraszam, ale niestety już zamknięte. - zapięłam walizeczkę.
- Mnie tatuażu nie zrobisz? - wszędzie rozpoznałabym ten głos. Odwróciłam i od razu rzuciłam na szyję mojemu bratu całując go w policzek. - To jak z tą dziarą? - zaśmiał się obracając mnie wokół siebie.
- Ricky co ty tu robisz? - uśmiechnęłam się przez łzy.
- Trasę mamy skrzacie. I gadaj czemu płaczesz. - od razu spoważniał.
- Do Ash'a przyjechała sobie Kina i znowu są kochającą się parą, szczęścia im życzę. - powiedziałam z sarkazmem.
- Kurwa co? Co ty do mnie mówisz?! - złapał się za głowę.
- Mówię prawdę, Juliet ich widziała i zaprowadziła mnie do nich. Już zaczęło się między nami układać rozumiesz? A tu ni stąd ni zowąd (od autorki: Dziękuję ci Aniu za poprawienie mnie ;*) pojawia się ta suka i wszystko psuje. - znowu zaczęłam płakać.
- A to skurwysyn. - przytulił mnie mocno i w oddali zobaczyłam Chris'a. Szczerze mówiąc tęskniłam za nim, brakowało mi jego cudnego uśmiechu, pięknych ciemnych oczu, słodkiego pocieszającego głosu, jego całego. Czy ja zaczęłam coś do niego czuć? Nie wiem, może mi się tylko wydaje. Wyrwałam się z rąk brata i podeszłam do wokalisty.
- Hej Calluś. - objął mnie w pasie i pocałował w czoło. - Co się dzieje? Czemu płaczesz? - spytał ocierając moje łzy.
- Ricky ci wszystko powie. - powiedziałam wtulając się w niego.
Horror wyjaśnił mu sytuację, a Cerulli jeszcze mocniej mnie przytulił.
- Przepraszam cię bardzo. To wszystko moja wina, przeze mnie się rozstaliście. - puścił mnie i ukrył twarz w dłoniach.
- Przestań! To ja cię wtedy pocałowałam, chciałam tego. - wzięłam jego ręce i pocałowałam lekko w usta.
- Tego też chciałaś? - spytał patrząc mi w oczy.
- Tak. - uśmiechnęłam się lekko i poszłam do Juliet bo miałyśmy zaczynać.
Podczas mojego występu ten pieprzony na pompowany plastik ciągle się gapił na mnie krzywo. Zignorowałam to i śpiewałam najlepiej jak umiałam. Po skończonym "koncercie" zeszłam ze sceny, Purdy spojrzał na mnie i już chciał coś powiedzieć, lecz ja mu przerwałam
- Już wszystko wiem, właściwie nie jesteśmy już razem więc możesz robić co chcesz. Szczęścia i w ogóle. - powiedziałam i odeszłam od niego próbując powstrzymać łzy. Simms gdy mnie zobaczyła od razu mnie przytuliła.Dzięki Bogu, że jest ze mną, nie wiem co bym zrobiła bez niej, jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam. Blondynka nic nie mówiła i tego mi było trzeba, ciszy i obecność bliskiej mi osoby.
Patrzałam na Brides'ów z zachwytem, ale nie patrzałam na Devianta, wtedy od razu chciało mi się ryczeć, a nie mogłam całe życie płakać i płakać. Okazało się, że po chłopakach wystąpią Motionless In White, bardzo się z tego ucieszyłam, wreszcie mogłam zobaczyć jak grają na żywo, wcześniej nie miałam takiej możliwości. Na scenę wszedł Ricky i zaczął coś mówić.
- Panie i panowie, dzisiaj ten koncert będzie wyjątkowy bo wystąpi z nami wspaniała, piękna wokalistka, swoim głosem uwiedzie każdego, a jej cudowna twarz sprawia, że nie da się oderwać od niej wzroku. Przed państwem moja siostra Karolina "Calley" Olson! - wszyscy zaczęli klaskać i piszczeć. Myślałam, że go zabiję za to. Wyszłam z niechęcią na scenę razem z resztą zespołu dostawając wcześniej mikrofon i od razu walnęłam brata w łeb.
- Pokaż im to co cię nauczyłem. - puścił mi oczko, a ja w tłumie zauważyłam moich przyjaciół i Ash'a obściskującego się z Kiną.
- Od czego zaczynamy mała? - spytał do mikrofonu Chris obejmując mnie w pasie.
- Może od Devil's Night? - zaproponowałam uśmiechając się cwanie.
- Nie ma problemu. Chłopaki! Gramy! - zabrzmiały pierwsze dźwięki piosenki i po chwili zaczęliśmy szaleć na scenie, trzepać głowami, skakać, wszystko. Motionless zaczął pierwszą zwrotkę, a ja refren, chciał już drugą śpiewać, lecz ja mu przeszkodziłam i zaczęłam mocno growlować jak on, publiczność patrzała na mnie z zachwytem, a ja dawałam z siebie wszystko.
Zaśpiewaliśmy trochę piosenek z albumu "Creatures" i trochę z "Infamous". Nie męczyłam się ani trochę, czułam, że byłam stworzona bo bycia na scenie, czułam się tam wspaniale, robiłam to co kochałam i byłam szczęśliwa. Nadeszła nasza piosenka czyli Angel Eyes, czułam, że coś nas do siebie ciągnie. Ciągle przez cały utwór trzymał mnie za rękę, obejmował i patrzył w oczy, a przy "Your fucking mine!" mocno mnie do siebie przyciągnął, tak, że stykaliśmy się czołami. Kiedy śpiewaliśmy ostatni refren ja oderwałam się od niego, on szedł w moją stronę, ja szłam do tyłu chcąc od niego uciec. Ponownie chwycił moją dłoń i obrócił mnie znowu obejmując w pasie. Zakończyliśmy piosenkę, a ja objęłam jego szyję i pocałowałam go czule w usta nie przejmując się innymi. Oderwaliśmy się od siebie, ukłoniliśmy się i opuściliśmy scenę...
CDN...
--------------------------------
Nie zabijajcie, błagam was! Wątpię czy Ash i Calley się pogodzą, jak na razie nie widzę między nimi przyszłości, ale może kiedyś...
Teraz smutna informacja: na wakacje zawieszam bloga. Przepraszam was, ale muszę się uczyć, dlatego, że mam poprawkę z matmy ;______; Może tam raz coś napisze, ale nie obiecuje ;( Dziękuję bardzo za wszystkie komentarze, jesteście wspaniali <3 I tutaj chciałam podziękować Dżeremiuchowi, ona wie za co ;( <3
Do następnego rozdziału kochami <3
10 komentarzy = nowy rozdział.
A się porobiło :o
OdpowiedzUsuńCalley i Chris? Coraz bardziej się przekonuję do tej pary. W sumie to do siebie pasują, więc no. Szczęścia im.
Ough... Kina to zło. Serio, wkurwia mnie samą swoją obecnością. Ash zachowuje się jak ciota Jak może być taki... Kurwa nie wiem jak to określić. Dobra, whatever. Juliet i Ricky tacy kochani <3
No to powodzenia z matmą, mała. Dasz radę, trzymam kciuki.
Cudo kocham tego bloga <3<3<3 ciebie też za to jaka jesteś <3 weny i do następnego <3<3<3
OdpowiedzUsuńNie! Dlaczego? Boże jak on tak mógł. Życzę ci powodzenia w zdawaniu. Na pewno dasz radę. Do następnego. :*
OdpowiedzUsuńO mamo... Normalnie słów mi zabrakło. Ja byłam pewna, że Ash i Caro w końcu się pogodzą. Kurcze, wszystko przeżyję, ale ASHLEY I KINA??? Tego to się w życiu bym nie spodziewała. Masakra jakaś. I znów się powtórzę: Horror adoptuj mnie, błaaagam! Nie no, nie wiem co mam pisać, zagięłaś mnie pewnym plastikiem. A co do tego błędu, to polonistka nam kiedyś to tłumaczyła skąd się to wgl wzięło, pisze się: ni stąd, ni zowąd:-) załamała się jak 80% klasy napisało to źle hahaha. Z poprawką życzę Ci powodzenia. Ja na szczęście ogarniałam w miarę ten przedmiot. Trzymam kciuki i czekam cierpliwie na next. A.
OdpowiedzUsuńMnie się ten rozdział podoba w chuj! Może dlatego, że kochałam Ash'a i Kinę jako parę i szaleję z Chris'em. :D Chociaż z drugiej strony to chamskie, że nasz deviant nie może się z łaski swojej zdecydować... Cóż... No to powodzenia w zadawaniu matematyki, dasz radę!<3
OdpowiedzUsuńSuper! Jestem baaardzo zadowolona z paringu Caro i Chrisa. Są genialni <3
OdpowiedzUsuńPowodzenia malutka!
super blog XD czekam na nexta.. hym..oczekuje ze ash i Karo sie pogodzą.. Kina..szczerze mówiac lubie ja..choć w blogu jej postaci nienawidze ;--; ma odejsć i to jak najszybciej.. ;---; powodzenia na poprawkach z matmy..i pisz notki dla nas..bo umre w te wakacje z nudów XD
OdpowiedzUsuńJeest! Wreszcie razem z Chrisem. Maatkoo, jak ja się cieszę, ty wiesz już dlaczego ;* Chciałabym żeby Ash i Karo byli przyjaciółmi i wgl. Co do Ash'a... strasznie chamsko się zachował... Nie powinien tak robić.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w zdawaniu matmy, kicia, wierzymy w ciebie, kochamy cię. ♥
Świetny rozdział *___*
OdpowiedzUsuńjestem pod wrażeniem :)
trochę jestem zła że Ash tak postąpił, no ale cóż akcja musi być :D
czekam na następny
pozdrawiam i weny <3
super super super nie mogę się doczekać następnego szkoda trochę mi parki Ash i Calley ;) kocham cię <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńCzy mówił Ci ktoś że świetnie piszesz?
OdpowiedzUsuńjezu jesteś niesamowita :D
Możesz mnie z czystym sumieniem,zabić,poćwiartować i wywieżć do lasu w worku. Gdzie ja mam głowę? Taki opóżniony komentarz..cholernie mi głupio,postaram się jakoś to wynagrodzić.No to się porobiło...w sumie nie mam nic przeciwko,aby Call była z Chrisem a Ash z Kiną ale xD coś mi w takim połączeniu nie gra. Osobiście,uważam,że oni tylko będą męczyć się bez siebie,i nigdzie nie znajdą już takiego szczęścia :/ no ale to tylko moja opinia xD Call z Chrisem jeszcze zniosę,ale Asha z Kiną? XD Jestem pewna,że jeśli będa razem,to ona mu wywinie jakis numer xD jednym slowem..nie ufam jej :3 Juliet nie znosze,ale w twoim opowiadaniu jest do rany przyloz <3 i ta jej pierwsza reakcja..padlam xd Czekam na kolejny,tylko obiecaj,ze nie bedzie wiekszych dramatow xD Weny! <3
UsuńZapraszam na 18 jeśli znajdziesz czas :)
OdpowiedzUsuń