sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 28

*2 miesiące później*

*Perspektywa Karoliny*

Maluch szybciutko rósł, z Ash'em nie mogliśmy się doczekać, aż go zobaczymy, a został już miesiąc.
Byłam właśnie w studiu razem z Black Veil Brides, którzy pracowali nad płytą. Ciągle im coś nie pasowało, albo coś nie tak z tekstem, albo z muzyką. Już mnie to denerwowało i to bardzo.
- Jak nie przestaniecie to serio mnie coś rozniesie! Jake dawaj mi tą gitarę, a Andy teksty! - weszłam do dźwiękoszczelnego pomieszczenia i usiadłam na krześle czekając, aż dostanę potrzebne mi rzeczy. Nie musiałam długo czekać, bo chłopacy z prędkością światła przynieśli mi instrument i notes. Zaczęłam przeglądać wszystkie teksty, Biersack miał głowę.
- Okej, zacznijmy od Last Rites. Co myślicie o tym? - zagrałam początek
- Bardzo dobre - powiedzieli chórem.
- To Jake (albo Jinxx bo nie jestem pewna kto zaczyna) graj tak do końca pierwszej zwrotki, a później trochę zwolnij. Jinxx to samo, przy refrenie nieco przyspieszcie, coś takiego - teraz refren piosenki - Rozumiecie? - spojrzałam na nich.
- Tak! - wzięli swoje wiosła i powtórzyli moje ruchy.
- CC! - zawołałam go i usiadłam przy jego perkusji.
- Melduję się! - zasalutował.
- Patrz i słuchaj - zaczęłam uderzać w bębny dając im zrozumiały rytm - Zapamiętasz? - oddałam mu pałeczki.
- Pewnie - zasiadł na swoim tronie i powtórzył.
- Ash ty sobie poradzisz chyba sam, bo ja nie umiem grać na basie - reszta zespołu się zaśmiała - No to Andy, z tobą jest problem, bo nie wiem jaką melodię tutaj dać.
- Może coś takiego?
Children born and raised on a Sunday
Hearing what their leaders say
Singing along
A story missing to the ones who won't listen
All the words are left alone - zaśpiewał.
- Genialne! To teraz tak samo reszta piosenki i mamy już coś! - ucieszyłam się.
- Powinnaś być producentem muzycznym - stwierdziła Juliet.
- Nie przesadzaj, po prostu tylko pomagam chłopakom, a poza tym piercing i tatuaże to moja największa pasja, zaraz za nią muzyka. Może kiedyś nagram jakąś płytę, kto wie co się stanie? - spojrzałam na chłopaków, którzy świetnie sobie radzili z piosenkami.

Po paru godzinach udało nam się jeszcze nagrać 3 piosenki między innymi Drag Me To The Grave, Walk Away oraz Stolen Omen. Najbardziej jakoś przypadła mi ta ostania bo miała w sobie dużego kopa i ten scream, może nie taki jak kiedyś, ale jest dobrze.
- Padam na ryj! - położyłam się na plecach na łóżku.
- Chyba się zmęczyłaś bardziej niż ja - zaśmiał się cicho Ashley i pocałował moje czoło.
- Żebyś wiedział! Mam nadzieję, że z resztą piosenek pójdzie wam szybciej - wtuliłam się w niego i poczułam kopanie - Oho, mały jednak spać nie chce - odsłoniłam brzuch.
- Czemu nie śpisz skarbie, co? Daj mamusi odpocząć - lekko stuknął palcem o mój brzuch i nagle nóżka Danny'ego się ukazała.


- Mała? Widziałaś to? - uśmiechnął się szeroko.
- Widziałam kotku - pogłaskałam swój brzuch - Już się nie mogę doczekać, aż go do siebie przytulę - otarłam łzę szczęścia.
- Będzie na pewno taki jak ty - przyłożył głowę do brzuszka.
- Tak myślisz? - uśmiechnęłam się i pogłaskałam jego włosy.
- Tak słońce, ale najważniejsze, że będzie najszczęśliwszy na świecie - musnął ustami mój brzuch.
- Bo będzie miał wspaniałego tatę.
- Jak i wspaniałą mamę - jego kąciki lekko uniosły się ku górze.

Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, to Ricky dzwonił, od razu odebrałam.
- Hej braciszku! - powiedziałam radoście - Co u ciebie?
- Dobrze jest, ale ja nie po to. No bo muszę ci coś powiedzieć...
- Wiem, że Chris mnie zdradził i jest skończonym skurwysynem i tyle - przerwałam mu.
- Już dostał ode mnie porządnie po twarzy, więc jak go zobaczysz to będzie miał wielką śliwę pod okiem - słyszałam w jego głosie złość.
- Ricky, nie musiałeś przecież...
- Ja mu powiedziałem, że jak ciebie skrzywdzi, to będzie miał do czynienia ze mną - przerwał mi
- Dziękuję, ale jak wróci to ja sobie z nim "pogadam" - nie pomysłałam, że Horror może być aż taki agresywny.
- A ty się trzymasz jakoś? - zapytał już spokojniej i z troską.
- Tak, wszystko jest już dobrze, maluszek rośnie, pomagam chłopakom przy płycie.
- To się cieszę, muszę już kończyć bo ten idiota wraca. Trzymaj się siostra, jutro już wracamy. Kocham cię.
- Pa Ricky, ja ciebie też - rozłączyłam się.

*Perspektywa Ricky'ego*

Usłyszałem głos tego idioty i jego szmaty, więc szybko się rozłączyłem z Call.
- Z kim rozmawiałeś? - spytał Chris.
- A jak myślisz? - odpowiedziałem mu pytaniem.
- Mam nadzieję, że jej nic nie powiedziałeś.
- Przestań ją okłamywać w końcu! Ostrzegałem cię, że jak ją skrzywdzisz to ty oberwiesz! - krzyknąłem na niego.
- Powiem jej to na spokojnie, jakoś to zniesie - machnął ręką.
- Jakoś to zniesie?! Wiesz ty w ogóle jaka o a jest wrażliwa?! Przez ciebie znowu popadnie w depresję!
- Nic jej nie będzie, znajdzie sobie kogoś jeszcze. Niezła z niej dupa i na pewno ma w cholerę adoratorów.
- Stary! Nie wkurwiaj mnie, bo znowu dostaniesz - pogroziłem mu palcem.
- Ale Chris ma rację, znajdzie sobie kogoś jeszcze - teraz głos zabrała Czerwona.
- Sabrina! Nie wtrącaj się, bo to jest sprawa między moją siostrą, a twoim chłopakiem.
Ona nic nie odpowiedziała, tylko wtuliła się w Motionless'a.


Jak na nich patrzyłem chciało mi się wymiotować. Ja temu draniowi nie daruje. Mam nadzieję, że Call sobie poradzi, w końcu ma mnie i Brides'ów.

*Perspektywa Karoliny*

Po przepysznym obiedzie, który zaserwował nam Jinxx zdecydowałam, że pójdę sama na jakiś spacer po mieście. Był piękny śnieżny styczeń, więc to idealna pora na wyjście z domu. Patrzałam na bawiące się dzieci, a także ich rodziców. Nie mogłam się już doczekać, aż ja ze swoim Danny'm wyjdę na dwór ulepić bałwana.
- O hej Ann - pomachałam dziewczynie.
- Cześć Call - odwzajemniała gest.
Po chwili coś do mnie dotarło, szybko się odwróciłam.
- Ann?!
- Call?! - od razu rzuciłyśmy się sobie w ramiona i mocno przytuliłyśmy.
- Anka co ty tu robisz?! - oderwałam się od niej.
- Zdałam studia i przyleciałam tutaj do pracy i szukać ciebie. Widzę, że jest wszystko okej z tobą - uśmiechnęła się do mnie i spojrzała na brzuch.
- Tak, jest wspaniale. Chodź do mnie, poznasz chłopaków - wzięłam przyjaciółkę pod rękę i udałyśmy się do mnie.
- Chłopaki! Na dół i to w trybie now, bo mamy gościa! - krzyknęłam, a Bridesi od razu znaleźli się w salonie. - Przedstawiam wam Ankę, moją przyjaciółkę z dzieciństwa. Ann, to moim przyjaciele oraz chłopak Ashley - poczułam jak basista mnie obejmuje od tyłu.
- Chciałaś powiedzieć narzeczony skarbie - pocałował mnie lekko w szyję
- Znowu jesteście razem? Jak ja się z tego bardzo cieszę.
- My również - uśmiechnęłam się szeroko.

*Następnego dnia*

Po przebudzeniu poszłam do łazienki załatwić swoje kobiece prawy. Stanęłam przy lustrze, podciągnęłam koszulkę patrząc na mój duży już brzuszek.



Kąciki moich ust uniosły się wysoko ku górze. Poczułam jak mój Danny kopie, co bardziej mnie ucieszyło i zbliżyło do niego. Tak bardzo chciałam przytulić mojego synka. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Siedziałam spokojnie w kuchni i zaczęłam robić śniadanie dla tych leniwych żarłoków. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyłączyłam palnik i poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam Ricky'ego, którego od razu mocno przytuliłam.
- Tęskniłam strasznie - wtuliłam się w niego.
- Ja też mała - pogłaskał moje włosy - Jak tam młody? - spojrzał się na brzuch.
- Wszystko z nim dobrze. Za niecały miesiąc przyjdzie na świat - ucieszyłam się bardzo.
- To świetnie. Będziesz wspaniałą mamą - znowu mnie przytulił.
- Co to za piski z samego rana? - zaczął marudzić CC.
- Idź spać! - krzyknęłam.
- Eee..Przepraszam - to była Ann, która próbowała się przecisnąć przez Horrora.
- O Anka poznaj mojego brata.Ricky to jest Ania, moja przyjaciółka z Polski.
- Bardzo mi miło - Olson uścisnął jej dłoń i uśmiechnął uroczo.
- Mnie również - zauważyłam, że Ann się zarumieniła. Coś iskrzy między nimi, widać to. Richard od rozstania z Lexus jest taki trochę smutny, a przy niej od razu rozpromieniał.
- Akurat zdąrzyliście na śniadanie kochani - wróciłam do smarzenia naleśników.
Dałam na stolik dwa słoiki nutelli i poszłam po talerze na których juz były rozłożone danie. Zanosiłam ostatni, aż nagle upuściłam przedmiot z rąk i upadłam na kolana. Wszyscy zlecieli się do mnie.
- Mała, co ci jest? - zapytał Ash.
- Zaczęło się, odeszły mi wody! - zaczęłam oddychać. Andy zadzwonił po karetkę, a Purdy zaniósł mnie na kanapę.
- Oddychaj, zaraz przyjadą - przytulił mnie do siebie.
- Za wcześnie - poczułam łzy napływające mi do oczu.
- Nie martw się, to jest normalne - ścisnął moją dłoń.
Po minucie zabrała mnie karetka, Ash pojechał ze mną, Ricky z Ann oraz Jake'em, Jinxx'em i CC'm, a Andy z Juliet.
- Spokojnie Call, oddychaj. Jestem tu przy tobie - pocałował moje czoło.
- Kocham cię Ash - powiedziałam przez łzy.
- Ja ciebie też kocham Karolciu - pocałował moją dłoń.

*Perspektywa Ricky'ego*

Za wcześnie! Cholera jasna, za wcześnie! Mam nadzieję, że małej nic nie będzie, ani Danny'emu. Wsiadłem szybko do auta i jechałem za ambulansem. Zobaczyłem, że Anka się trzęsie ze strachu, więc chwyciłem jej dłoń, żeby ją nieco uspokoić.
- Spokojnie, nic jej nie będzie - pogładziłem kciukiem wierzch dłoni.
- Dzięki Ricky - lekko się zarumieniła. Jaka ona jest urocza, od razu wpadła mi w oko.

*Perspektywa Ashley'a*

Lekarze kazali mi założyć jakiś zielony fartuch, to nie mój kolor ludzie! Usiadłem przy Call i kazałem jej przeć i oddychać, męczyła się z chwilą coraz bardziej. Bałem się, że nie wytrzyma, ale po czasie usłyszałem płacz dziecka.
- Niech ojciec przetnie pępowinę - powiedział lekarz i podał mi nożyczki szpitalne i odciąłem pępowinę synkowi, a pielęgniarka podała Danny'ego Karo.




Moja ukochana na sam widok maleństwa od razu się popłakała, ze szczęścia oczywiście.
- Witaj na świecie Danny - pocałowała go w czółko - Chcesz go potrzymać? - uśmiechnęła się do mnie.
- Jasne, że tak - wziąłem małego na ręce i ucałowałem w policzek. Będzie bardzo przystojny jak tatuś, ja to wiem - Mój maleńki synek - przytuliłem go do siebie. Niestety musiałem go oddać lekarce, bo trzeba było go dać do inkubatora, w końcu to wcześniak.

*Parę godzin później*

*Perspektywa Karoliny*

Karmiłam Danny'ego, a ze mną był Ash, Ricky i Anka. Strasznie się cieszę, że ich mam. Czułam się już lepiej i na szczęście nie byłam aż tak zmęczona jak po porodzie.
Usłyszałam jak ktoś wparowuje do sali, to był Chris. Teraz udawałam głupią, naiwną dziewczynę, która nic nie wie.
- Jak się czujesz skarbie? - usiadł obok mojego łóżka i pogłaskał po wlosach
- Dobrze już, mały jest zdrowy oraz przystojny po tacie - tulę do siebie maluszka.
- Ale oczy ma po tobie - stwierdził i się uśmiechnął. Kurwa, niezły z niego aktor.
- Wiem - oddałam małego Ricky'emu - Czekaj, muszę ci coś pokazać - usiadłam na krawędzi łóżka i szukałam w telefonie odpowiedniego zdjęcia. Po chwili je znalazłam.
- Możesz mi powiedzieć co to za dziewczyna?! - pokazałam mu obraz przedstawiający jego i Czerwoną jak się całują.
- Calluś, to nie tak jak myślisz - zaczął się powoli odsuwać.
- Nie? A co? Przez te jebane pół roku mnie okłamywałeś, wykorzystywałeś, bawiłeś się jak zwykłą lalką! Jesteś śmieciem, nikim więcej! - wstałam i rzuciłam się na niego i zaczęłam bić go wszędzie, gdzie popadnie. Nie oszczędzałam go ani trochę. Jednak ktoś mnie odciągnął od niego, a Motionless spojrzał na mnie.




- Oszalałaś - powiedział plując krwią.
- Może i tak, ale mam to w tym momencie gdzieś. Wypierdalaj z mojego życia i nigdy nie wracaj! - wtuliłam się w Ash'a, który mnie od razu pocałował.
- To wy...? - zaciął się i spojrzał na pierścionek - Szmata - syknął cicho, a Ricky z małym na ręce kopnął Cerulli'ego w twarz.
- Ostrzegałem cię - warknął i wykopał go z sali.
- Nie musiałeś aż tak mocno - powiedziała cicho Ann.
- Musiałem. Dopuścił się najgorszego, czyli skrzywdził moją siostrę - przytulił Danny'ego i spuścił głowę w dół, a ona za to wtuliła się w niego, tak że Olson ją objął.
- Chodź skarbie do mamusi - wyciągnęłam ręce w stronę mojego maleństwa. Ricky mi podał synka i dokończyłam karmienie. Jak ja się cieszę, ze teraz będzie już dobrze, bez żadnych problemów.

----------------------------------------------------------
UDAŁO SIĘ! W końcu udało mi się dodać nowy rozdział. Jestem z siebie dumna. Nie sądziłam, że poród i bijatyka tak z łatwością napiszę :D
Ten rozdział jest specjalnie dla naszej kochanej Black Ann, która pojawiła się w rozdziale i na pewno zostanie długo :3 Masz swojego Horrora! <3
Niech panda będzie z wami i do następnego 🐼💖
Ps. Zapraszam na zakładę "Bohaterowie" :D
10 komemtarzy - nowy rozdział.
EDIT: Dla jasności ta czerwono włosa to Sabrina, obecna dziewczyna Chris'a jakby ktoś nie wiedział! :D