sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 28

*2 miesiące później*

*Perspektywa Karoliny*

Maluch szybciutko rósł, z Ash'em nie mogliśmy się doczekać, aż go zobaczymy, a został już miesiąc.
Byłam właśnie w studiu razem z Black Veil Brides, którzy pracowali nad płytą. Ciągle im coś nie pasowało, albo coś nie tak z tekstem, albo z muzyką. Już mnie to denerwowało i to bardzo.
- Jak nie przestaniecie to serio mnie coś rozniesie! Jake dawaj mi tą gitarę, a Andy teksty! - weszłam do dźwiękoszczelnego pomieszczenia i usiadłam na krześle czekając, aż dostanę potrzebne mi rzeczy. Nie musiałam długo czekać, bo chłopacy z prędkością światła przynieśli mi instrument i notes. Zaczęłam przeglądać wszystkie teksty, Biersack miał głowę.
- Okej, zacznijmy od Last Rites. Co myślicie o tym? - zagrałam początek
- Bardzo dobre - powiedzieli chórem.
- To Jake (albo Jinxx bo nie jestem pewna kto zaczyna) graj tak do końca pierwszej zwrotki, a później trochę zwolnij. Jinxx to samo, przy refrenie nieco przyspieszcie, coś takiego - teraz refren piosenki - Rozumiecie? - spojrzałam na nich.
- Tak! - wzięli swoje wiosła i powtórzyli moje ruchy.
- CC! - zawołałam go i usiadłam przy jego perkusji.
- Melduję się! - zasalutował.
- Patrz i słuchaj - zaczęłam uderzać w bębny dając im zrozumiały rytm - Zapamiętasz? - oddałam mu pałeczki.
- Pewnie - zasiadł na swoim tronie i powtórzył.
- Ash ty sobie poradzisz chyba sam, bo ja nie umiem grać na basie - reszta zespołu się zaśmiała - No to Andy, z tobą jest problem, bo nie wiem jaką melodię tutaj dać.
- Może coś takiego?
Children born and raised on a Sunday
Hearing what their leaders say
Singing along
A story missing to the ones who won't listen
All the words are left alone - zaśpiewał.
- Genialne! To teraz tak samo reszta piosenki i mamy już coś! - ucieszyłam się.
- Powinnaś być producentem muzycznym - stwierdziła Juliet.
- Nie przesadzaj, po prostu tylko pomagam chłopakom, a poza tym piercing i tatuaże to moja największa pasja, zaraz za nią muzyka. Może kiedyś nagram jakąś płytę, kto wie co się stanie? - spojrzałam na chłopaków, którzy świetnie sobie radzili z piosenkami.

Po paru godzinach udało nam się jeszcze nagrać 3 piosenki między innymi Drag Me To The Grave, Walk Away oraz Stolen Omen. Najbardziej jakoś przypadła mi ta ostania bo miała w sobie dużego kopa i ten scream, może nie taki jak kiedyś, ale jest dobrze.
- Padam na ryj! - położyłam się na plecach na łóżku.
- Chyba się zmęczyłaś bardziej niż ja - zaśmiał się cicho Ashley i pocałował moje czoło.
- Żebyś wiedział! Mam nadzieję, że z resztą piosenek pójdzie wam szybciej - wtuliłam się w niego i poczułam kopanie - Oho, mały jednak spać nie chce - odsłoniłam brzuch.
- Czemu nie śpisz skarbie, co? Daj mamusi odpocząć - lekko stuknął palcem o mój brzuch i nagle nóżka Danny'ego się ukazała.


- Mała? Widziałaś to? - uśmiechnął się szeroko.
- Widziałam kotku - pogłaskałam swój brzuch - Już się nie mogę doczekać, aż go do siebie przytulę - otarłam łzę szczęścia.
- Będzie na pewno taki jak ty - przyłożył głowę do brzuszka.
- Tak myślisz? - uśmiechnęłam się i pogłaskałam jego włosy.
- Tak słońce, ale najważniejsze, że będzie najszczęśliwszy na świecie - musnął ustami mój brzuch.
- Bo będzie miał wspaniałego tatę.
- Jak i wspaniałą mamę - jego kąciki lekko uniosły się ku górze.

Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu, to Ricky dzwonił, od razu odebrałam.
- Hej braciszku! - powiedziałam radoście - Co u ciebie?
- Dobrze jest, ale ja nie po to. No bo muszę ci coś powiedzieć...
- Wiem, że Chris mnie zdradził i jest skończonym skurwysynem i tyle - przerwałam mu.
- Już dostał ode mnie porządnie po twarzy, więc jak go zobaczysz to będzie miał wielką śliwę pod okiem - słyszałam w jego głosie złość.
- Ricky, nie musiałeś przecież...
- Ja mu powiedziałem, że jak ciebie skrzywdzi, to będzie miał do czynienia ze mną - przerwał mi
- Dziękuję, ale jak wróci to ja sobie z nim "pogadam" - nie pomysłałam, że Horror może być aż taki agresywny.
- A ty się trzymasz jakoś? - zapytał już spokojniej i z troską.
- Tak, wszystko jest już dobrze, maluszek rośnie, pomagam chłopakom przy płycie.
- To się cieszę, muszę już kończyć bo ten idiota wraca. Trzymaj się siostra, jutro już wracamy. Kocham cię.
- Pa Ricky, ja ciebie też - rozłączyłam się.

*Perspektywa Ricky'ego*

Usłyszałem głos tego idioty i jego szmaty, więc szybko się rozłączyłem z Call.
- Z kim rozmawiałeś? - spytał Chris.
- A jak myślisz? - odpowiedziałem mu pytaniem.
- Mam nadzieję, że jej nic nie powiedziałeś.
- Przestań ją okłamywać w końcu! Ostrzegałem cię, że jak ją skrzywdzisz to ty oberwiesz! - krzyknąłem na niego.
- Powiem jej to na spokojnie, jakoś to zniesie - machnął ręką.
- Jakoś to zniesie?! Wiesz ty w ogóle jaka o a jest wrażliwa?! Przez ciebie znowu popadnie w depresję!
- Nic jej nie będzie, znajdzie sobie kogoś jeszcze. Niezła z niej dupa i na pewno ma w cholerę adoratorów.
- Stary! Nie wkurwiaj mnie, bo znowu dostaniesz - pogroziłem mu palcem.
- Ale Chris ma rację, znajdzie sobie kogoś jeszcze - teraz głos zabrała Czerwona.
- Sabrina! Nie wtrącaj się, bo to jest sprawa między moją siostrą, a twoim chłopakiem.
Ona nic nie odpowiedziała, tylko wtuliła się w Motionless'a.


Jak na nich patrzyłem chciało mi się wymiotować. Ja temu draniowi nie daruje. Mam nadzieję, że Call sobie poradzi, w końcu ma mnie i Brides'ów.

*Perspektywa Karoliny*

Po przepysznym obiedzie, który zaserwował nam Jinxx zdecydowałam, że pójdę sama na jakiś spacer po mieście. Był piękny śnieżny styczeń, więc to idealna pora na wyjście z domu. Patrzałam na bawiące się dzieci, a także ich rodziców. Nie mogłam się już doczekać, aż ja ze swoim Danny'm wyjdę na dwór ulepić bałwana.
- O hej Ann - pomachałam dziewczynie.
- Cześć Call - odwzajemniała gest.
Po chwili coś do mnie dotarło, szybko się odwróciłam.
- Ann?!
- Call?! - od razu rzuciłyśmy się sobie w ramiona i mocno przytuliłyśmy.
- Anka co ty tu robisz?! - oderwałam się od niej.
- Zdałam studia i przyleciałam tutaj do pracy i szukać ciebie. Widzę, że jest wszystko okej z tobą - uśmiechnęła się do mnie i spojrzała na brzuch.
- Tak, jest wspaniale. Chodź do mnie, poznasz chłopaków - wzięłam przyjaciółkę pod rękę i udałyśmy się do mnie.
- Chłopaki! Na dół i to w trybie now, bo mamy gościa! - krzyknęłam, a Bridesi od razu znaleźli się w salonie. - Przedstawiam wam Ankę, moją przyjaciółkę z dzieciństwa. Ann, to moim przyjaciele oraz chłopak Ashley - poczułam jak basista mnie obejmuje od tyłu.
- Chciałaś powiedzieć narzeczony skarbie - pocałował mnie lekko w szyję
- Znowu jesteście razem? Jak ja się z tego bardzo cieszę.
- My również - uśmiechnęłam się szeroko.

*Następnego dnia*

Po przebudzeniu poszłam do łazienki załatwić swoje kobiece prawy. Stanęłam przy lustrze, podciągnęłam koszulkę patrząc na mój duży już brzuszek.



Kąciki moich ust uniosły się wysoko ku górze. Poczułam jak mój Danny kopie, co bardziej mnie ucieszyło i zbliżyło do niego. Tak bardzo chciałam przytulić mojego synka. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Siedziałam spokojnie w kuchni i zaczęłam robić śniadanie dla tych leniwych żarłoków. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Wyłączyłam palnik i poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam Ricky'ego, którego od razu mocno przytuliłam.
- Tęskniłam strasznie - wtuliłam się w niego.
- Ja też mała - pogłaskał moje włosy - Jak tam młody? - spojrzał się na brzuch.
- Wszystko z nim dobrze. Za niecały miesiąc przyjdzie na świat - ucieszyłam się bardzo.
- To świetnie. Będziesz wspaniałą mamą - znowu mnie przytulił.
- Co to za piski z samego rana? - zaczął marudzić CC.
- Idź spać! - krzyknęłam.
- Eee..Przepraszam - to była Ann, która próbowała się przecisnąć przez Horrora.
- O Anka poznaj mojego brata.Ricky to jest Ania, moja przyjaciółka z Polski.
- Bardzo mi miło - Olson uścisnął jej dłoń i uśmiechnął uroczo.
- Mnie również - zauważyłam, że Ann się zarumieniła. Coś iskrzy między nimi, widać to. Richard od rozstania z Lexus jest taki trochę smutny, a przy niej od razu rozpromieniał.
- Akurat zdąrzyliście na śniadanie kochani - wróciłam do smarzenia naleśników.
Dałam na stolik dwa słoiki nutelli i poszłam po talerze na których juz były rozłożone danie. Zanosiłam ostatni, aż nagle upuściłam przedmiot z rąk i upadłam na kolana. Wszyscy zlecieli się do mnie.
- Mała, co ci jest? - zapytał Ash.
- Zaczęło się, odeszły mi wody! - zaczęłam oddychać. Andy zadzwonił po karetkę, a Purdy zaniósł mnie na kanapę.
- Oddychaj, zaraz przyjadą - przytulił mnie do siebie.
- Za wcześnie - poczułam łzy napływające mi do oczu.
- Nie martw się, to jest normalne - ścisnął moją dłoń.
Po minucie zabrała mnie karetka, Ash pojechał ze mną, Ricky z Ann oraz Jake'em, Jinxx'em i CC'm, a Andy z Juliet.
- Spokojnie Call, oddychaj. Jestem tu przy tobie - pocałował moje czoło.
- Kocham cię Ash - powiedziałam przez łzy.
- Ja ciebie też kocham Karolciu - pocałował moją dłoń.

*Perspektywa Ricky'ego*

Za wcześnie! Cholera jasna, za wcześnie! Mam nadzieję, że małej nic nie będzie, ani Danny'emu. Wsiadłem szybko do auta i jechałem za ambulansem. Zobaczyłem, że Anka się trzęsie ze strachu, więc chwyciłem jej dłoń, żeby ją nieco uspokoić.
- Spokojnie, nic jej nie będzie - pogładziłem kciukiem wierzch dłoni.
- Dzięki Ricky - lekko się zarumieniła. Jaka ona jest urocza, od razu wpadła mi w oko.

*Perspektywa Ashley'a*

Lekarze kazali mi założyć jakiś zielony fartuch, to nie mój kolor ludzie! Usiadłem przy Call i kazałem jej przeć i oddychać, męczyła się z chwilą coraz bardziej. Bałem się, że nie wytrzyma, ale po czasie usłyszałem płacz dziecka.
- Niech ojciec przetnie pępowinę - powiedział lekarz i podał mi nożyczki szpitalne i odciąłem pępowinę synkowi, a pielęgniarka podała Danny'ego Karo.




Moja ukochana na sam widok maleństwa od razu się popłakała, ze szczęścia oczywiście.
- Witaj na świecie Danny - pocałowała go w czółko - Chcesz go potrzymać? - uśmiechnęła się do mnie.
- Jasne, że tak - wziąłem małego na ręce i ucałowałem w policzek. Będzie bardzo przystojny jak tatuś, ja to wiem - Mój maleńki synek - przytuliłem go do siebie. Niestety musiałem go oddać lekarce, bo trzeba było go dać do inkubatora, w końcu to wcześniak.

*Parę godzin później*

*Perspektywa Karoliny*

Karmiłam Danny'ego, a ze mną był Ash, Ricky i Anka. Strasznie się cieszę, że ich mam. Czułam się już lepiej i na szczęście nie byłam aż tak zmęczona jak po porodzie.
Usłyszałam jak ktoś wparowuje do sali, to był Chris. Teraz udawałam głupią, naiwną dziewczynę, która nic nie wie.
- Jak się czujesz skarbie? - usiadł obok mojego łóżka i pogłaskał po wlosach
- Dobrze już, mały jest zdrowy oraz przystojny po tacie - tulę do siebie maluszka.
- Ale oczy ma po tobie - stwierdził i się uśmiechnął. Kurwa, niezły z niego aktor.
- Wiem - oddałam małego Ricky'emu - Czekaj, muszę ci coś pokazać - usiadłam na krawędzi łóżka i szukałam w telefonie odpowiedniego zdjęcia. Po chwili je znalazłam.
- Możesz mi powiedzieć co to za dziewczyna?! - pokazałam mu obraz przedstawiający jego i Czerwoną jak się całują.
- Calluś, to nie tak jak myślisz - zaczął się powoli odsuwać.
- Nie? A co? Przez te jebane pół roku mnie okłamywałeś, wykorzystywałeś, bawiłeś się jak zwykłą lalką! Jesteś śmieciem, nikim więcej! - wstałam i rzuciłam się na niego i zaczęłam bić go wszędzie, gdzie popadnie. Nie oszczędzałam go ani trochę. Jednak ktoś mnie odciągnął od niego, a Motionless spojrzał na mnie.




- Oszalałaś - powiedział plując krwią.
- Może i tak, ale mam to w tym momencie gdzieś. Wypierdalaj z mojego życia i nigdy nie wracaj! - wtuliłam się w Ash'a, który mnie od razu pocałował.
- To wy...? - zaciął się i spojrzał na pierścionek - Szmata - syknął cicho, a Ricky z małym na ręce kopnął Cerulli'ego w twarz.
- Ostrzegałem cię - warknął i wykopał go z sali.
- Nie musiałeś aż tak mocno - powiedziała cicho Ann.
- Musiałem. Dopuścił się najgorszego, czyli skrzywdził moją siostrę - przytulił Danny'ego i spuścił głowę w dół, a ona za to wtuliła się w niego, tak że Olson ją objął.
- Chodź skarbie do mamusi - wyciągnęłam ręce w stronę mojego maleństwa. Ricky mi podał synka i dokończyłam karmienie. Jak ja się cieszę, ze teraz będzie już dobrze, bez żadnych problemów.

----------------------------------------------------------
UDAŁO SIĘ! W końcu udało mi się dodać nowy rozdział. Jestem z siebie dumna. Nie sądziłam, że poród i bijatyka tak z łatwością napiszę :D
Ten rozdział jest specjalnie dla naszej kochanej Black Ann, która pojawiła się w rozdziale i na pewno zostanie długo :3 Masz swojego Horrora! <3
Niech panda będzie z wami i do następnego 🐼💖
Ps. Zapraszam na zakładę "Bohaterowie" :D
10 komemtarzy - nowy rozdział.
EDIT: Dla jasności ta czerwono włosa to Sabrina, obecna dziewczyna Chris'a jakby ktoś nie wiedział! :D

12 komentarzy:

  1. Nowy rozdział = tyyle radości.
    Nie wyobrażam sobie Asha przy porodzie. Nie ma mowy. "Lekarze kazali mi założyć jakiś zielony fartuch, to nie mój kolor ludzie!" Chociaż to akurat mnie nie zdziwiło.
    Rujnujesz mój światopogląd, który i tak jest mocno niestabilny. Jak on mógł się okazać taką skończoną mendą...
    Teraz ładnie proszę o rozdział na drugim blogu dla równowagi :D
    Shippuję Horrora z Ann :D (I to nie tylko dlatego, że wiedźmie lepiej się nie narażać).
    Co by tu jeszcze...No świetnie jest. Nie każ nam długo czekać na ciąg dalszy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA. BOŻE! KURWA! W ogóle to... FUCK!!!! Czekaj, ja się muszę uspokoić!!! Czy to normalne, że właśnie dostałam głupawki i ryję się na całe mieszkanie?! Matka dziwnie się na mnie patrzy, więc już cii. Ale kurwa no! Żeś poleciała z akcją:D:D:D To będzie chyba mój najdłuższy komentarz ever, mam nadzieję, że Ci się spodoba.
    1. KURWA jestem jedną z bohaterek bloga i podobam się Ricky'emu!!!!!!!! Tak!!!! Chociaż raz mam faceta swoich marzeń♥♥♥♥ Umarłam, serio! I to moje piękne nazwisko!!!!! Jezus, spełniłaś za jednym zamachem moje 3 marzenia, albo i 4.
    -Mam takie fajne nazwisko
    -mieszkam w USA (jebane wizy)
    -Mam taki piękny kolor włosów, jaki zawsze chciałam mieć
    -Horror na mnie leci
    -poznałam BVB
    Ooo to nawet 5 rzeczy:D
    (Aaa i mam fajne cechy charakteru. Takie prawdziwe♥-to odnośnie zakładki bohaterów. Okej, może ja polecę po kolei, bo nigdy nie skończę. Wgl wybacz tą chaotyczność i że nie ten komentarz nie jest na miarę moich rozdziałów, ale emocje wzięły nade mną górę.)
    2. Tak poza tym, to cieszę się, że mimo zgubionej kartki napisałaś od nowa. Jestem z ciebie dumna skarbie:D
    3. Karola odwala brudną robotę za chłopów. No jak tak można wykorzystywać ciężarną?! Ale ten znajomy mi już gif... Ehh.
    4. Ricky wkurwił się na Chrisa i mu przyłożył cz. 1. To musiało ZAJEBIŚCIE wyglądać, biorąc pod uwagę różnicę ich wzrostu hahaha. Ale mam nadzieję, że trochę ją zniwelowałaś. RICKY Z BASEBALL'EM by się tu nadał! O kuźwa. To dla mnie za dużo! Ok jedziemy dalej.
    5. "Nic jej nie będzie, znajdzie sobie kogoś jeszcze. Niezła z niej dupa i na pewno ma w cholerę adoratorów."- Chris wyszedł tu na takiego palanta, jakim był na początku. Nie będę się powtarzać na ten temat, bo omówiłyśmy go wzdłuż i wszerz. Ty wiesz, że ja go lubię, ale nie tu. I co ta szmata się wtrąca?! Ale Ricky to jednak Ricky. Cudowny, idealny brat.
    6. Spotkanie Call z Ann. (Czyli nasze). To ich ogarnięcie i zapłon, jak rasowych blondynek:D Ale kurwa! Ja istnieję na jakimś blogu! Ja. Nie postać wymyślona! Umieram ze szczęścia. Ale jeszcze wykrzeszę z siebie resztę sił, na dalszą część komentarza. Btw. Anka tak na bieżąco jest z sytuacją Call hahahah

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiałam podzielić komentarz na części, bo jest za długi;O

    7. Powrót Ricky'ego<3 O jest taki troskliwy. I lecimy na siebie<3<3 Mam tylko jedno ALE. Od kiedy ja się, kurwa, rumienię?!?!?! No wiesz co! Ale dooobra, w sumie na widok Ricky'ego to nie wiem, co bym zrobiła (bo Ash'owi to bym wjebała), więc możliwe jest i takie coś. Hahah. Iskrzy między nami^_^ Boooże.
    8. Poród Calley. No z wiadomych przyczyn mam mieszane uczucia, bo Ash ojcem?! Ktoś z BVB ojcem?!
    9.Kurwa mać! Ricky łapie mnie za dłoń i uspokaja. Chryste. Ja cem takie coś w realu. Serio, będę ten rozdział często czytać, na poprawę humoru. Jak będziesz widzieć nienaturalnie dużą liczbę wyświetleń, to wiesz czyja to zasługa:D:P
    10."Lekarze kazali mi założyć jakiś zielony fartuch, to nie mój kolor ludzie!"-JEBŁAM. To takie w stylu Ash'a!!! Ta się tam męczy, cierpi, a ten tylko o wyglądzie. Facepalm. No ale Purdy, to Purdy. Normalka:D
    11.Ja to się dziwię, że Ash wrażliwiec tam nie zemdlał ahahah. Choć raz pokazał jaja. I ta jego skromność... Fajnie opisałaś to, jak go trzyma, ale sorry. Ja tego dalej nie widzę. Kurwa, Ash i niemowlak. Ja pierdolę... Niee to za dużo dla mnie. :D
    12. Comeback Chris'a i moja ULUBIONA SCENA!!!! Już pomijając to, jak Karo musiała być wściekła, skoro zaraz po porodzie mu przyjebała:D Ta agresja♥ Do krwi! Cieekawe, czy dostanie od nich to zaproszenie na ślub:D Noo i TEN moment! Ricky z Danny'm na rękach kopie Cerulli'ego! EPICKIE!!!! Kocham to kurwa mać! To takie piękne! Widzę to oczami wyobraźni. Boskie nooo! I Ann taka "dobra" się wstawiła za nim. Jakieś odruchy ludzkie ona ma! Ejj, tzn że ja też? Matko. Czego ja się tu o sobie dowiaduję o.O
    13. I ja się w niego WTULAM!!!! Ejj w sumie, to niegłupie. Po chuj tracić czas na jakieś randki, rrromantico scenki, skooro można od razu przejść do konkretów:D Podoba mi się to:P

    Noo to ogółem jaram się jak pochodnia. Mam taki banan na ryju, że aż mnie policzki bolą. Z emocji w połowie musiałam iść po kinder niespodziankę, bo trzeba było zająć czymś ryj. Aż się dziwię, że się nie porzygałam z tych słodkości. Inna sprawa, że teraz muszę tą czekoladę odkupić bratankowi. Dobra. Warto było kurwa! I miałam nie przeklinać i chuj z tym. No nie da się! Znów powtórzę, że bardzo podoba mi się opis mojej postaci w Bohaterach.
    Rozdział boski. Najlepszy ze wszystkich. Po prostu cudo. No słów mi brak cholera. Nie wiem, co tu jeszcze napisać, bo mam taki mętlik... Jak coś, to pewnie na fb cię dorwę, albo gdzieś. Czuję się, jakbym dostała prezent pod choinkę. Albo na urodziny. Ehh, żeby wszyscy mi takie dawali:/
    Okej, ja kończę ten chaotyczny, daremny komentarz. I teraz UWAGA!!! LUDZIE MACIE TO KOMENTOWAĆ!!! U mnie nie chcą, to chociaż niech u ciebie to robią :D Kocham cię Calluś♥♥♥♥♥ Idę fangirlować gdzie indziej, bo mnie rozniesie, zaraz kurwa. Jezu. No i znów wzywam wszystkie świętości. Co jest ze mną nie tak?! I teraz okaże się, czy to mój najdłuższy komentarz w życiu. Starałam się. Buziaki skarbie:*
    P.S. Teraz jestem ciekawa, co dalej wymyślisz. BOŻE HORROR NA MNIE LECI!!!! KURWA wygrałam życie.

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział
    komentarz Asha na zieooną szatę; epickie
    i ten zapłon przy spotkaniu Call i Ann hahahaha
    ale mimo wszystko bójka w szpitalu jest the best XDD
    dlaczego ja wcześniej nie zaczęłam czytać Twojego bloga?? ;o
    weny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju genialny rozdział po prostu uwielbiam….  Ash i Ricky tacy kochani a Chris to dupek…. Fajnie ze dodałaś nowa postać mam nadzieje ze Annie i Ricky’emu się ułoży…  a mały Dany będzie cały i zdrowy… z niecierpliwością czekam na nexta ;) pozdrawiam :****

    OdpowiedzUsuń
  6. *,* *,* *,* SUUUUPEEEEEER
    rozdział mega. Chris to dupek dobrze że Call ma asha.
    Czekam na nexta ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. EXTRA ROZDZIAŁ!!!czekam na nexta>>>Noele

    OdpowiedzUsuń
  8. W końcu się doczekałam <3
    Zajebiste po prostu zajebiste.
    Nie mam pojęcia dlaczego ale śmieję się jak głupa.
    Nie mogę poskładać myśli, ale tylko dlatego, że mi się bardzo podobało.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  9. No jak mnie w\kuria ten blogger. masa reklam i co chwila przekierowuje ;-; Idzie sie dosłownie zajebac. jeśli będe musiała pisać ten komentarz więcej niż dwa razy, wściekną sie jak jasna cholera a wtedy będzie źle.

    w każdym razie, jaram się bardzo powrotem Rickyego. Bardzo bardzo bardzo XD No i fajnie, że zaiskrzyło.
    Call zaraz po ciąży bijąca Chrisa na oślep. Dlaczego mnie to śmieszy? dobra, nie wiem, ale to śmieszne xDDd taka mała i tak go tłucze. Słaby jest, taki flak ;-;
    Ash czuły i wrażliwy, trochę mi to nie pasuje do niego, ale się podoba. Gdybym miała takiego ojca, chyba bym w życiu na ludzi nie wyszła.
    w sumie i tak nie wyjdę, ale chuj
    dobra, kończę, bo coś napisałaś a chcę ci szybko odpisać
    weny!! <3 Karmelku, Kajaku Karkówko XDDD

    OdpowiedzUsuń
  10. Super :D
    Calley nareszcie urodziła, odnalazła Ann, Chris ma obitą mordę - czego chcieć więcej!
    Pisz dalej, bo jest super.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. No,przypomniałam sobie! Lepiej skomentować późno niż wcale :`) Jestem zachwycona,że to wszystko się tak dobrze potoczyło. Chris to skończony dupek i bardzo dobrze,że Call znalazła szczęście w ramionach Asha. Oni od początku byli dla siebie stworzeni a związek Call z tym dupkiem tj.Chrisem był jedną wielką pomyłką. No ale teraz mamy szczęśliwą rodzinkę w komplecie i tego się trzymajmy <3 Fajnie,że Ann i Call jakoś się odnalazły.mam nadzieję,że ona odmieni życie Rickiego :) No ale w końcu skoro Call jest szczęśliwa,dlaczego jej brat też nie może? Ehh...rozmarzyłam się :`) Może za jakiś czas doczekamy się małego Horrora :)
    Bardzo mi się podobało,życzę szczęścia świeżo upieczonym rodzicom i przesyłam Ci ogrom weny twórczej :* Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś już tu byłam,ale nic nie przeczytałam, więc dzisiaj nadrabiam :D.
    Rozdział taaki faajny! Chris to straszny dupek. Od początku związku Call z nim,miałam nadzieję, że się rozejdą ;D.
    Nie wyobrażam sobie nikogo z BVB ojcem,a co dopiero Asha! W realu to by się nie sprawdziło (rzeczywistości takie długie,że aż nie chciało mi się napisać).
    Ja chcę mieć takiego brata jak Ricky! Mój to mnie tak nienawidzi,że aż bardzo (jak byłam mała to mi horrory puszczał,a potem bałam się spać XDDD).
    Cieszę się,żę to sie tak potoczyło. Życzę weny i czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń