czwartek, 10 października 2013

Rozdział 2

*Perspektywa Karoliny*

W salonie pojawił się Andy Biersack. Na chwilę stałam bez ruchu, lecz mój szef stuknął mnie w ramie, a ja powróciłam do rzeczywistości. Andy podszedł do mnie i się uśmiechnął słodko.
- Nowa tu jesteś? - usiadł na krześle.
- Tak, pracuje tu od jakiś 2 godzin. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Tak też myślałem, wiesz przychodzę tutaj zawsze żeby zrobić sobie nowy tatuaż, więc się domyśliłem.
- No tak, rozumiem. - odgarnęłam grzywkę z oka.
- Widać że fanka co? - wskazał na mój obojczyk i znowu się uśmiechnął.
- Tak, masz rację, ja zaprojektowałam wzór, a większość tatuaży zrobiłam sama. - pokazałam mu swoje lewe ramie pełne w tatuażach.
- Są świetne. Masz talent...- zatrzymał się na chwilę.
- Karolina, ale mów mi Calley. - podałam mu rękę.
- Ładne imię. Chyba nie jesteś stąd prawda? - uścisnął moją dłoń. - Jak mówiłem masz talent.
- Dziękuję. Tak masz rację. Pochodzę z Polski z takiego małego zadupia na południu. Więc jaki tatuaż sobie dziś zażyczysz? - założyłam rękawiczki.
- No jeśli to nie byłby problem, to taki na szyi. - podał mi wzór tatuażu. Wyglądał jak Jezus z pióropuszem na głowie.
- Hm...Bardzo oryginalny. Okej, to usiądź na tym fotelu, a ja zaraz się tobą zajmę. - Andy przytaknął i usiadł na dużym czarnym skórzanym fotelu, a ja zabrałam się za odrysowywanie wzoru. Gdy skończyłam poprosiłam żeby odgarnął swoje długie czarne włosy. Wykonał moje polecenie, a ja przyłożyłam kartkę do jego szyi i zabrałam się za robienie jego tatuażu.
Minęły jakieś półtora godziny, a do salonu znowu ktoś wszedł. Przerwałam swoją pracę żeby zobaczyć kto przyszedł. Moim oczom ukazał się Ashley, on za to uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko, nie przejęłam się tym zbytnio, wiec kontynuowałam swoją pracę.
- Andy ile jeszcze ci to zajmie bo za parę godzin mamy koncert i wiesz śpieszy nam się. - powiedział do kumpla, a później znowu uśmiechnął się do mnie.
- Spokojnie Ash, zaraz pewnie Calley skończy.
- Tak, za parę minutek będzie wszystko gotowe. - kontynuowałam tatuowanie.
- Widzisz Ashley. Więc nie marudź i se poczekaj. - powiedział Andy, a ja kończyłam swoją robotę. Basista ciągle mi się przyglądał, ale ja byłam zajęta bardziej Andy'm niż nim.

Po jakiś 10 minutach zakończyłam swoją pracę.
- Skończone. Podoba się? - wokalista podszedł do lustra i się ucieszył.
- Jest zajebisty, dziękuję Karo. - pocałował mnie w policzek, a ja się zarumieniłam.
- Ooo..Widać że ktoś ma rumieńce. - powiedział Ashley i objął mnie ramieniem.
- Niestety. - zakryłam policzki i się uśmiechnęłam.
- Raczej ładnie ci w nich. - uśmiechnął się słodko do mnie.
- Dobra Ash nie podrywaj jej. - odsunął lekko ode mnie basistę.
- Ja nic nie robię. - zaśmiał się.
- Niee, skądże. Podobno śpieszyło ci się na koncert czyż nie? - spojrzał na Ash'a jak na idiotę.
- Ale teraz już nie. - puścił do mnie oczko.
- Kiepski podryw skarbie. - skarciłam go i ściągnęłam swoje rękawiczki.
- Widzisz stary? Ona nie jest zainteresowana. - poklepał przyjaciela po ramieniu. - A skoro mowa o koncercie. Chciałabyś się dzisiaj wybrać? - tym razem zwrócił się do mnie.
- Bardzo chętnie, ale bilety są już pewnie wyprzedane, a hajsu przy sobie nie mam.
- Żaden problem. Proszę bardzo. - wręczył mi bilet i wejściówkę za kulisy. - Koncert jest o 19, ale wpuszczają o 17.
- Na prawdę nie wiem co powiedzieć, dziękuję wam strasznie. - uśmiechnęłam się szeroko.
- Nie musisz nic. Ważne żebyś się dobrze bawiła. - powiedział do mnie Ashley.
- Na pewno będę. Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia za niedługo. - przytuliłam ich do siebie, pomachałam i wyszli.

Po 15 skończyłam i poszłam poszukać jakiegoś hotelu. Znalazłam dosyć tani niedaleko studia więc tym lepiej dla mnie. Rozpakowałam się i postanowiłam poszukać jakiś zajebistych ubrań na koncert. Po dosyć długich poszukiwaniach wybrałam czarne podarte rurki, koszulkę z BVB, moje kochane glany, kilka pieszczoch na ręce tak żeby zasłaniały blizny i oczywiście skórzana czarna kurtka. Zamknęłam pokój, oddałam klucz do recepcji i poszłam w stronę hali.
Zjawiłam się akurat kilka minut przed wpuszczaniem do środka. Razem z jakimiś dwoma gorylami poszłam pod scenę i czekałam na występ chłopaków.

*Jak mówiłam kolejny rozdział pojawił się szybciej ;D Myślę że wam się spodoba ;) Mam teraz niezłą wenę więc często będą nowe notki ;* *

1 komentarz:

  1. Wiedziałam!!!! Ha!!! Ja to wiedziałam xddd goryle xd Hahahahahahahahha idę czytać dalej ^^

    OdpowiedzUsuń