sobota, 31 maja 2014

Rozdział 17

*Perspektywa Karoliny*

Obudziłam przytulona do klatki mojego Devianta, wtuliłam się w niego bardziej wsłuchując się w równomierne bicie jego serca. Uśmiechnęłam się do siebie i dopiero teraz sobie przypomniałam co robiliśmy wczoraj i nie żałuję tego wcale, jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że mam takiego cudownego chłopaka jak Ashley. Ale dziwie się jemu dlaczego akurat mnie pokochał? Przecież jest baardzo dużo dziewczyn ładniejszych ode mnie, mądrzejszych, chudszych...Gdyby mnie zobaczył jakieś 5 lat wcześniej może mniej to zdziwiłby się cholernie. Wyglądałam wtedy okropnie, gruba, głupia dziewczyna bez przyjaciół, jedynie zadawałam się z chłopakami, ale oni to nie byli jak Brides'si i dziewczyny. Teraz cały zespół jest jak moja rodzina, jak starsi bracia oraz siostry, którzy zawsze mi pomogą, doradzą, wszystko. Dziękuję Bogu, za ten dzień kiedy poznałam Andy'ego, on zmienił całe moje poprzednie życie na lepsze, spełniłam już bardzo dużo swoich marzeń i mam zamiar spełnić i ich resztę.
Wyciągnęłam iPhona od Ash'a i zrobiłam mu słodziaśne zdjęcie.
- Może się nie wkurzy jak wstawię to na Instagrama. Ewentualnie na Twittera i Facebooka. - zaśmiałam się do siebie. Napisałam coś w opisie, podpisałam się i wrzuciłam na jego profile. - No to będzie wpierdol. - znowu się uśmiechnęłam i powoli wstałam z łóżka ubierając na siebie czarne krótkie spodenki oraz koszulkę z Asking Alexandri. Związałam swoje włosy zostawiając grzywkę, która opadała na moje lewe oko i zeszłam schodami na dół. Na kanapie oraz na podłodze leżała reszta moich przyjaciół oraz Horror i Motionless. Ledwie nie wybuchnęłam śmiechem patrząc na nich, CC leżał na Jake'u tyłem do jego twarzy, inaczej mówiąc: 69! Dzięki Bogu, że byli w ubraniach. Weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanko. Kiedy zajadałam się moją bułką z sałata i serem poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, uśmiechnęłam się do siebie zamykając oczy i przygryzając wargi czując czułe pocałunki na mojej szyi. Odwróciłam się do chłopaka i nie patrząc na niego wpiłam się w jego usta namiętnie go całując, jego ręce poszły na moje pośladki tak samo jak moje na jego. Jego kolczyki w wardze strasz...Czekaj! KOLCZYKI?! Szybko przerwałam pocałunek i spojrzałam na Chris'a z mordem w oczach i strzeliłam mu z liścia na co on się lekko zachwiał.
- Aua!! Za co to? - zapytał zdezorientowany - Sama ostatnio chciałaś się całować. - pomasował swój już czerwony policzek.
- To było dawno i nieprawda! Zejdź mi z oczu jak nie chcesz mieć wybitych zębów! - krzyknęłam na niego wskazując palcem na drzwi, żeby wyszedł.
- Karo nie wyjdę. Ty strasznie mi się podobasz, zakochałem się w tobie mała. Może być nam razem dobrze przecież. - podszedł do mnie powoli i pogładził mój policzek.
- Ale ja kocham Ash'a nie ciebie. To on jest tym moim jedynym, nie zrozumiesz tego. - wzięłam jego rękę.
- To czemu mnie wtedy pocałowałaś? - spojrzał mi w oczy i zjechał ręką na szyję, a później na ramiona.
- Chwila słabości. - zwróciłam wzrok w inną stronę. - To nie było świadome co robiłam. - odwróciłam się do niego tyłem.
- Nie kłam, widziałem w twoich oczach, że chcesz tego tak samo jak ja, coś do mnie czujesz, ja to wiem. - objął mnie w pasie od tyłu.
- Wyjdź stad, nie chcę o tym gadać. - otarłam szybko łzę, która spływała po moim policzku. Wokalista bez słowa wyszedł całując mnie w policzek, usłyszałam drzwięk zamykających się drzwi i teraz wybuchłam płaczem. Czuję się znowu jak dziwka, nie wiem czemu ale coś mnie do niego ciągnie. STOP! Kocham tylko Ash'a i nikogo poza nim, Chris jest tylko przyjacielem, tak i tego się trzymajmy. Odwróciłam się i spojrzałam na Ricky'ego, musiał widzieć całą tą sytuację. Bez słowa przytulił mnie mocno do siebie gładząc ręką moje kruczo czarne długie włosy.
- Mówiłem, żebyś uważała na tego idiotę, jeszcze może ci coś zrobić, wtedy on już będzie leżał w trumnie, a na nagrobku napis "Zginął śmiercią tragiczną". - mimo moich łez uśmiechnęłam się lekko. - A ten plask to pewnie połowa domu słyszała, nieźle mała. - spojrzałam na niego i tym razem on miał uśmiech na twarzy, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Pamiętaj, masz mi wszystko mówić, nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził. Dopiero co cię odzyskałem i nie chcę, by znowi mi ciebie zabrali. - powiedział przez łzy, które poczułam na moim ramieniu.
- Nie bądź baba i nie rycz. - uśmiechnęłam się do niego. - Będę uważać, obiecuję braciszku. - mocno się w niego wtuliłam.
- Mam nadzieję. Zrób śniadanie! - rozkazał.
- Wal się gówniażu! - pokazałam mu fuck'a i zaczęłam robić naleśniki dla mojej gwiazdy.
- Ale mi to nie zrobisz? - zrobił fochnięty dziubek.
- Masz raczki? To idź sobie zrób. - posłałam mu buziaka.
- Zrobię sobie sam w domu. Papa siostra. - pocałował mnie w policzek.
- Na razie Ricky. - uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam drzwi, krórymi wyszedł.
Mój książę jeszcze sobie smaczne spał, ale gdy go zobaczyłam prawie wybuchnęłam śmiechem, leżał sobie tyłkiem do góry i znowu mam iście szatański plan. Postawiłam tacę z jedzeniem na szawce obok łóżka, strzeliłam palcami i mocno klepnęłam go w ten jego seksowny tyłeczek, na co Purdy aż zleciał z łóżka.
- Dzień dobry kochanie, smacznego. - nachyliłam się i pocałowałm go , za to on mocno mnie do siebie przyciągnął,  wpił w usta i chwycił moco za pośladki.
- Czemu tak nie zrobiłaś wczoraj? - zapytał z cwanym uśmieszkiem.
- Nie prosiłeś. - także się do niego uśmiechnęłam, wstałam z niego i podałam mu tacę z nalesnikami. - Żryj gruz cyganie. - puściłam mu oczko i ponownie zeszłam na dól, a Andy coś majstrował przy plaźmie i laptopie, wokół był pełn kabli więc łatwo było zaliczyć glebę.
- Hej mała! - dał mi buziaka w policzek. - Jak ci się spało nasza solenizantko? Sufit ledwie co wytrzymał. - nie patrzał na mnie tylko rozplatywał te kable.
- Ha ha ha, śmieszne w chuj. Bardzo dobrze mi się spalo, żałuj stary. - usiadłam na kanapie.
- Raczej nie mam czego. - zaśmiał się do siebie. -Kurwa, jebane kable! - rzucił nimi o podłodę i usiadł obok mnie.
- Kaleka. - mruknęłam pod nosem wstawając z sofy i zmierzając do tych "jebanych kabli".
Szybko się z nimi rozprawiłam i podłączyłam jeden do telewizora, a jeden do laptopa.
- Dziękuję bardzo o królowo kabelków. - ukłonił się przede mną.
- Nie podlizuj się Andrew. - poczochrałam jego włosy i zobaczyłam jak CC i Jake się budzą.
- Aaaaaaaaa!!!!! Weźcie to coś ode mnie! - krzyknął jak mała dziewczynka.
- Won od mojego zajebistego tyłka, zazdrościsz bo nie masz takiego. - Coma oparł się łokciem o krocze Pitts'a na co on cicho jęknął z bólu. - Upsi Jake'uś. - gitarzysta nie wytrzymał i zrzucił biednego Christiana na podłogę.
- Co jest? Coś się pali?! - zapytał zdyszany Jinxx, który prawie zleciał ze schodów.
- Jeszcze nie. - stwierdził Biersack i po chwili zjawiła się reszta i usiadła na naszej kanapie, gdzie ja musiałam siedzieć Ashley'owi na kolanach, Sammi Jeremy'emu i tak dalej. Six stał i czekał aż wszyscy się zamkną.
- Panie i panowie, koleżanki i koledzy, jestem zaszczycony móc poinformować was o...
- Przejdź wreszcie do rzeczy stary. - powiedzieliśny wszyscy i ziewneliśmy opierając głowę na swoich łokciach.
- Nagrałem solo i teledysk do tego. Ogladajcie. - włączył telewizor i puścił utwór pod tytułem "They Don't Need To Understand". Spuścił głowę i usiadł na kanapie z Juliet na kolanach.
Kiedy piosenka się skończyła dziewczyny zaczęły klaskać, a chłopacy byli cicho.
- Spedaliłeś się. - stwierdził Ash, a on dostał od nas (czyt. dziewczyn) w ramię i inne części ciała.
- Świetna piosenka Andy! - krzyknęła Juli i pocałowała swojego chłopaka.
- Racja, dobra robota młody! - usiadłam na oparciu sofy i musnęłam policzek wokalisty tak samo jak Ella i Sammi, które szybko znalazły się obok naszej emo lamy.
- Widzicie chłopaki? Mam lepsze branie od was. - wypiał dumnie pierś, za co dostał w łeb od każdej z nas.

*Perspektywa Juliet*

Kurwa, kurwa, kurwa, kurwaaa!! Jestem w ciemnej dupie. I co ja teraz do cholery zrobię? Właśnie dzwonił do mnie lekarz mojego gitarzysty i oznajmił mi, że ma złamaną ręke i nie będzie mógł grać ze mną na Warped Tour. A trasa zaczyna się już za ponad miesiąc.
- Kotku, znajdziesz nowego, nie bój się. - zaczął mnie pocieszać Andy przytulając mocno do siebie.
- Nie znajdę, trasa niedługo się zacznie, a ja nie mam osoby z gitarą w ręku. - wtuliłam się w niego.
- Masz! - nagle krzyknął Pan Batman.
- Kogo panie szukajacy? - spytałam i skrzyżowam ręce na piersi.
- Calley. - odpowiedział, a ja strzeliłam facepalma. Ma chłopak jednak łeb.
Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki i zastałam ją latającą za Ash'em, który ukradł jej stanik, a ona sama zasłoniła się rękami co nie było łatwym wyzwaniem.
- Oddawaj to ciuliku! - wskoczyła mu na barana, tak, że zlecieli na plecy. - Nie ważysz 5kg więc złaź ze mnie wielorybie! - zrzuciła go i ubrała szybko stanik. - Chciałaś coś JuJu? - uśmiechnęła się do mnie.
- Tak. Od teraz jesteś moją gitarzystką na koncertach. Dziękuję ci bardzo, że się zgodziłaś. Trasa jest za miesiąc. - powiedziałam wszystko na jednym oddechu wracając do siebie.
- Zgodziła się? - zapytał na wstępie Biersack.
- Chyba tak. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale jestem pewna, że się bardzo cieszy. - położyłam się na nim i pocałowałam.

*Perspektywa Karoliny*

No to mam już plany na wakacje, ale fajnie, przynajmniej nie będę się musiała rozstawać z Ash'em na te kilka miesięcy.
- Radzę ci wziąć tabletki na uspokojenie bo to co się dzieje podczas trasy jest nie do pomyślenia. - powiedział Deviant siadając obok mnie na łóżku.
- Już mogę się domyśleć co było na poprzednich. - zaśmiałam się. - Ale teraz nie będziecie mieli tak zajebiście bo ja z wami jadę. - wskazałam na siebie palcami.
- Już słyszę tych ludzi skandujących twoje imię. - rozmarzył się mój Ashe (czyt. Aszi :3).
- Hahahaha, jeszcze czego, znają mnie tylko z tego, że jestem twoja dziewczyna i wystąpiłam z Chris'em w teledysku...
- I z twoich piosenek oraz clipów, które udostępniłem. - przerwał mi.
- I kill you bitch! - rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Ja ciebie też kocham skarbie. - uśmiechnał się do mnie słodko.
- Wiem maleńki. - wtuliłam się w niego mocno. - Ameryko! Przygotuj się! Calley Olson nadchodzi! - szybko wstałam i uniosłam pięść do góry.
- Moja wspaniała gwiazda rock'a. - uśmiechnął się i chwycił mój zeszyt.
- I kill you again! - zabrałam mu go.
- Zaśpiewaj coś, pliis - zrobił słodkie proszące oczka.
- Ale tylko raz. - wzięłam swoja gitarę. - Oh boy, have you seen my head? 
I've lost my mind so I forget and 
Oh boy, have you seen my heart? 
It's beating so loud, I'm falling apart and... - spojrzał na mnie z uśmiechem, a ja już zaczęłam śpiewać refren. - Only you can bring me back to life 
Only you can put me into right 
Tell me when I can breathe again. * - dokończyłam resztę piosenki.
- Cudownie skarbie. - zaczął klaskać.
- To nic takiego. - zarumieniłam się bardzo.
- Masz ogromny talent, już ja się o to postaram, żebyś została największą gwiazdą muzyki. - pocałował mnie w czoło.

--------------------------------------------------------------------
*The Pretty Reckless - Only You.
A więc na początek ten rozdział chciałabym dedykować Lady Dark i Tylko Dżeremiuch za wspaniałe komentarze, które bardzo mnie motywowały do pisania następnych notek <3 Oraz mojej kochanej Pani wychowawczyni, która czyta mojego bloga i ma go nawet zapisanego w zakładkach (2 razy :D) Cieszę się, że się podoba i dziękuję Pani za wczorajsze kółko z niemieckiego, było wspaniale ;* Dreamer kochana, zdasz ten niemiecki bo on wcale nie jest trudny, ja w ciebie wierzę i sobie poradzisz <3
Okej, teraz przepraszam za tak długą przerwę, ale muszę teraz poprawiać oceny i jak na razie mi dobrze idzie ;3 Do tego w nodze mam wydalony staw skokowy, ale jakoś żyję XD Wczoraj byłam na koncercie Comy i było cholernie zajebiście!! *____* Nogi mnie bolą od pogo i kark od trzepania co chwilę głowa, ale było warto <3 WASZA CALLEY JEST W INTERNETACH XDDD http://m.wodzislawslaski.naszemiasto.pl/artykul/dni-wodzislawia-sl-2014-tak-bawilismy-sie-i-dnia-letniej,2292526,t,id.html# Szukajcie dziewczyny z czarną koszulką z żółtymi obracajacymi się kwadratami, czarnymi włosami i kurtką też czarną, taka bardzo przy sobie, to ja :D Nie śmiejcie się proszę XD Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał i będą komentarze ;3 Do następnego kochani ;*
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie zwariowała bo idę z mamą na Disco Polo ;---; 

8 komentarzy = nowy rozdział.

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 16

*Perspektywa Karoliny*

Minął jakiś ponad tydzień od opublikowania mojej i Chris'a piosenki. Przez ten czas zajmowaliśmy się teledyskiem do niej i powiem szczerze: Wychodziło nam to znakomicie. Bal maskowy, taniec z Motionless'em, trucizna wbita w szyję, zakuta ja do krzesła, Cerulli, który z zachwytem wyrwał mi serce z klatki piersiowej i scena łóżkowa, która miała się pokazywać między całym klipem. Bardzo się jej bałam, ale mojemu współpracownikowi (?!) to wcale nie przeszkadzało, ale mnie owszem, nie umiałam tego zagrać, nie byłam dziwką, kochałam Ash'a. Tfu! Dalej kocham, czas teraźniejszy. Tak czy siak nie potrafiłam po prostu, myślałam czy aby nie zmienić tej sceny na coś innego, ale wszyscy się uparli i nie miałam innego wyjścia, musiałam to zrobić. Weszłam na plan w czarnym zwiewnym szlafroku a pod nim znajdowała się seksowna  czarna koronkowa bielizna, miałam ją przygotowaną na mój pierwszy raz. Tak, jestem dziewicą, czekałam na tego jedynego i go znalazłam. Mojego Ashley'a Purdy'ego. Dobra, pieprzyć to wdzianko, najwyżej pojadę z Juliet i kupię sobie jakieś ładniejsze. Po chwili zobaczyłam Chris'a w takim samym szlafroku co ja, uśmiechnął się do mnie ale to nie był zwykły uśmiech, tylko bardziej uwodzicielski, nie zrozumiałam o co mu chodziło, ale zaczęłam się go nieco bać. Ściągnęłam z siebie ubranie i położyłam się na wielkim łóżku, wokalista zrobił to samo i usiadł na mnie okrakiem patrząc mi w oczy.
- Ostatnia scena i...AKCJA! - krzyknął reżyser, a brązowooki zaczął całować mnie po szyi w dół i dotykać po całym mym kruchym ciele, ja również jego dotykałam niestety. Czułam dreszcze oraz lekki strach, nie sprawiało mi to żadnej przyjemności ani niczego podobnego, wręcz przeciwnie, obrzydzało mnie to, mimo, że całował cudownie to nikt nie mógł się równać z ustami Ash'a. Minęło jakieś parę minut aż usłyszałam ponownie głos producenta, że kończymy. Kamień spadł mi z serca, nie umiałam z nim wytrzymać ani sekundy dłużej. Weszłam do swojej garderoby, usiadłam na krześle przy lustrze i zaczęłam płakać, może i pocałunek z nim był czymś wspaniałym, ale gdy dotykał moje ciało nie czułam nic, jedynie wstręt do niego, żeby jak najszybciej uwolnić się od jego dosyć mocnego uścisku. W tym momencie poczułam się jak zwykła tania dziwka, teraz już wiem czemu Ashley nie pozwolił mi wystąpić w tym teledysku, musiał znać cały scenariusz przede mną. Z moich oczu znowu poleciały malutkie słone kropelki, lecz po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają i otarłam potok łez rozmazując cały swój makijaż. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam za sobą moją kochaną Juliet, wiedziała co czuję, znała mnie bardzo dobrze, chyba bardziej niż kto inny. Podeszła do mnie i mocno przytuliła od tyłu całując w policzek.
- Jak się czujesz malutka? - zapytała z troską dalej mnie tuląc do siebie.
- Lepiej niż wcześniej, dzięki Bogu, że to już koniec bo nie dałabym rady tam z nim leżeć. - westchnęłam cicho i zaczęłam się powoli ubierać wcześniej poprawiając mój rozmazany makijaż. Założyłam granatowe rurki, koszulkę z AC/DC, czarny sweterek oraz moje ukochane glany, mimo, że było ciepło ja nadal je nosiłam. Wzięłam do ręki jeszcze czarną skrórzaną kurtkę na wszelki wypadek i wyszłam razem z przyjaciółką z planu nagraniowego i wybrałyśmy się na zakupy.

Po jakiś paru godzinach wróciłyśmy z JuJu do domu obładowane torbami, właśnie miałyśmy wejść do pokoju mojego i Ash'a aż usłyszałyśmy głosy naszych chłopaków i reszty BVB.
- Stary serio chcesz to zrobić? Myślisz, że jej się to spodoba? - przemówił Biersack.
- Na pewno, znam ją, będzie zachwycona. - mówił z entuzjazmem basista.
- Oj Purdy ty to masz czasami pomysły. - zaśmiał się Coma.
- Cicho być, raz się żyje przecież, uda się, ja to wiem. - ponownie odezwał się Deviant, a my poszłyśmy szybko do pokoju Andy'ego i Juliet.
- Jak myślisz o co mu chodziło? - spojrzałam na brązowowłosą.
- Nie wiem, ale to na pewno nic złego, nie bój się. - objęła mnie ramieniem i uśmiechnęła się.
Nie zdąrzyłam nic powiedzieć bo do nas wparował Andley (połączenie Andy'ego i Ashley'a jakby ktoś nie wiedział :D)
- Hej kochanie. - powiedział radośnie mój chłopak i pocałował mnie biorąc po chwili na ręce.
- Cześć wariacie, puść mnie bo jestem ciężka. - zaśmiałam się głośno i także go pocałowałam obejmując jego brzuch swoimi nogami.
- Rzygam tęczą. - powiedzieli wszyscy a my z Purdy'm pokazaliśmy im fuck'a i dalej się całowaliśmy. - Idziemy stąd? - spytałam mojego ukochanego patrząc na niego z porządaniem.
- Z miłą chęcią. - uśmiechnął się uwodzicielsko i wziął mnie do naszego pokoju, zamknął nogą drzwi i położył na łóżku zaczynając całować moją szyję. Było to bardziej przyjemne niż pocałunki Chris'a i to o wiele. Jeździł rękami po moim ciele powoli wkładając je pod moją koszulkę, zdjął ją błyskawicznie tak samo jak ja jego i zaczynał całować mój dekolt oraz brzuch. Miał już ściągnąć mój stanik gdy do pokoju wparował Jinxx.
- KURWA ZNOWU?! - krzykneliśmy chórem z Ash'em.
- Lubię wam przeszkadzać. - powiedział z chytrym uśmieszkiem niebieskooki.
- No zabiję cię - rzuciłam w niego moją koszulką i od razu tego pożałowałam bo uciekł razem z nią. Wzięłam jakąś poduszkę leżącą na łóżku, zasłoniłam się i pobiegłam za gitarzystą aż do schodów na dół.
- Oddawaj to kurczaku! - krzyknęłam i gdy był na ostatnim schodku zrzuciłam go i usiadłam na jego brzuchu tracąc moją zbroję ochronną.
- Ale mam tu cudne widoki. - zagwizdał Ferguson. No nie dziwię mu się, w końcu miałam rozmiar stanika 90D, tak to są moje naturalne piersi, żeby nikt sobie czegoś nie pomyślał.
- Wooooow! No nieźle. Mogę się dołączyć? - zapytał z uśmiechem Andy, a on od razu dostał od Juliet. - Aua! Nic nie mówiłem. - schował się za mną spojrzał w mój biust.
- Ekhem...Nie za fajnie ci tutaj Andrew? - skrzyżowałam ręce na klatce.
- Niee, jest tu bardzo fajnie - znowu ten chytry uśmieszek.
- Naprawdę? No to wypierdalaj! - krzyknęłam na Sixx'a i wzięłam swoją poduszkę, wstałam z Jinxx'a i wróciłam do siebie, zakładając fioletową bokserkę oraz czarne krótkie materiałowe spodenki i położyłam się do łóżka. Po jakiś kilku minutach pojawił się mój Deviant i położył się obok mnie.
- Śpiąca jesteś skarbie? - odgarnął grzywkę z mojego czoła i pocałował je.
- Troszeczkę. - odpowiedziałam ziewając. - Głupi Jeremy, jak zawsze przerwie w najlepszym momencie. - zaśmiałam się do siebie.
- No wiesz, zawsze możemy to dokończyć. - objął mnie w pasie i pocałował. - Jeśli chcesz oczywiście. - dodał widząc moje zakłopotanie w oczach.
- Bo wiesz Ash...Nie wiem czy dam radę ci to powiedzieć. - speszyłam się i oparłam plecami o łóżko.
- Mnie możesz zaufać kotku. Coś się stało? - zapytał z troską obejmując mnie ramieniem.
- No bo ja nigdy tego nie robiłam, jestem dziewicą i nie wiem czy będę umiała ciebie zadowolić jak na przykład Kina czy inne dziewczyny, z którymi sypiałeś. Boję się, że ci się nie spodob... - nagle poczułam usta basisty na swoich.
- Aniołku mój, kocham cię, zmieniłaś całe moje życie na lepsze, dzięki tobie wiem co to prawdziwa miłość, wierność, zaufanie. Dziękuję ci, że pojawiłaś się w moim życiu, jesteś całym moim światem i jestem zaszczycony, że chcesz oddać mnie swoją cnotę (od autorki: Nie umiałam inaczej tego wyrazić XD), obiecuję ci, że będę delikatny, ale teraz chodź spać mała bo już późno. - pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie.
- Dziękuję ci, kocham cię. - wtuliłam się w jego ramiona i zasnęliśmy oboje.

*Rano*

*Perspektywa Ashley'a*

Wstałem wcześnie, żeby przygotować małą niespodziankę dla mojej dziewczyny, w końcu dzisiaj 13 maja, jej urodziny, tak samo jak tego dnja mija pół roku odkąd jesteśmy razem. Czyli podwójne świętowanie. Usłyszałem dźwięk dzwonka. Podbiegłem szybko do drzwi i odebrałem zamówiony torcik oraz ogromny bukiet czerwonych róż. Rozpakowałem wszystko, a róże włożyłem na razie do wazonu. Ciasto dałem na talerz, a talerz na tacę i poszedłem do naszej sypialni. Po cichu wszedłem do środka, Karola jeszcze spała, ale gdy usłyszała skrzypnięcie podłogi otworzyła powoli swoje śliczne niebieskie oczka, które uwielbiałem.
- Dzień dobry kochanie. Wszystkiego najlepszego mój śliczny Emosku - uśmiechnąłem się do niej słodko i dałem jej tacę z torcikiem.
- Pamiętałeś jednak. Dziękuję ci strasznie. - także się do mnie uśmiechnęła i pocałowała lekko. - Kochany jesteś kotku. - wzięła ode mnie tacę i dała na swoje kolana. - Oby poszło  w cycki. - zaśmiała się i zaczęła jeść.
- A dzisiaj szykuj się na niespodziankę. - szepnąłem do jej uszka i przygryzłem lekko jego płatek. 
- Mam nadzieję, że mnie nie zabijesz. - znowu ten jej słodki uśmiech.
- Nie bój się misiu, nic ci nie zrobię. - oparłem swoje czoło o jej i spojrzałem jej w oczy.
Usłyszeliśmy kroki i po paru sekudach do naszego pokoju wbiegła reszta naszej rodzinki.
- 100 lat Calley!! - krzyknęli w jej ojczystym języku.
- Danke, thank you, dziękuję wam bardzo. - wstała z łóżka i każdego przytuliła.
- A prezenty będą poźniej. - powiedziała radoście Juliet.
- Nie musieliście naprawdę - uśmiechnęła się szeroko.
- Cicho być! Dzisiaj twoje święto więc powinnaś się tego dnia świetnie bawić. - przemówił teraz Biersack.
- Dobra teraz idziemy, dziewczyny cię przygotują, papa. - powiedział CC i wszyscy wyszli oprócz moich przyjaciółek i Ash'a.
- Ashley won! Nie możesz jej zobaczyć aż do wieczoru. - Ella wygoniła Ash'a za drzwi i wróciła do mnie. - Czas zrobić cię na bóstwo. - posłała dziewczynom porozumiewawcze spojrzenia, posadziły mnie na krześle przy toaletce i zabrały się najpierw za moje włosy, które umyły i wysuszyły, nie prostowały mi jak to ja miałam w zwyczaju. Postanowiły, że zostawią moje naturalne falowane, nie lubiłam ich, ale niech robią co chcą najwyżej będę wyglądać jak dziwoląg. Teraz zaczęły malować moje oczy, już się boję co one ze mną zrobiły.
- Skończone. Teraz załóż tą sukienkę i bieliznę. - powiedziała Sammi i podała mi czarną, krótką, obcisłą przed kolana z głębokim wycieńciem na plecach sukienkę. Była bardzo seksowna, nigdy jeszcze nie miałam na sobie takiego cuda jak to.
- Wow! - tylko to udało mi się wyducić, a Juliet dała mi wysokie czarne szpilki. - Ja się wyjebię na tych platwormach! Nie mogę założyć trampek albo glanów? - spytalam od niechcenia.
- NIE! - krzykneły wszystkie razem. - Dzisiaj masz wyglądać kobieco, a nie ciągle spodnie, chociaż raz ubierz się w sukienkę. - odezwała się teraz Ella.
- No dobrze, dziękuję wam dziewczyny. - przytuliłam je wszystkie.

*Perspektywa Andy'ego*

Właśnie przygotowywaliśmy salon na przyjęcie urodzinowe Karo. Dziewczyna kończyła dzisiaj 20 lat, jak ten czas leci, a nawet rok się nie znamy. Pamiętam kiedy pierwszy raz ją spotkałem w studiu, piękny Emoś z cudnym nieśmiałym uśmiechem. Ja pierdole co mnie wzięło teraz na wspomnienia? Ogarnij się Biersack. Okej, już mi lepiej, mogę dekorować dalej.

Po jakiejś godzinie skończyliśmy, przygotowaliśmy jeszcze jakiś alkohol, jedzenie. Rozstawiliśmy instrumenty bo na pewno Karo będzie chciała sobie pograć. Goście już powoli się schodzili, włączyliśmy muzykę i wszyscy zaczęliśmy tańczyć, ale naszej solenizantki jeszcze nie było. To dziwne, ale chwilę później zobaczyliśmy jak każda z naszych dziewczyn schodzi po schodach, a końcu szła Calley, ale ona była seksowna. Sukienka idealnie pokazywała jej kobiece kszatały i piękne chude, zgrabne nogi.
- Ashley? Mogę ci zabrać dziewczynę? - zapytałem się przyjaciela ciagle wpatrujac się w naszego Emosia. 
- Spierdalaj! To moja ukochana, masz swoją Juliet. - powiedział do mnie i od razu podszedł do swojej dziewczyny, ucałował jej dłoń jak prawdziwy szlachcic i wziął na parkiet, leciała akurat piosenka Gunsów Don't Cry więc porwałem moją JuJu do tańca tak samo jak reszta naszego zespołu.

*Perspektywa Karoliny* 

O kurwa no to się chłopaki postarali. To są najlepsze urodziny w moim życiu, jestem ciekawa co oni jeszcze wymyślili. Po piosence, przy której tańczyłam z Ash'em zobaczyłam w drzwiach Ricky'ego, podbiegłam do niego i rzuciłam się na jego szyję.
- Wszystkiego najlepszego siostrzyczko moja maleńka. - mocno mnie przytulił i wręczył prezent. - Najlepiej będzie jak otworzysz go teraz. - usiadł ze mną na kanapie. 
Rozpakowałam jego podarunek i zobaczyłam w nim parę zdjęć w ramce. Pierwsze było z moich narodzin jak mój brat trzymał mnie na rękach, następne to była nasza trójka czyli ja, Ricky i nasza mama. Ostatnie to już było zrobione gdy nocowałam u niego i Chris'a.  
- Dziękuję ci bardzo. - znowu go uściskałam, a z moich oczu wypłynęło kilka kropel łez. To był chyba najpiękniejszy prezent jaki dostałam. 
- Nie masz za co Smutasie mój. - pocałował moje czoło. 
W tłumie zobaczyłam Motionless'a. Podeszłam do niego i przytuliłam, już prawie zapomniałam o tym co się działo wczoraj na planie.
- Już mi nie składaj życzeń bo co drugie słowo w tym domu to "wszystkiego najlepszego" albo "100 lat" - powiedziałam już na wstępie.
- No to 200 lat mała. - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.

***

Minęło jakieś parę godzin, poznałam dużo ciekawych osób jak na przykład zespół Asking Alexandrię, Bring Me The Horizon, Falling In Reverse, The Pretty Reckless itd. Udało mi się także pogadać z Jeffree'm Star'em i chyba z nim najlepiej mi się rozmawiało. 
Minęła kolejna godzina. Przyszłedł czas na premierę mojego i Chris'a teledysku. Dokładnie o 23 miała być premiera na MTV Rocks, czekaliśmy niecierpliwie aż nagle na wielkiej plaźmie pojawiłam się ja w złotej garderobie w połowie ubrania, po chwili pojawił się Chris zakładajacy marynarkę od garnitury, parę sekund później zabrzmiał mój głos.
Klip trwał aż nadeszła zwrotka Chris'a i scena łóżkowa, jej najbardziej się bałam. Ashley trzymał ciągle moją rękę i ściskał ją coraz bardziej gdy widział mnie i Chris'a. Ostatni refren i punkt kulminacyjny czyli wyrwanie mojego serca z klatki przez Cerulli'ego. Wszyscy goście aż otworzyli buzię z wrażenia, byłam szczęśliwa, że się im podobało. Teledysk się skończył a wszyscy zaczęli klaskać, nawet  Ash i Ricky bo oboje byli przeciwni tej scenie, której się najbardziej bałam. Razem z moim Emosem (czyt: Chris'em XD) podziękowaliśmy gością i znowu zaczęliśmy się bawić.



*Perspektywa Ashley'a*

Okej, świece rozstawione, płatki róż wszędzie porozrzucane, muzykę to zaraz włączę, więc tylko powiadomić Karolę i można zaczynać. Mam nadzieję, że jej się spodoba bo jak nie to wyjdę na totalnego idiotę, ale raz się żyje. Zadzwoniłem do Andy'ego i kazałem mu przekazać mojej dziewczynie, żeby przyszła do naszego pokoju, rozłączyłem się i czekałem na nią niecierpliwie...

*Perspektywa Karoliny* 

Biersack mi powiedział, że mam przyjść do pokoju mojego i Ashley'a, zdziwiłam się bardzo bo nie wiedziałam o co chodzi, no ale poszłam. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że cały pokój jest w świecach i płatkach czerwonych róż, byłam bardzo zaskoczona, ale jednocześnie uradowana, nie sądziłam, że Purdy jest takim romantykiem. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim, chwilę później usłyszałam muzykę rodem z pornola, zobaczyłam Ash'a wychodzącego z łazienki. Miał na sobie kowbojski kapelusz, zwykły czarny t-shirt, a na to dzinsowa koszula z kilkoma frendzelkami, do tego jeszcze granatowe spodnie z wielką klamrą na pasku i brązowe kowbojki, wyglądał bardzo seksownie oraz męsko, jak prawdziwy kowboj z dzikiego zachodu. Uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko i podgłośnij lekko muzykę i zaczął się do mnie powoli zbliżać i rozbierać jednocześnie seksownie tańcząć, uśmiechnęłam się do siebie patrząc na niego z porządaniem. Mój chłopak cały czas ściągał z siebie ubrania aż był już w samych bokserkach, lekko położył mnie na łóżku i zaczął całować namiętnie w usta zjeżdżając w dół. Nie pozostałam mu winna i przekręciłam się tak, że teraz ja siedziałam na nim okrakiem, wpiłam się w jego usta dotykajac go po jego cudownej klacie. Poczułam jego ręce na moich biodrach i zaczął powoli ściągać moją sukienkę, udało mu się to błyskawicznie,chwycił mnie za piersi i ściścisnął je lekko na co cicho mruknęłam i znowu on był na górze. Ponownie całował moją szyję przejeżdżając językiem po niej sprawiając mi jeszcze większą przyjemność, ściągnął mój stanik i ujrzałam w jego oczach blask porządania, ale też wielkiej miłości, całował moje piersi i zjeżdżał coraz niżej do brzucha, ja zaczęłam cicho pojękiwać czując jego pocalunki na moim ciele. Ściągnął resztę naszej garderoby i spojrzał mi w oczy gładząc mój policzek.
- Chcesz tego teraz? W tej chwili? - usłyszałam w jego głosie troskę.
- Bardziej niż czegokolwiek. - odowiedziałam mu i chwilę później poczułam jak nasze ciała stają się jednością, bolało cholernie, ale Ash był bardzo delikatny, że zamiast bólu czułam wielką przyjemność. Kiedy poczułam, że szczytowaliśmy wyjęczałam głośno jego imię tak samo jak ja usłyszałam moje wypowiedziane z jego ust oraz po chwili nasze równomierne oddechy.
Spojrzałam na niego z uśmiechem i pocałowałam go lekko w usta.
- Dziękuję. - tylko tyle zdołałam powiedzieć i później wtuliłam się w jego klatkę i zasnęłam...

-------------------------------
Doczekaliście się ode mnie pornola! :D Jak widzicie dzisiaj urodziny naszej bohaterki tak samo jak i moje. Nie lubię zbytnio tego dnia bo od zeszłego roku mam z tym dniem złe wspomnienia :( Ale jest okej na razie ;) Rozdział chyba najdłuższy ze wszystkich jakie napisałam i to mnie bardzo cieszy bo nie wiedziałam, że dam radę tyle napisać przez weekend. Jak niektórzy może zauważyli do zakładki "Bohaterowie" dodałam tam naszych kochanych panów z Motionless In White ;3 Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał i było warto czekać te 9/10 dni ;* Następny chyba będzie za tydzień więc do zobaczenia <3 

8 komentarzy = nowy rozdział.

sobota, 3 maja 2014

Rozdział 15

*Perspektywa Ashley'a*

Kiedy patrzałem na moją dziewczynę śpiewającą piosenkę widziałem w niej ogromną radość, była szczęśliwa robiąc to co kocha, była w tym rewelacyjna. Dlaczego jeszcze nie jest sławna? Mam nadzieję, że po tym singlu ludzie będą ją rozpoznawać, ma ogromny talent i powinna go pokazywać światu, już ja tego dopilnuję. Gdy wyszliśmy ze studia zauważyłem, że Chris ciągle ją obejmuje, uśmiecha, całuje w policzek, a raz się zdarzyło, że w szyję. Myślałem, że mnie rozerwie, miałem ochotę porządnie mu przywalić za to. Kiedy weszliśmy do jakiegoś baru, a Karola poszła do łazienki wziąłem Motionless'a na chwilę na dwór i po chwili przycisnąłem go do ściany.
- Ej stary co ci odbija?! - zaczął się lekko wyrywać, ale mocno go trzymałem.
- Co mi odbija? To raczej tobie odbija! Dobierasz się ciągle do MOJEJ Calley! - wykrzyczałem mu w twarz cały zły.
- A coś ty się taki nagle wierny zrobił co? Wcześniej to jakoś latałeś z kwiatka na kwiatek, a teraz...
- A teraz się zmieniłem! - przerwałem mu w połowie zdania. - Zrozumiałem co zrobiłem tym wszystkim dziewczynom i żałuję tego wszystkiego. A Karo otworzyła mi oczy i wiem, że to ją kocham i tylko ją. - powiedziałem już nieco spokojniej.
- Zobaczymy jeszcze, jak na razie to ona teraz ze mną będzie spędzać czas więc może zmienić zdanie. - spojrzał mi w oczy uśmiechając się cwanie.
- Nie zmieni zdania, ona mnie kocha, a ja kocham ją. Jesteśmy ze sobą jak na razie pół roku (od autorki: A dokładniej od 13 listopada ;3 ) i jesteśmy bardzo ze sobą szczęśliwi. - powiedziałem pewnie.
- Do czasu. - znowu ten sam uśmiech. Zaczynałem się go nieco bać. - Jeszcze Calley będzie moja, wybierze mnie bo ja będę lepszy od ciebie jebany Playboyu! - wykrzyczał mi w twarz wyrywając się jednocześnie z mojego uścisku i wrócił do środka gdzie siedziała już moja ukochana.
- Gdzie byliście? - spojrzała na mnie z troską chwytając moją dłoń.
- Przewietrzyć się i przy okazji zapalić. - wymyśliłem coś na szybko.
- Od kiedy ty palisz? - zapytała bardzo zdziwiona.
- Od paru lat. Nie mówiłem ci bo nie chciałem cię martwić - powiedziałem jej zgodnie z prawdą.
- No dobrze, nic się nie stało misiu - uśmiechnęła się lekko do mnie i pocałowała w usta opierając później głowę na moim ramieniu.

*Perspektywa Karoliny*

Trochę mnie zdziwiło zachowanie Ash'a, ale starałam się o tym nie myśleć. Chris cały czas mi się przyglądał, wcześniej nie przeszkadzało mi to, ale teraz jakoś on zaczął mnie peszyć nie wiem czemu. Zignorowałam to i oparłam głowę o ramię mojego chłopaka ale jeszcze przez chwilę znowu spojrzałam w oczy wokalisty, były piękne, podobne do Ashley'a, ale te były bardziej ciemniejsze i przepełnione troską, zrozumieniem i...miłością? Tego ostatniego nie byłam pewna, ponownie spojrzałam w inną stronę i po jakiś parunastu minutach zasnęłam.

*Perspektywa Ricky'ego*

Moja siostra zasnęła. Jakoś ostatnio coraz częściej jest śpiąca albo senna, niepokoiło mnie to. Może to przez nagrywanie piosenki, ale jednak się o nią bardzo martwiłem. Razem z Purdy'm postanowiliśmy, że pojedziemy jeszcze do mnie po rzeczy Karoli i będą mogli jechać już do siebie. Reszta zespołu już wróciła do siebie, a my czyli ja, Chris, Ashley i Calley, którą posadziłem na tylnym siedzeniu razem z basistą pojechaliśmy do mojego i Motionless'a domu. Karo została w samochodzie żeby jej nie obudzić a my weszliśmy do środka żeby spakować jej rzeczy. Ja poszedłem do łazienki po jej kosmetyki i takie różne bzdety, a tamta dwójka do pokoju mojego przyjaciela z zespołu. Po chwili usłyszałem trzask szkła, szybko pobiegłem to sprawdzić i zobaczyłem, że szklanka na stoliku w komnacie wokalisty była stłuczona.
- Co tu się do kurwy nędzy dzieje?! - wparowałem szybko do pokoju, żeby ci debile sobie jeszcze czegoś nie zrobili.
- Nic! - krzyknęli oboje patrząc na siebie z mordem w oczach.
- Widzę kurwa, że nic. Gadajcie mi teraz o co wy odpierdalacie! - wszedłem pomiędzy nich i odsunąłem ich od siebie.
- Ten idiota przystawia się do mojej Karo! - Ash wskazał na Chris'a.
- Gówno prawda! - krzyknął na niego próbując mu przywalić, ale przycisnąłem go do ściany.
- Zamknijcie się oboje! - krzyknąłem na cały pokój a oni od razu się uciszyli.
- Ricky, ty byłeś tutaj cały czas. Czy on jej coś zrobił wbrew jej woli czy coś podobnego? - zapytał się mnie Ashley już nieco spokojniejszym głosem.
Nie wiedziałem co mu odpowiedzieć, jakby się dowiedział, że Calley pocałowała Cerulli'ego to ona zabiłaby mnie od razu. Ale jednak to niesprawiedliwe wobec jej chłopaka.
- Nie, nic jej nie zrobił, pisali tylko razem piosenkę, byłem przy tym i nic się takiego nie stało. - spojrzałem na basistę. Mam nadzieję, że moja siostra powie mu niedługo prawdę bo nie wiem czy dam radę ją kryć.
- Widzisz? Nic jej nie zrobiłem, daj mi spokój. - powiedział wokalista.
- Ale się do niej przystawiasz. Chcesz mi ją odebrać! - znowu chciał się na niego rzucić.
- Kurwa jego pierdolona mać uciszcie się! - ponownie krzyknąłem. - Oboje macie przejebane! Nie zapominajcie, że to moja siostra, i że jak będzie przez, któregoś z was cierpieć to nie ręczę za siebie. A teraz koniec tego cyrku. - wyszedłem z pomieszczenia i znowu pojawiłem się w łazience. Przemyłem twarz zimną wodą próbując się uspokoić. Jak oni zrobią coś mojej małej kruszynce to poleje się krew.

*Perspektywa Karoliny*

Spałam tak chyba z godzinę aż poczułam, że ktoś mnie niesie, wiedziałam, że to Ashley więc nie otwierałam oczu tylko wtuliłam się w niego bardziej. Weszliśmy do domu i od razu usłyszałam głosy moich przyjaciół.
- Znalazła się? - usłyszałam Juliet.
- Jak widzisz. Ale cicho bo śpi. - powiedział szptem.
- Przepraszam. Gdzie ona była? - mówiła już ciszej.
- U Ricky'ego, wypiła trochę u matki i musiała u niego nocować. Jeszcze do tego Chris się do niej przystawiał, prawie co nie zabiłem tego skurwiela. - nie wierzyłam w to co słuchałam, boję się, że Ash dowiedział się o pocałunku moim i Chris'a. No to jestem już martwa.

CDN...

*Tym razem udało wam się nabić 8 komentarzy ;3 I macie swój obiecany rozdział :D Dziękuję wam bardzo za 4300 wyświetleń i dziękuję także Lady Dark, Tylko Dżeremiuch oraz BlackLady za motywujące komentarze <3 Obiecuję wam, że już niedługo pojawi się scenka +18 ;* Ale teraz pozostaje wam tylko czekać ;3 *

8 komentarzy = nowy rozdział