Obudziłam przytulona do klatki mojego Devianta, wtuliłam się w niego bardziej wsłuchując się w równomierne bicie jego serca. Uśmiechnęłam się do siebie i dopiero teraz sobie przypomniałam co robiliśmy wczoraj i nie żałuję tego wcale, jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że mam takiego cudownego chłopaka jak Ashley. Ale dziwie się jemu dlaczego akurat mnie pokochał? Przecież jest baardzo dużo dziewczyn ładniejszych ode mnie, mądrzejszych, chudszych...Gdyby mnie zobaczył jakieś 5 lat wcześniej może mniej to zdziwiłby się cholernie. Wyglądałam wtedy okropnie, gruba, głupia dziewczyna bez przyjaciół, jedynie zadawałam się z chłopakami, ale oni to nie byli jak Brides'si i dziewczyny. Teraz cały zespół jest jak moja rodzina, jak starsi bracia oraz siostry, którzy zawsze mi pomogą, doradzą, wszystko. Dziękuję Bogu, za ten dzień kiedy poznałam Andy'ego, on zmienił całe moje poprzednie życie na lepsze, spełniłam już bardzo dużo swoich marzeń i mam zamiar spełnić i ich resztę.
Wyciągnęłam iPhona od Ash'a i zrobiłam mu słodziaśne zdjęcie.
- Może się nie wkurzy jak wstawię to na Instagrama. Ewentualnie na Twittera i Facebooka. - zaśmiałam się do siebie. Napisałam coś w opisie, podpisałam się i wrzuciłam na jego profile. - No to będzie wpierdol. - znowu się uśmiechnęłam i powoli wstałam z łóżka ubierając na siebie czarne krótkie spodenki oraz koszulkę z Asking Alexandri. Związałam swoje włosy zostawiając grzywkę, która opadała na moje lewe oko i zeszłam schodami na dół. Na kanapie oraz na podłodze leżała reszta moich przyjaciół oraz Horror i Motionless. Ledwie nie wybuchnęłam śmiechem patrząc na nich, CC leżał na Jake'u tyłem do jego twarzy, inaczej mówiąc: 69! Dzięki Bogu, że byli w ubraniach. Weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanko. Kiedy zajadałam się moją bułką z sałata i serem poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, uśmiechnęłam się do siebie zamykając oczy i przygryzając wargi czując czułe pocałunki na mojej szyi. Odwróciłam się do chłopaka i nie patrząc na niego wpiłam się w jego usta namiętnie go całując, jego ręce poszły na moje pośladki tak samo jak moje na jego. Jego kolczyki w wardze strasz...Czekaj! KOLCZYKI?! Szybko przerwałam pocałunek i spojrzałam na Chris'a z mordem w oczach i strzeliłam mu z liścia na co on się lekko zachwiał.
- Aua!! Za co to? - zapytał zdezorientowany - Sama ostatnio chciałaś się całować. - pomasował swój już czerwony policzek.
- To było dawno i nieprawda! Zejdź mi z oczu jak nie chcesz mieć wybitych zębów! - krzyknęłam na niego wskazując palcem na drzwi, żeby wyszedł.
- Karo nie wyjdę. Ty strasznie mi się podobasz, zakochałem się w tobie mała. Może być nam razem dobrze przecież. - podszedł do mnie powoli i pogładził mój policzek.
- Ale ja kocham Ash'a nie ciebie. To on jest tym moim jedynym, nie zrozumiesz tego. - wzięłam jego rękę.
- To czemu mnie wtedy pocałowałaś? - spojrzał mi w oczy i zjechał ręką na szyję, a później na ramiona.
- Chwila słabości. - zwróciłam wzrok w inną stronę. - To nie było świadome co robiłam. - odwróciłam się do niego tyłem.
- Nie kłam, widziałem w twoich oczach, że chcesz tego tak samo jak ja, coś do mnie czujesz, ja to wiem. - objął mnie w pasie od tyłu.
- Wyjdź stad, nie chcę o tym gadać. - otarłam szybko łzę, która spływała po moim policzku. Wokalista bez słowa wyszedł całując mnie w policzek, usłyszałam drzwięk zamykających się drzwi i teraz wybuchłam płaczem. Czuję się znowu jak dziwka, nie wiem czemu ale coś mnie do niego ciągnie. STOP! Kocham tylko Ash'a i nikogo poza nim, Chris jest tylko przyjacielem, tak i tego się trzymajmy. Odwróciłam się i spojrzałam na Ricky'ego, musiał widzieć całą tą sytuację. Bez słowa przytulił mnie mocno do siebie gładząc ręką moje kruczo czarne długie włosy.
- Mówiłem, żebyś uważała na tego idiotę, jeszcze może ci coś zrobić, wtedy on już będzie leżał w trumnie, a na nagrobku napis "Zginął śmiercią tragiczną". - mimo moich łez uśmiechnęłam się lekko. - A ten plask to pewnie połowa domu słyszała, nieźle mała. - spojrzałam na niego i tym razem on miał uśmiech na twarzy, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Pamiętaj, masz mi wszystko mówić, nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził. Dopiero co cię odzyskałem i nie chcę, by znowi mi ciebie zabrali. - powiedział przez łzy, które poczułam na moim ramieniu.
- Nie bądź baba i nie rycz. - uśmiechnęłam się do niego. - Będę uważać, obiecuję braciszku. - mocno się w niego wtuliłam.
- Mam nadzieję. Zrób śniadanie! - rozkazał.
- Wal się gówniażu! - pokazałam mu fuck'a i zaczęłam robić naleśniki dla mojej gwiazdy.
- Ale mi to nie zrobisz? - zrobił fochnięty dziubek.
- Masz raczki? To idź sobie zrób. - posłałam mu buziaka.
- Zrobię sobie sam w domu. Papa siostra. - pocałował mnie w policzek.
- Na razie Ricky. - uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam drzwi, krórymi wyszedł.
Mój książę jeszcze sobie smaczne spał, ale gdy go zobaczyłam prawie wybuchnęłam śmiechem, leżał sobie tyłkiem do góry i znowu mam iście szatański plan. Postawiłam tacę z jedzeniem na szawce obok łóżka, strzeliłam palcami i mocno klepnęłam go w ten jego seksowny tyłeczek, na co Purdy aż zleciał z łóżka.
- Dzień dobry kochanie, smacznego. - nachyliłam się i pocałowałm go , za to on mocno mnie do siebie przyciągnął, wpił w usta i chwycił moco za pośladki.
- Czemu tak nie zrobiłaś wczoraj? - zapytał z cwanym uśmieszkiem.
- Nie prosiłeś. - także się do niego uśmiechnęłam, wstałam z niego i podałam mu tacę z nalesnikami. - Żryj gruz cyganie. - puściłam mu oczko i ponownie zeszłam na dól, a Andy coś majstrował przy plaźmie i laptopie, wokół był pełn kabli więc łatwo było zaliczyć glebę.
- Hej mała! - dał mi buziaka w policzek. - Jak ci się spało nasza solenizantko? Sufit ledwie co wytrzymał. - nie patrzał na mnie tylko rozplatywał te kable.
- Ha ha ha, śmieszne w chuj. Bardzo dobrze mi się spalo, żałuj stary. - usiadłam na kanapie.
- Raczej nie mam czego. - zaśmiał się do siebie. -Kurwa, jebane kable! - rzucił nimi o podłodę i usiadł obok mnie.
- Kaleka. - mruknęłam pod nosem wstawając z sofy i zmierzając do tych "jebanych kabli".
Szybko się z nimi rozprawiłam i podłączyłam jeden do telewizora, a jeden do laptopa.
- Dziękuję bardzo o królowo kabelków. - ukłonił się przede mną.
- Nie podlizuj się Andrew. - poczochrałam jego włosy i zobaczyłam jak CC i Jake się budzą.
- Aaaaaaaaa!!!!! Weźcie to coś ode mnie! - krzyknął jak mała dziewczynka.
- Won od mojego zajebistego tyłka, zazdrościsz bo nie masz takiego. - Coma oparł się łokciem o krocze Pitts'a na co on cicho jęknął z bólu. - Upsi Jake'uś. - gitarzysta nie wytrzymał i zrzucił biednego Christiana na podłogę.
- Co jest? Coś się pali?! - zapytał zdyszany Jinxx, który prawie zleciał ze schodów.
- Jeszcze nie. - stwierdził Biersack i po chwili zjawiła się reszta i usiadła na naszej kanapie, gdzie ja musiałam siedzieć Ashley'owi na kolanach, Sammi Jeremy'emu i tak dalej. Six stał i czekał aż wszyscy się zamkną.
- Panie i panowie, koleżanki i koledzy, jestem zaszczycony móc poinformować was o...
- Przejdź wreszcie do rzeczy stary. - powiedzieliśny wszyscy i ziewneliśmy opierając głowę na swoich łokciach.
- Nagrałem solo i teledysk do tego. Ogladajcie. - włączył telewizor i puścił utwór pod tytułem "They Don't Need To Understand". Spuścił głowę i usiadł na kanapie z Juliet na kolanach.
Kiedy piosenka się skończyła dziewczyny zaczęły klaskać, a chłopacy byli cicho.
- Spedaliłeś się. - stwierdził Ash, a on dostał od nas (czyt. dziewczyn) w ramię i inne części ciała.
- Świetna piosenka Andy! - krzyknęła Juli i pocałowała swojego chłopaka.
- Racja, dobra robota młody! - usiadłam na oparciu sofy i musnęłam policzek wokalisty tak samo jak Ella i Sammi, które szybko znalazły się obok naszej emo lamy.
- Widzicie chłopaki? Mam lepsze branie od was. - wypiał dumnie pierś, za co dostał w łeb od każdej z nas.
*Perspektywa Juliet*
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwaaa!! Jestem w ciemnej dupie. I co ja teraz do cholery zrobię? Właśnie dzwonił do mnie lekarz mojego gitarzysty i oznajmił mi, że ma złamaną ręke i nie będzie mógł grać ze mną na Warped Tour. A trasa zaczyna się już za ponad miesiąc.
- Kotku, znajdziesz nowego, nie bój się. - zaczął mnie pocieszać Andy przytulając mocno do siebie.
- Nie znajdę, trasa niedługo się zacznie, a ja nie mam osoby z gitarą w ręku. - wtuliłam się w niego.
- Masz! - nagle krzyknął Pan Batman.
- Kogo panie szukajacy? - spytałam i skrzyżowam ręce na piersi.
- Calley. - odpowiedział, a ja strzeliłam facepalma. Ma chłopak jednak łeb.
Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki i zastałam ją latającą za Ash'em, który ukradł jej stanik, a ona sama zasłoniła się rękami co nie było łatwym wyzwaniem.
- Oddawaj to ciuliku! - wskoczyła mu na barana, tak, że zlecieli na plecy. - Nie ważysz 5kg więc złaź ze mnie wielorybie! - zrzuciła go i ubrała szybko stanik. - Chciałaś coś JuJu? - uśmiechnęła się do mnie.
- Tak. Od teraz jesteś moją gitarzystką na koncertach. Dziękuję ci bardzo, że się zgodziłaś. Trasa jest za miesiąc. - powiedziałam wszystko na jednym oddechu wracając do siebie.
- Zgodziła się? - zapytał na wstępie Biersack.
- Chyba tak. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale jestem pewna, że się bardzo cieszy. - położyłam się na nim i pocałowałam.
*Perspektywa Karoliny*
No to mam już plany na wakacje, ale fajnie, przynajmniej nie będę się musiała rozstawać z Ash'em na te kilka miesięcy.
- Radzę ci wziąć tabletki na uspokojenie bo to co się dzieje podczas trasy jest nie do pomyślenia. - powiedział Deviant siadając obok mnie na łóżku.
- Już mogę się domyśleć co było na poprzednich. - zaśmiałam się. - Ale teraz nie będziecie mieli tak zajebiście bo ja z wami jadę. - wskazałam na siebie palcami.
- Już słyszę tych ludzi skandujących twoje imię. - rozmarzył się mój Ashe (czyt. Aszi :3).
- Hahahaha, jeszcze czego, znają mnie tylko z tego, że jestem twoja dziewczyna i wystąpiłam z Chris'em w teledysku...
- I z twoich piosenek oraz clipów, które udostępniłem. - przerwał mi.
- I kill you bitch! - rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Ja ciebie też kocham skarbie. - uśmiechnał się do mnie słodko.
- Wiem maleńki. - wtuliłam się w niego mocno. - Ameryko! Przygotuj się! Calley Olson nadchodzi! - szybko wstałam i uniosłam pięść do góry.
- Moja wspaniała gwiazda rock'a. - uśmiechnął się i chwycił mój zeszyt.
- I kill you again! - zabrałam mu go.
- Zaśpiewaj coś, pliis - zrobił słodkie proszące oczka.
- Ale tylko raz. - wzięłam swoja gitarę. - Oh boy, have you seen my head?
I've lost my mind so I forget and
Oh boy, have you seen my heart?
It's beating so loud, I'm falling apart and... - spojrzał na mnie z uśmiechem, a ja już zaczęłam śpiewać refren. - Only you can bring me back to life
Only you can put me into right
Tell me when I can breathe again. * - dokończyłam resztę piosenki.
A więc na początek ten rozdział chciałabym dedykować Lady Dark i Tylko Dżeremiuch za wspaniałe komentarze, które bardzo mnie motywowały do pisania następnych notek <3 Oraz mojej kochanej Pani wychowawczyni, która czyta mojego bloga i ma go nawet zapisanego w zakładkach (2 razy :D) Cieszę się, że się podoba i dziękuję Pani za wczorajsze kółko z niemieckiego, było wspaniale ;* Dreamer kochana, zdasz ten niemiecki bo on wcale nie jest trudny, ja w ciebie wierzę i sobie poradzisz <3
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie zwariowała bo idę z mamą na Disco Polo ;---;

