*Perspektywa Karoliny*
Obudziłam przytulona do klatki mojego Devianta, wtuliłam się w niego bardziej wsłuchując się w równomierne bicie jego serca. Uśmiechnęłam się do siebie i dopiero teraz sobie przypomniałam co robiliśmy wczoraj i nie żałuję tego wcale, jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że mam takiego cudownego chłopaka jak Ashley. Ale dziwie się jemu dlaczego akurat mnie pokochał? Przecież jest baardzo dużo dziewczyn ładniejszych ode mnie, mądrzejszych, chudszych...Gdyby mnie zobaczył jakieś 5 lat wcześniej może mniej to zdziwiłby się cholernie. Wyglądałam wtedy okropnie, gruba, głupia dziewczyna bez przyjaciół, jedynie zadawałam się z chłopakami, ale oni to nie byli jak Brides'si i dziewczyny. Teraz cały zespół jest jak moja rodzina, jak starsi bracia oraz siostry, którzy zawsze mi pomogą, doradzą, wszystko. Dziękuję Bogu, za ten dzień kiedy poznałam Andy'ego, on zmienił całe moje poprzednie życie na lepsze, spełniłam już bardzo dużo swoich marzeń i mam zamiar spełnić i ich resztę.
Wyciągnęłam iPhona od Ash'a i zrobiłam mu słodziaśne zdjęcie.
- Może się nie wkurzy jak wstawię to na Instagrama. Ewentualnie na Twittera i Facebooka. - zaśmiałam się do siebie. Napisałam coś w opisie, podpisałam się i wrzuciłam na jego profile. - No to będzie wpierdol. - znowu się uśmiechnęłam i powoli wstałam z łóżka ubierając na siebie czarne krótkie spodenki oraz koszulkę z Asking Alexandri. Związałam swoje włosy zostawiając grzywkę, która opadała na moje lewe oko i zeszłam schodami na dół. Na kanapie oraz na podłodze leżała reszta moich przyjaciół oraz Horror i Motionless. Ledwie nie wybuchnęłam śmiechem patrząc na nich, CC leżał na Jake'u tyłem do jego twarzy, inaczej mówiąc: 69! Dzięki Bogu, że byli w ubraniach. Weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanko. Kiedy zajadałam się moją bułką z sałata i serem poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, uśmiechnęłam się do siebie zamykając oczy i przygryzając wargi czując czułe pocałunki na mojej szyi. Odwróciłam się do chłopaka i nie patrząc na niego wpiłam się w jego usta namiętnie go całując, jego ręce poszły na moje pośladki tak samo jak moje na jego. Jego kolczyki w wardze strasz...Czekaj! KOLCZYKI?! Szybko przerwałam pocałunek i spojrzałam na Chris'a z mordem w oczach i strzeliłam mu z liścia na co on się lekko zachwiał.
- Aua!! Za co to? - zapytał zdezorientowany - Sama ostatnio chciałaś się całować. - pomasował swój już czerwony policzek.
- To było dawno i nieprawda! Zejdź mi z oczu jak nie chcesz mieć wybitych zębów! - krzyknęłam na niego wskazując palcem na drzwi, żeby wyszedł.
- Karo nie wyjdę. Ty strasznie mi się podobasz, zakochałem się w tobie mała. Może być nam razem dobrze przecież. - podszedł do mnie powoli i pogładził mój policzek.
- Ale ja kocham Ash'a nie ciebie. To on jest tym moim jedynym, nie zrozumiesz tego. - wzięłam jego rękę.
- To czemu mnie wtedy pocałowałaś? - spojrzał mi w oczy i zjechał ręką na szyję, a później na ramiona.
- Chwila słabości. - zwróciłam wzrok w inną stronę. - To nie było świadome co robiłam. - odwróciłam się do niego tyłem.
- Nie kłam, widziałem w twoich oczach, że chcesz tego tak samo jak ja, coś do mnie czujesz, ja to wiem. - objął mnie w pasie od tyłu.
- Wyjdź stad, nie chcę o tym gadać. - otarłam szybko łzę, która spływała po moim policzku. Wokalista bez słowa wyszedł całując mnie w policzek, usłyszałam drzwięk zamykających się drzwi i teraz wybuchłam płaczem. Czuję się znowu jak dziwka, nie wiem czemu ale coś mnie do niego ciągnie. STOP! Kocham tylko Ash'a i nikogo poza nim, Chris jest tylko przyjacielem, tak i tego się trzymajmy. Odwróciłam się i spojrzałam na Ricky'ego, musiał widzieć całą tą sytuację. Bez słowa przytulił mnie mocno do siebie gładząc ręką moje kruczo czarne długie włosy.
- Mówiłem, żebyś uważała na tego idiotę, jeszcze może ci coś zrobić, wtedy on już będzie leżał w trumnie, a na nagrobku napis "Zginął śmiercią tragiczną". - mimo moich łez uśmiechnęłam się lekko. - A ten plask to pewnie połowa domu słyszała, nieźle mała. - spojrzałam na niego i tym razem on miał uśmiech na twarzy, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Pamiętaj, masz mi wszystko mówić, nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził. Dopiero co cię odzyskałem i nie chcę, by znowi mi ciebie zabrali. - powiedział przez łzy, które poczułam na moim ramieniu.
- Nie bądź baba i nie rycz. - uśmiechnęłam się do niego. - Będę uważać, obiecuję braciszku. - mocno się w niego wtuliłam.
- Mam nadzieję. Zrób śniadanie! - rozkazał.
- Wal się gówniażu! - pokazałam mu fuck'a i zaczęłam robić naleśniki dla mojej gwiazdy.
- Ale mi to nie zrobisz? - zrobił fochnięty dziubek.
- Masz raczki? To idź sobie zrób. - posłałam mu buziaka.
- Zrobię sobie sam w domu. Papa siostra. - pocałował mnie w policzek.
- Na razie Ricky. - uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam drzwi, krórymi wyszedł.
Mój książę jeszcze sobie smaczne spał, ale gdy go zobaczyłam prawie wybuchnęłam śmiechem, leżał sobie tyłkiem do góry i znowu mam iście szatański plan. Postawiłam tacę z jedzeniem na szawce obok łóżka, strzeliłam palcami i mocno klepnęłam go w ten jego seksowny tyłeczek, na co Purdy aż zleciał z łóżka.
- Dzień dobry kochanie, smacznego. - nachyliłam się i pocałowałm go , za to on mocno mnie do siebie przyciągnął, wpił w usta i chwycił moco za pośladki.
- Czemu tak nie zrobiłaś wczoraj? - zapytał z cwanym uśmieszkiem.
- Nie prosiłeś. - także się do niego uśmiechnęłam, wstałam z niego i podałam mu tacę z nalesnikami. - Żryj gruz cyganie. - puściłam mu oczko i ponownie zeszłam na dól, a Andy coś majstrował przy plaźmie i laptopie, wokół był pełn kabli więc łatwo było zaliczyć glebę.
- Hej mała! - dał mi buziaka w policzek. - Jak ci się spało nasza solenizantko? Sufit ledwie co wytrzymał. - nie patrzał na mnie tylko rozplatywał te kable.
- Ha ha ha, śmieszne w chuj. Bardzo dobrze mi się spalo, żałuj stary. - usiadłam na kanapie.
- Raczej nie mam czego. - zaśmiał się do siebie. -Kurwa, jebane kable! - rzucił nimi o podłodę i usiadł obok mnie.
- Kaleka. - mruknęłam pod nosem wstawając z sofy i zmierzając do tych "jebanych kabli".
Szybko się z nimi rozprawiłam i podłączyłam jeden do telewizora, a jeden do laptopa.
- Dziękuję bardzo o królowo kabelków. - ukłonił się przede mną.
- Nie podlizuj się Andrew. - poczochrałam jego włosy i zobaczyłam jak CC i Jake się budzą.
- Aaaaaaaaa!!!!! Weźcie to coś ode mnie! - krzyknął jak mała dziewczynka.
- Won od mojego zajebistego tyłka, zazdrościsz bo nie masz takiego. - Coma oparł się łokciem o krocze Pitts'a na co on cicho jęknął z bólu. - Upsi Jake'uś. - gitarzysta nie wytrzymał i zrzucił biednego Christiana na podłogę.
- Co jest? Coś się pali?! - zapytał zdyszany Jinxx, który prawie zleciał ze schodów.
- Jeszcze nie. - stwierdził Biersack i po chwili zjawiła się reszta i usiadła na naszej kanapie, gdzie ja musiałam siedzieć Ashley'owi na kolanach, Sammi Jeremy'emu i tak dalej. Six stał i czekał aż wszyscy się zamkną.
- Panie i panowie, koleżanki i koledzy, jestem zaszczycony móc poinformować was o...
- Przejdź wreszcie do rzeczy stary. - powiedzieliśny wszyscy i ziewneliśmy opierając głowę na swoich łokciach.
- Nagrałem solo i teledysk do tego. Ogladajcie. - włączył telewizor i puścił utwór pod tytułem "They Don't Need To Understand". Spuścił głowę i usiadł na kanapie z Juliet na kolanach.
Kiedy piosenka się skończyła dziewczyny zaczęły klaskać, a chłopacy byli cicho.
- Spedaliłeś się. - stwierdził Ash, a on dostał od nas (czyt. dziewczyn) w ramię i inne części ciała.
- Świetna piosenka Andy! - krzyknęła Juli i pocałowała swojego chłopaka.
- Racja, dobra robota młody! - usiadłam na oparciu sofy i musnęłam policzek wokalisty tak samo jak Ella i Sammi, które szybko znalazły się obok naszej emo lamy.
- Widzicie chłopaki? Mam lepsze branie od was. - wypiał dumnie pierś, za co dostał w łeb od każdej z nas.
*Perspektywa Juliet*
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwaaa!! Jestem w ciemnej dupie. I co ja teraz do cholery zrobię? Właśnie dzwonił do mnie lekarz mojego gitarzysty i oznajmił mi, że ma złamaną ręke i nie będzie mógł grać ze mną na Warped Tour. A trasa zaczyna się już za ponad miesiąc.
- Kotku, znajdziesz nowego, nie bój się. - zaczął mnie pocieszać Andy przytulając mocno do siebie.
- Nie znajdę, trasa niedługo się zacznie, a ja nie mam osoby z gitarą w ręku. - wtuliłam się w niego.
- Masz! - nagle krzyknął Pan Batman.
- Kogo panie szukajacy? - spytałam i skrzyżowam ręce na piersi.
- Calley. - odpowiedział, a ja strzeliłam facepalma. Ma chłopak jednak łeb.
Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki i zastałam ją latającą za Ash'em, który ukradł jej stanik, a ona sama zasłoniła się rękami co nie było łatwym wyzwaniem.
- Oddawaj to ciuliku! - wskoczyła mu na barana, tak, że zlecieli na plecy. - Nie ważysz 5kg więc złaź ze mnie wielorybie! - zrzuciła go i ubrała szybko stanik. - Chciałaś coś JuJu? - uśmiechnęła się do mnie.
- Tak. Od teraz jesteś moją gitarzystką na koncertach. Dziękuję ci bardzo, że się zgodziłaś. Trasa jest za miesiąc. - powiedziałam wszystko na jednym oddechu wracając do siebie.
- Zgodziła się? - zapytał na wstępie Biersack.
- Chyba tak. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale jestem pewna, że się bardzo cieszy. - położyłam się na nim i pocałowałam.
*Perspektywa Karoliny*
No to mam już plany na wakacje, ale fajnie, przynajmniej nie będę się musiała rozstawać z Ash'em na te kilka miesięcy.
- Radzę ci wziąć tabletki na uspokojenie bo to co się dzieje podczas trasy jest nie do pomyślenia. - powiedział Deviant siadając obok mnie na łóżku.
- Już mogę się domyśleć co było na poprzednich. - zaśmiałam się. - Ale teraz nie będziecie mieli tak zajebiście bo ja z wami jadę. - wskazałam na siebie palcami.
- Już słyszę tych ludzi skandujących twoje imię. - rozmarzył się mój Ashe (czyt. Aszi :3).
- Hahahaha, jeszcze czego, znają mnie tylko z tego, że jestem twoja dziewczyna i wystąpiłam z Chris'em w teledysku...
- I z twoich piosenek oraz clipów, które udostępniłem. - przerwał mi.
- I kill you bitch! - rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Ja ciebie też kocham skarbie. - uśmiechnał się do mnie słodko.
- Wiem maleńki. - wtuliłam się w niego mocno. - Ameryko! Przygotuj się! Calley Olson nadchodzi! - szybko wstałam i uniosłam pięść do góry.
- Moja wspaniała gwiazda rock'a. - uśmiechnął się i chwycił mój zeszyt.
- I kill you again! - zabrałam mu go.
- Zaśpiewaj coś, pliis - zrobił słodkie proszące oczka.
- Ale tylko raz. - wzięłam swoja gitarę. - Oh boy, have you seen my head?
I've lost my mind so I forget and
Oh boy, have you seen my heart?
It's beating so loud, I'm falling apart and... - spojrzał na mnie z uśmiechem, a ja już zaczęłam śpiewać refren. - Only you can bring me back to life
Only you can put me into right
Tell me when I can breathe again. * - dokończyłam resztę piosenki.
Obudziłam przytulona do klatki mojego Devianta, wtuliłam się w niego bardziej wsłuchując się w równomierne bicie jego serca. Uśmiechnęłam się do siebie i dopiero teraz sobie przypomniałam co robiliśmy wczoraj i nie żałuję tego wcale, jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, że mam takiego cudownego chłopaka jak Ashley. Ale dziwie się jemu dlaczego akurat mnie pokochał? Przecież jest baardzo dużo dziewczyn ładniejszych ode mnie, mądrzejszych, chudszych...Gdyby mnie zobaczył jakieś 5 lat wcześniej może mniej to zdziwiłby się cholernie. Wyglądałam wtedy okropnie, gruba, głupia dziewczyna bez przyjaciół, jedynie zadawałam się z chłopakami, ale oni to nie byli jak Brides'si i dziewczyny. Teraz cały zespół jest jak moja rodzina, jak starsi bracia oraz siostry, którzy zawsze mi pomogą, doradzą, wszystko. Dziękuję Bogu, za ten dzień kiedy poznałam Andy'ego, on zmienił całe moje poprzednie życie na lepsze, spełniłam już bardzo dużo swoich marzeń i mam zamiar spełnić i ich resztę.
Wyciągnęłam iPhona od Ash'a i zrobiłam mu słodziaśne zdjęcie.
- Może się nie wkurzy jak wstawię to na Instagrama. Ewentualnie na Twittera i Facebooka. - zaśmiałam się do siebie. Napisałam coś w opisie, podpisałam się i wrzuciłam na jego profile. - No to będzie wpierdol. - znowu się uśmiechnęłam i powoli wstałam z łóżka ubierając na siebie czarne krótkie spodenki oraz koszulkę z Asking Alexandri. Związałam swoje włosy zostawiając grzywkę, która opadała na moje lewe oko i zeszłam schodami na dół. Na kanapie oraz na podłodze leżała reszta moich przyjaciół oraz Horror i Motionless. Ledwie nie wybuchnęłam śmiechem patrząc na nich, CC leżał na Jake'u tyłem do jego twarzy, inaczej mówiąc: 69! Dzięki Bogu, że byli w ubraniach. Weszłam do kuchni, żeby zrobić sobie śniadanko. Kiedy zajadałam się moją bułką z sałata i serem poczułam czyjeś ręce na moich biodrach, uśmiechnęłam się do siebie zamykając oczy i przygryzając wargi czując czułe pocałunki na mojej szyi. Odwróciłam się do chłopaka i nie patrząc na niego wpiłam się w jego usta namiętnie go całując, jego ręce poszły na moje pośladki tak samo jak moje na jego. Jego kolczyki w wardze strasz...Czekaj! KOLCZYKI?! Szybko przerwałam pocałunek i spojrzałam na Chris'a z mordem w oczach i strzeliłam mu z liścia na co on się lekko zachwiał.
- Aua!! Za co to? - zapytał zdezorientowany - Sama ostatnio chciałaś się całować. - pomasował swój już czerwony policzek.
- To było dawno i nieprawda! Zejdź mi z oczu jak nie chcesz mieć wybitych zębów! - krzyknęłam na niego wskazując palcem na drzwi, żeby wyszedł.
- Karo nie wyjdę. Ty strasznie mi się podobasz, zakochałem się w tobie mała. Może być nam razem dobrze przecież. - podszedł do mnie powoli i pogładził mój policzek.
- Ale ja kocham Ash'a nie ciebie. To on jest tym moim jedynym, nie zrozumiesz tego. - wzięłam jego rękę.
- To czemu mnie wtedy pocałowałaś? - spojrzał mi w oczy i zjechał ręką na szyję, a później na ramiona.
- Chwila słabości. - zwróciłam wzrok w inną stronę. - To nie było świadome co robiłam. - odwróciłam się do niego tyłem.
- Nie kłam, widziałem w twoich oczach, że chcesz tego tak samo jak ja, coś do mnie czujesz, ja to wiem. - objął mnie w pasie od tyłu.
- Wyjdź stad, nie chcę o tym gadać. - otarłam szybko łzę, która spływała po moim policzku. Wokalista bez słowa wyszedł całując mnie w policzek, usłyszałam drzwięk zamykających się drzwi i teraz wybuchłam płaczem. Czuję się znowu jak dziwka, nie wiem czemu ale coś mnie do niego ciągnie. STOP! Kocham tylko Ash'a i nikogo poza nim, Chris jest tylko przyjacielem, tak i tego się trzymajmy. Odwróciłam się i spojrzałam na Ricky'ego, musiał widzieć całą tą sytuację. Bez słowa przytulił mnie mocno do siebie gładząc ręką moje kruczo czarne długie włosy.
- Mówiłem, żebyś uważała na tego idiotę, jeszcze może ci coś zrobić, wtedy on już będzie leżał w trumnie, a na nagrobku napis "Zginął śmiercią tragiczną". - mimo moich łez uśmiechnęłam się lekko. - A ten plask to pewnie połowa domu słyszała, nieźle mała. - spojrzałam na niego i tym razem on miał uśmiech na twarzy, spojrzał mi w oczy i pocałował w czoło. - Pamiętaj, masz mi wszystko mówić, nie pozwolę, żeby ktoś cię skrzywdził. Dopiero co cię odzyskałem i nie chcę, by znowi mi ciebie zabrali. - powiedział przez łzy, które poczułam na moim ramieniu.
- Nie bądź baba i nie rycz. - uśmiechnęłam się do niego. - Będę uważać, obiecuję braciszku. - mocno się w niego wtuliłam.
- Mam nadzieję. Zrób śniadanie! - rozkazał.
- Wal się gówniażu! - pokazałam mu fuck'a i zaczęłam robić naleśniki dla mojej gwiazdy.
- Ale mi to nie zrobisz? - zrobił fochnięty dziubek.
- Masz raczki? To idź sobie zrób. - posłałam mu buziaka.
- Zrobię sobie sam w domu. Papa siostra. - pocałował mnie w policzek.
- Na razie Ricky. - uśmiechnęłam się do niego i zamknęłam drzwi, krórymi wyszedł.
Mój książę jeszcze sobie smaczne spał, ale gdy go zobaczyłam prawie wybuchnęłam śmiechem, leżał sobie tyłkiem do góry i znowu mam iście szatański plan. Postawiłam tacę z jedzeniem na szawce obok łóżka, strzeliłam palcami i mocno klepnęłam go w ten jego seksowny tyłeczek, na co Purdy aż zleciał z łóżka.
- Dzień dobry kochanie, smacznego. - nachyliłam się i pocałowałm go , za to on mocno mnie do siebie przyciągnął, wpił w usta i chwycił moco za pośladki.
- Czemu tak nie zrobiłaś wczoraj? - zapytał z cwanym uśmieszkiem.
- Nie prosiłeś. - także się do niego uśmiechnęłam, wstałam z niego i podałam mu tacę z nalesnikami. - Żryj gruz cyganie. - puściłam mu oczko i ponownie zeszłam na dól, a Andy coś majstrował przy plaźmie i laptopie, wokół był pełn kabli więc łatwo było zaliczyć glebę.
- Hej mała! - dał mi buziaka w policzek. - Jak ci się spało nasza solenizantko? Sufit ledwie co wytrzymał. - nie patrzał na mnie tylko rozplatywał te kable.
- Ha ha ha, śmieszne w chuj. Bardzo dobrze mi się spalo, żałuj stary. - usiadłam na kanapie.
- Raczej nie mam czego. - zaśmiał się do siebie. -Kurwa, jebane kable! - rzucił nimi o podłodę i usiadł obok mnie.
- Kaleka. - mruknęłam pod nosem wstawając z sofy i zmierzając do tych "jebanych kabli".
Szybko się z nimi rozprawiłam i podłączyłam jeden do telewizora, a jeden do laptopa.
- Dziękuję bardzo o królowo kabelków. - ukłonił się przede mną.
- Nie podlizuj się Andrew. - poczochrałam jego włosy i zobaczyłam jak CC i Jake się budzą.
- Aaaaaaaaa!!!!! Weźcie to coś ode mnie! - krzyknął jak mała dziewczynka.
- Won od mojego zajebistego tyłka, zazdrościsz bo nie masz takiego. - Coma oparł się łokciem o krocze Pitts'a na co on cicho jęknął z bólu. - Upsi Jake'uś. - gitarzysta nie wytrzymał i zrzucił biednego Christiana na podłogę.
- Co jest? Coś się pali?! - zapytał zdyszany Jinxx, który prawie zleciał ze schodów.
- Jeszcze nie. - stwierdził Biersack i po chwili zjawiła się reszta i usiadła na naszej kanapie, gdzie ja musiałam siedzieć Ashley'owi na kolanach, Sammi Jeremy'emu i tak dalej. Six stał i czekał aż wszyscy się zamkną.
- Panie i panowie, koleżanki i koledzy, jestem zaszczycony móc poinformować was o...
- Przejdź wreszcie do rzeczy stary. - powiedzieliśny wszyscy i ziewneliśmy opierając głowę na swoich łokciach.
- Nagrałem solo i teledysk do tego. Ogladajcie. - włączył telewizor i puścił utwór pod tytułem "They Don't Need To Understand". Spuścił głowę i usiadł na kanapie z Juliet na kolanach.
Kiedy piosenka się skończyła dziewczyny zaczęły klaskać, a chłopacy byli cicho.
- Spedaliłeś się. - stwierdził Ash, a on dostał od nas (czyt. dziewczyn) w ramię i inne części ciała.
- Świetna piosenka Andy! - krzyknęła Juli i pocałowała swojego chłopaka.
- Racja, dobra robota młody! - usiadłam na oparciu sofy i musnęłam policzek wokalisty tak samo jak Ella i Sammi, które szybko znalazły się obok naszej emo lamy.
- Widzicie chłopaki? Mam lepsze branie od was. - wypiał dumnie pierś, za co dostał w łeb od każdej z nas.
*Perspektywa Juliet*
Kurwa, kurwa, kurwa, kurwaaa!! Jestem w ciemnej dupie. I co ja teraz do cholery zrobię? Właśnie dzwonił do mnie lekarz mojego gitarzysty i oznajmił mi, że ma złamaną ręke i nie będzie mógł grać ze mną na Warped Tour. A trasa zaczyna się już za ponad miesiąc.
- Kotku, znajdziesz nowego, nie bój się. - zaczął mnie pocieszać Andy przytulając mocno do siebie.
- Nie znajdę, trasa niedługo się zacznie, a ja nie mam osoby z gitarą w ręku. - wtuliłam się w niego.
- Masz! - nagle krzyknął Pan Batman.
- Kogo panie szukajacy? - spytałam i skrzyżowam ręce na piersi.
- Calley. - odpowiedział, a ja strzeliłam facepalma. Ma chłopak jednak łeb.
Poszłam do pokoju mojej przyjaciółki i zastałam ją latającą za Ash'em, który ukradł jej stanik, a ona sama zasłoniła się rękami co nie było łatwym wyzwaniem.
- Oddawaj to ciuliku! - wskoczyła mu na barana, tak, że zlecieli na plecy. - Nie ważysz 5kg więc złaź ze mnie wielorybie! - zrzuciła go i ubrała szybko stanik. - Chciałaś coś JuJu? - uśmiechnęła się do mnie.
- Tak. Od teraz jesteś moją gitarzystką na koncertach. Dziękuję ci bardzo, że się zgodziłaś. Trasa jest za miesiąc. - powiedziałam wszystko na jednym oddechu wracając do siebie.
- Zgodziła się? - zapytał na wstępie Biersack.
- Chyba tak. Nie usłyszałam odpowiedzi, ale jestem pewna, że się bardzo cieszy. - położyłam się na nim i pocałowałam.
*Perspektywa Karoliny*
No to mam już plany na wakacje, ale fajnie, przynajmniej nie będę się musiała rozstawać z Ash'em na te kilka miesięcy.
- Radzę ci wziąć tabletki na uspokojenie bo to co się dzieje podczas trasy jest nie do pomyślenia. - powiedział Deviant siadając obok mnie na łóżku.
- Już mogę się domyśleć co było na poprzednich. - zaśmiałam się. - Ale teraz nie będziecie mieli tak zajebiście bo ja z wami jadę. - wskazałam na siebie palcami.
- Już słyszę tych ludzi skandujących twoje imię. - rozmarzył się mój Ashe (czyt. Aszi :3).
- Hahahaha, jeszcze czego, znają mnie tylko z tego, że jestem twoja dziewczyna i wystąpiłam z Chris'em w teledysku...
- I z twoich piosenek oraz clipów, które udostępniłem. - przerwał mi.
- I kill you bitch! - rzuciłam się na niego i pocałowałam.
- Ja ciebie też kocham skarbie. - uśmiechnał się do mnie słodko.
- Wiem maleńki. - wtuliłam się w niego mocno. - Ameryko! Przygotuj się! Calley Olson nadchodzi! - szybko wstałam i uniosłam pięść do góry.
- Moja wspaniała gwiazda rock'a. - uśmiechnął się i chwycił mój zeszyt.
- I kill you again! - zabrałam mu go.
- Zaśpiewaj coś, pliis - zrobił słodkie proszące oczka.
- Ale tylko raz. - wzięłam swoja gitarę. - Oh boy, have you seen my head?
I've lost my mind so I forget and
Oh boy, have you seen my heart?
It's beating so loud, I'm falling apart and... - spojrzał na mnie z uśmiechem, a ja już zaczęłam śpiewać refren. - Only you can bring me back to life
Only you can put me into right
Tell me when I can breathe again. * - dokończyłam resztę piosenki.
- Cudownie skarbie. - zaczął klaskać.
- To nic takiego. - zarumieniłam się bardzo.
- Masz ogromny talent, już ja się o to postaram, żebyś została największą gwiazdą muzyki. - pocałował mnie w czoło.
--------------------------------------------------------------------
*The Pretty Reckless - Only You.
A więc na początek ten rozdział chciałabym dedykować Lady Dark i Tylko Dżeremiuch za wspaniałe komentarze, które bardzo mnie motywowały do pisania następnych notek <3 Oraz mojej kochanej Pani wychowawczyni, która czyta mojego bloga i ma go nawet zapisanego w zakładkach (2 razy :D) Cieszę się, że się podoba i dziękuję Pani za wczorajsze kółko z niemieckiego, było wspaniale ;* Dreamer kochana, zdasz ten niemiecki bo on wcale nie jest trudny, ja w ciebie wierzę i sobie poradzisz <3
A więc na początek ten rozdział chciałabym dedykować Lady Dark i Tylko Dżeremiuch za wspaniałe komentarze, które bardzo mnie motywowały do pisania następnych notek <3 Oraz mojej kochanej Pani wychowawczyni, która czyta mojego bloga i ma go nawet zapisanego w zakładkach (2 razy :D) Cieszę się, że się podoba i dziękuję Pani za wczorajsze kółko z niemieckiego, było wspaniale ;* Dreamer kochana, zdasz ten niemiecki bo on wcale nie jest trudny, ja w ciebie wierzę i sobie poradzisz <3
Okej, teraz przepraszam za tak długą przerwę, ale muszę teraz poprawiać oceny i jak na razie mi dobrze idzie ;3 Do tego w nodze mam wydalony staw skokowy, ale jakoś żyję XD Wczoraj byłam na koncercie Comy i było cholernie zajebiście!! *____* Nogi mnie bolą od pogo i kark od trzepania co chwilę głowa, ale było warto <3 WASZA CALLEY JEST W INTERNETACH XDDD http://m.wodzislawslaski.naszemiasto.pl/artykul/dni-wodzislawia-sl-2014-tak-bawilismy-sie-i-dnia-letniej,2292526,t,id.html# Szukajcie dziewczyny z czarną koszulką z żółtymi obracajacymi się kwadratami, czarnymi włosami i kurtką też czarną, taka bardzo przy sobie, to ja :D Nie śmiejcie się proszę XD Mam nadzieję, że rozdział się wam podobał i będą komentarze ;3 Do następnego kochani ;*
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie zwariowała bo idę z mamą na Disco Polo ;---;
Ps. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie zwariowała bo idę z mamą na Disco Polo ;---;
8 komentarzy = nowy rozdział.
Na początek. Cooo? To czytają dorośli?! O Jezu... Mnie wychowawczyni zamordowałaby, gdyby zobaczyła, co ja piszę...
OdpowiedzUsuńrozdział świetny:* Jak zawsze z resztą XD
Jak rozumiem przy "jebanych kablach" nawiązujesz do They don't need to understand? Niech chłopak spróbuje wszystkiego XD
XDDDDD Ash złodziej XD Kiedyś i mi ukradli.. na lekcji.. wędrował z rąk do rąk po klasie XDDD
Calley będzie grać! Ywah B) na to czekałam :)))
Wybacz, złapałam dzisiaj ADHD i nie moge się opanować XD
Pisz pisz pisz! Ja dodam rozdział później, ale jeszcze dzisiaj!
Weny!
Jejku cieszę się jak głupia do komputera, bo o mnie wspomniałaś. Dziękuję <3
OdpowiedzUsuńWow, zazdroszczę wychowawczyni. Calley w internetach taka ładna (na żywo pewnie też, ale cii...) Zazdroszczę koncertu, oj bardzo zazdroszczę. Dużo tej zazdrości, nie sądzisz? Trzymam kciuki, bo nie możesz zwariować, ponieważ kto będzie pisać jedno z moich ulubionych opowiadań, hmm?
Dobra teraz o rozdziale. Chris ty głupia cioto, spieprzaj od Calley, bo wpierdol po pszyrce, nie nic. Ricky, Ricky, Ricky <3 Może, gdybym miała takiego brata, to rodzice mieliby spokój i nie musieli słuchać codziennie naszych kłótni. Także jakby ktoś chciał to mogę sprzedać brata, albo oddać, nawet dopłacę. Stan dobry (jak na swój wiek), średnio używany z własnym mieszkaniem i motorem. Chętny ktoś? XD
Dobra znowu odbiegłam od rozdziału. Gdy pierwszy raz usłyszałam They Don't Need To Understand miałam podobną reakcję do Ash'a, a później próbowałam rozszyfrować o czym jest piosenka. Rzeczy, które wydawało mi się, że słyszałam były przezajebiste, na prawdę. Karolina na Warped Tour, awww <3 Dobra, już nie wiem co pisać jeszcze, więc no. Weny życzę i czekam :3
Bożeee jaki Ty masz talent!!! Eh, kocham Ashleya. Jest boski. No i jak zauważyłam to chyba jedyny blog, w którym wszystkie laski chłopców są przedstawione pozytywnie. Bardzo mi się to podoba. Co do solowego projektu Andy'ego. Zgadzam się z Ashem. Rozmawiałam na ten temat z kumpelą i mamą (tak, moja mama lubi Black Veil Brides) no i kumpela myśli tak jak ja: piosenka ujdzie, ale jedyne co nam się tam podoba to wygląd Biersacka. Jak dla mnie on jest tam taki HOT. A moja mama uważa, że wygląda przeciętnie, wolała go w długich włosach i pełnym makijażu, a piosenka "ładna". Calley będzie gwiazdą:-D Podoba mi się ten pomysł. Ricky kochany, ale Chris mnie wkurza. Nawet go lubię, ale niech odwali się od Calley. Ona ma być z Ashuniem i już! Coma, fajny zespół, niestety kiedy był u mnie w mieście, mnie nie było:-( Ah, wiesz, że jesteśmy tak jakby sąsiadkami? Pozdrowienia z Jastrzębia-Zdroju:-D A.
OdpowiedzUsuńŚwietne... Twoje opowiadania są cudowne! W sensie to opowiadanie xD Miałam napisany długi komentarz, ale mi się skasował ;( Przez twoje opowiadania jakoś tak czuję sympatię do Horrora. W rozdziale dużo się działo, szczególnie ta pobudka, była taka urocza *w*
OdpowiedzUsuńA co do tej nowej piosenki Andy'ego, to ewidentnie mi się ona nie podoba... Jak dla mnie, to on wygląda tam bardziej jak J. Bieber, niż A. "Bierzak". Taka tam popowa pioseneczka ;_; Ale to tylko moje zdanie.
aaah, Coma... Ostatnio też byłam na darmowym koncercie, gdzie byli gwiazdą wieczoru (Kozienalia, Lublin) :) A u Cb Rogucki miał różowe klapki? Bo u mnie tak. ;D I odstawiał ruchy niemal godne pana Mansona :3
Witam! :> Haha powiadasz,ze jedna z twoich czytelniczek jest twoja wychowawczyni? :) znam to uczucie,bo z kolei moje opowiadanie czyta moja nauczycielka od polskiego z podstawowki takze ekhm xD no ale Ty nie masz sie czego wstydzic,przeciez :3 uwielbiam Asha, on jest taki slodki,kochany i wgl..ta pobudka! *,* Karolina jest szczesciara,ze posiada takiego cudownego chlopaka :) Rozmawiamy o nowym projekcie Andyego? Ja uwazam, ze piosenka jest calkiem fajna (chociaz z poczatku ewidentnie przypomina Coldplay) teledysk tez moze byc..oj tam,niech chlopak sie rozwija,wazne zeby nie zostawil BVB i to sie liczy :) Posyłam ci ogrom weny, bo jako jedyna mimo Twoich rozterek przed pisaniem tej notki,wiedzialam,ze napiszesz i to swietnie :*
OdpowiedzUsuńJeszcze raz weny i wieeecej,jeszcze wieeecje slodkiego Asha <3
Dorośli? Moi rodzice i osoby które mnie osobiście znają na pewno by mnie wyśmiały i krzyczałyby na mnie że publicznie przeklinam i wgl :/ Zazdro. Na serio zazdro. A to świadczy o twoim ogromnym talencie jaki posiadasz i wgl ;) Taaka nasza piękna Calley noo *-* Czemu mielibyśmy się śmiać, hmm? Weeź, pięknaa ♥ Co do rozdziału jest świetny, boski etc. Ashh kochany i wgl ;) Juliet taka fajna i miła. Chciałabym ją kiedyś tak osobiście poznać. Taak, zgadzam się z Lady Dark co do piosenki Andy'ego. Faktycznie przypomina Coldplay. No właśnie nie może nigdy zostawić BVB bo przyjadę osobiście i ukatrupię. Do Motionless In White mam ogromny sentyment i Chriss'a i Ricky'iego ale w teraz Chriss mn wkurza. :/ Jest taki bezczelny. Ughh... -,- Taak więceej jednorożców i słodkiego Ashuńcia .♥ Loovkii.
OdpowiedzUsuńBoski <3 Piszesz tak zajebiście oby tak dalej i weny !
OdpowiedzUsuńRozdział świetny! z resztą jak zawsze :P
OdpowiedzUsuńZdecydowanie z wyznaniem Chrisa najlepszy (według mnie) fragment. No świetny. I właśnie to mi sie to podoba, że jest MIW!
No kocham Cie za to!
Niech Chris sie o nią stara.. Wiesz co mam na myśli? XDDD
I upsss. 8 komentarzy... :DDDDD
Czekam na następny!