wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 16

*Perspektywa Karoliny*

Minął jakiś ponad tydzień od opublikowania mojej i Chris'a piosenki. Przez ten czas zajmowaliśmy się teledyskiem do niej i powiem szczerze: Wychodziło nam to znakomicie. Bal maskowy, taniec z Motionless'em, trucizna wbita w szyję, zakuta ja do krzesła, Cerulli, który z zachwytem wyrwał mi serce z klatki piersiowej i scena łóżkowa, która miała się pokazywać między całym klipem. Bardzo się jej bałam, ale mojemu współpracownikowi (?!) to wcale nie przeszkadzało, ale mnie owszem, nie umiałam tego zagrać, nie byłam dziwką, kochałam Ash'a. Tfu! Dalej kocham, czas teraźniejszy. Tak czy siak nie potrafiłam po prostu, myślałam czy aby nie zmienić tej sceny na coś innego, ale wszyscy się uparli i nie miałam innego wyjścia, musiałam to zrobić. Weszłam na plan w czarnym zwiewnym szlafroku a pod nim znajdowała się seksowna  czarna koronkowa bielizna, miałam ją przygotowaną na mój pierwszy raz. Tak, jestem dziewicą, czekałam na tego jedynego i go znalazłam. Mojego Ashley'a Purdy'ego. Dobra, pieprzyć to wdzianko, najwyżej pojadę z Juliet i kupię sobie jakieś ładniejsze. Po chwili zobaczyłam Chris'a w takim samym szlafroku co ja, uśmiechnął się do mnie ale to nie był zwykły uśmiech, tylko bardziej uwodzicielski, nie zrozumiałam o co mu chodziło, ale zaczęłam się go nieco bać. Ściągnęłam z siebie ubranie i położyłam się na wielkim łóżku, wokalista zrobił to samo i usiadł na mnie okrakiem patrząc mi w oczy.
- Ostatnia scena i...AKCJA! - krzyknął reżyser, a brązowooki zaczął całować mnie po szyi w dół i dotykać po całym mym kruchym ciele, ja również jego dotykałam niestety. Czułam dreszcze oraz lekki strach, nie sprawiało mi to żadnej przyjemności ani niczego podobnego, wręcz przeciwnie, obrzydzało mnie to, mimo, że całował cudownie to nikt nie mógł się równać z ustami Ash'a. Minęło jakieś parę minut aż usłyszałam ponownie głos producenta, że kończymy. Kamień spadł mi z serca, nie umiałam z nim wytrzymać ani sekundy dłużej. Weszłam do swojej garderoby, usiadłam na krześle przy lustrze i zaczęłam płakać, może i pocałunek z nim był czymś wspaniałym, ale gdy dotykał moje ciało nie czułam nic, jedynie wstręt do niego, żeby jak najszybciej uwolnić się od jego dosyć mocnego uścisku. W tym momencie poczułam się jak zwykła tania dziwka, teraz już wiem czemu Ashley nie pozwolił mi wystąpić w tym teledysku, musiał znać cały scenariusz przede mną. Z moich oczu znowu poleciały malutkie słone kropelki, lecz po chwili usłyszałam jak drzwi się otwierają i otarłam potok łez rozmazując cały swój makijaż. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam za sobą moją kochaną Juliet, wiedziała co czuję, znała mnie bardzo dobrze, chyba bardziej niż kto inny. Podeszła do mnie i mocno przytuliła od tyłu całując w policzek.
- Jak się czujesz malutka? - zapytała z troską dalej mnie tuląc do siebie.
- Lepiej niż wcześniej, dzięki Bogu, że to już koniec bo nie dałabym rady tam z nim leżeć. - westchnęłam cicho i zaczęłam się powoli ubierać wcześniej poprawiając mój rozmazany makijaż. Założyłam granatowe rurki, koszulkę z AC/DC, czarny sweterek oraz moje ukochane glany, mimo, że było ciepło ja nadal je nosiłam. Wzięłam do ręki jeszcze czarną skrórzaną kurtkę na wszelki wypadek i wyszłam razem z przyjaciółką z planu nagraniowego i wybrałyśmy się na zakupy.

Po jakiś paru godzinach wróciłyśmy z JuJu do domu obładowane torbami, właśnie miałyśmy wejść do pokoju mojego i Ash'a aż usłyszałyśmy głosy naszych chłopaków i reszty BVB.
- Stary serio chcesz to zrobić? Myślisz, że jej się to spodoba? - przemówił Biersack.
- Na pewno, znam ją, będzie zachwycona. - mówił z entuzjazmem basista.
- Oj Purdy ty to masz czasami pomysły. - zaśmiał się Coma.
- Cicho być, raz się żyje przecież, uda się, ja to wiem. - ponownie odezwał się Deviant, a my poszłyśmy szybko do pokoju Andy'ego i Juliet.
- Jak myślisz o co mu chodziło? - spojrzałam na brązowowłosą.
- Nie wiem, ale to na pewno nic złego, nie bój się. - objęła mnie ramieniem i uśmiechnęła się.
Nie zdąrzyłam nic powiedzieć bo do nas wparował Andley (połączenie Andy'ego i Ashley'a jakby ktoś nie wiedział :D)
- Hej kochanie. - powiedział radośnie mój chłopak i pocałował mnie biorąc po chwili na ręce.
- Cześć wariacie, puść mnie bo jestem ciężka. - zaśmiałam się głośno i także go pocałowałam obejmując jego brzuch swoimi nogami.
- Rzygam tęczą. - powiedzieli wszyscy a my z Purdy'm pokazaliśmy im fuck'a i dalej się całowaliśmy. - Idziemy stąd? - spytałam mojego ukochanego patrząc na niego z porządaniem.
- Z miłą chęcią. - uśmiechnął się uwodzicielsko i wziął mnie do naszego pokoju, zamknął nogą drzwi i położył na łóżku zaczynając całować moją szyję. Było to bardziej przyjemne niż pocałunki Chris'a i to o wiele. Jeździł rękami po moim ciele powoli wkładając je pod moją koszulkę, zdjął ją błyskawicznie tak samo jak ja jego i zaczynał całować mój dekolt oraz brzuch. Miał już ściągnąć mój stanik gdy do pokoju wparował Jinxx.
- KURWA ZNOWU?! - krzykneliśmy chórem z Ash'em.
- Lubię wam przeszkadzać. - powiedział z chytrym uśmieszkiem niebieskooki.
- No zabiję cię - rzuciłam w niego moją koszulką i od razu tego pożałowałam bo uciekł razem z nią. Wzięłam jakąś poduszkę leżącą na łóżku, zasłoniłam się i pobiegłam za gitarzystą aż do schodów na dół.
- Oddawaj to kurczaku! - krzyknęłam i gdy był na ostatnim schodku zrzuciłam go i usiadłam na jego brzuchu tracąc moją zbroję ochronną.
- Ale mam tu cudne widoki. - zagwizdał Ferguson. No nie dziwię mu się, w końcu miałam rozmiar stanika 90D, tak to są moje naturalne piersi, żeby nikt sobie czegoś nie pomyślał.
- Wooooow! No nieźle. Mogę się dołączyć? - zapytał z uśmiechem Andy, a on od razu dostał od Juliet. - Aua! Nic nie mówiłem. - schował się za mną spojrzał w mój biust.
- Ekhem...Nie za fajnie ci tutaj Andrew? - skrzyżowałam ręce na klatce.
- Niee, jest tu bardzo fajnie - znowu ten chytry uśmieszek.
- Naprawdę? No to wypierdalaj! - krzyknęłam na Sixx'a i wzięłam swoją poduszkę, wstałam z Jinxx'a i wróciłam do siebie, zakładając fioletową bokserkę oraz czarne krótkie materiałowe spodenki i położyłam się do łóżka. Po jakiś kilku minutach pojawił się mój Deviant i położył się obok mnie.
- Śpiąca jesteś skarbie? - odgarnął grzywkę z mojego czoła i pocałował je.
- Troszeczkę. - odpowiedziałam ziewając. - Głupi Jeremy, jak zawsze przerwie w najlepszym momencie. - zaśmiałam się do siebie.
- No wiesz, zawsze możemy to dokończyć. - objął mnie w pasie i pocałował. - Jeśli chcesz oczywiście. - dodał widząc moje zakłopotanie w oczach.
- Bo wiesz Ash...Nie wiem czy dam radę ci to powiedzieć. - speszyłam się i oparłam plecami o łóżko.
- Mnie możesz zaufać kotku. Coś się stało? - zapytał z troską obejmując mnie ramieniem.
- No bo ja nigdy tego nie robiłam, jestem dziewicą i nie wiem czy będę umiała ciebie zadowolić jak na przykład Kina czy inne dziewczyny, z którymi sypiałeś. Boję się, że ci się nie spodob... - nagle poczułam usta basisty na swoich.
- Aniołku mój, kocham cię, zmieniłaś całe moje życie na lepsze, dzięki tobie wiem co to prawdziwa miłość, wierność, zaufanie. Dziękuję ci, że pojawiłaś się w moim życiu, jesteś całym moim światem i jestem zaszczycony, że chcesz oddać mnie swoją cnotę (od autorki: Nie umiałam inaczej tego wyrazić XD), obiecuję ci, że będę delikatny, ale teraz chodź spać mała bo już późno. - pocałował mnie w czoło i przytulił do siebie.
- Dziękuję ci, kocham cię. - wtuliłam się w jego ramiona i zasnęliśmy oboje.

*Rano*

*Perspektywa Ashley'a*

Wstałem wcześnie, żeby przygotować małą niespodziankę dla mojej dziewczyny, w końcu dzisiaj 13 maja, jej urodziny, tak samo jak tego dnja mija pół roku odkąd jesteśmy razem. Czyli podwójne świętowanie. Usłyszałem dźwięk dzwonka. Podbiegłem szybko do drzwi i odebrałem zamówiony torcik oraz ogromny bukiet czerwonych róż. Rozpakowałem wszystko, a róże włożyłem na razie do wazonu. Ciasto dałem na talerz, a talerz na tacę i poszedłem do naszej sypialni. Po cichu wszedłem do środka, Karola jeszcze spała, ale gdy usłyszała skrzypnięcie podłogi otworzyła powoli swoje śliczne niebieskie oczka, które uwielbiałem.
- Dzień dobry kochanie. Wszystkiego najlepszego mój śliczny Emosku - uśmiechnąłem się do niej słodko i dałem jej tacę z torcikiem.
- Pamiętałeś jednak. Dziękuję ci strasznie. - także się do mnie uśmiechnęła i pocałowała lekko. - Kochany jesteś kotku. - wzięła ode mnie tacę i dała na swoje kolana. - Oby poszło  w cycki. - zaśmiała się i zaczęła jeść.
- A dzisiaj szykuj się na niespodziankę. - szepnąłem do jej uszka i przygryzłem lekko jego płatek. 
- Mam nadzieję, że mnie nie zabijesz. - znowu ten jej słodki uśmiech.
- Nie bój się misiu, nic ci nie zrobię. - oparłem swoje czoło o jej i spojrzałem jej w oczy.
Usłyszeliśmy kroki i po paru sekudach do naszego pokoju wbiegła reszta naszej rodzinki.
- 100 lat Calley!! - krzyknęli w jej ojczystym języku.
- Danke, thank you, dziękuję wam bardzo. - wstała z łóżka i każdego przytuliła.
- A prezenty będą poźniej. - powiedziała radoście Juliet.
- Nie musieliście naprawdę - uśmiechnęła się szeroko.
- Cicho być! Dzisiaj twoje święto więc powinnaś się tego dnia świetnie bawić. - przemówił teraz Biersack.
- Dobra teraz idziemy, dziewczyny cię przygotują, papa. - powiedział CC i wszyscy wyszli oprócz moich przyjaciółek i Ash'a.
- Ashley won! Nie możesz jej zobaczyć aż do wieczoru. - Ella wygoniła Ash'a za drzwi i wróciła do mnie. - Czas zrobić cię na bóstwo. - posłała dziewczynom porozumiewawcze spojrzenia, posadziły mnie na krześle przy toaletce i zabrały się najpierw za moje włosy, które umyły i wysuszyły, nie prostowały mi jak to ja miałam w zwyczaju. Postanowiły, że zostawią moje naturalne falowane, nie lubiłam ich, ale niech robią co chcą najwyżej będę wyglądać jak dziwoląg. Teraz zaczęły malować moje oczy, już się boję co one ze mną zrobiły.
- Skończone. Teraz załóż tą sukienkę i bieliznę. - powiedziała Sammi i podała mi czarną, krótką, obcisłą przed kolana z głębokim wycieńciem na plecach sukienkę. Była bardzo seksowna, nigdy jeszcze nie miałam na sobie takiego cuda jak to.
- Wow! - tylko to udało mi się wyducić, a Juliet dała mi wysokie czarne szpilki. - Ja się wyjebię na tych platwormach! Nie mogę założyć trampek albo glanów? - spytalam od niechcenia.
- NIE! - krzykneły wszystkie razem. - Dzisiaj masz wyglądać kobieco, a nie ciągle spodnie, chociaż raz ubierz się w sukienkę. - odezwała się teraz Ella.
- No dobrze, dziękuję wam dziewczyny. - przytuliłam je wszystkie.

*Perspektywa Andy'ego*

Właśnie przygotowywaliśmy salon na przyjęcie urodzinowe Karo. Dziewczyna kończyła dzisiaj 20 lat, jak ten czas leci, a nawet rok się nie znamy. Pamiętam kiedy pierwszy raz ją spotkałem w studiu, piękny Emoś z cudnym nieśmiałym uśmiechem. Ja pierdole co mnie wzięło teraz na wspomnienia? Ogarnij się Biersack. Okej, już mi lepiej, mogę dekorować dalej.

Po jakiejś godzinie skończyliśmy, przygotowaliśmy jeszcze jakiś alkohol, jedzenie. Rozstawiliśmy instrumenty bo na pewno Karo będzie chciała sobie pograć. Goście już powoli się schodzili, włączyliśmy muzykę i wszyscy zaczęliśmy tańczyć, ale naszej solenizantki jeszcze nie było. To dziwne, ale chwilę później zobaczyliśmy jak każda z naszych dziewczyn schodzi po schodach, a końcu szła Calley, ale ona była seksowna. Sukienka idealnie pokazywała jej kobiece kszatały i piękne chude, zgrabne nogi.
- Ashley? Mogę ci zabrać dziewczynę? - zapytałem się przyjaciela ciagle wpatrujac się w naszego Emosia. 
- Spierdalaj! To moja ukochana, masz swoją Juliet. - powiedział do mnie i od razu podszedł do swojej dziewczyny, ucałował jej dłoń jak prawdziwy szlachcic i wziął na parkiet, leciała akurat piosenka Gunsów Don't Cry więc porwałem moją JuJu do tańca tak samo jak reszta naszego zespołu.

*Perspektywa Karoliny* 

O kurwa no to się chłopaki postarali. To są najlepsze urodziny w moim życiu, jestem ciekawa co oni jeszcze wymyślili. Po piosence, przy której tańczyłam z Ash'em zobaczyłam w drzwiach Ricky'ego, podbiegłam do niego i rzuciłam się na jego szyję.
- Wszystkiego najlepszego siostrzyczko moja maleńka. - mocno mnie przytulił i wręczył prezent. - Najlepiej będzie jak otworzysz go teraz. - usiadł ze mną na kanapie. 
Rozpakowałam jego podarunek i zobaczyłam w nim parę zdjęć w ramce. Pierwsze było z moich narodzin jak mój brat trzymał mnie na rękach, następne to była nasza trójka czyli ja, Ricky i nasza mama. Ostatnie to już było zrobione gdy nocowałam u niego i Chris'a.  
- Dziękuję ci bardzo. - znowu go uściskałam, a z moich oczu wypłynęło kilka kropel łez. To był chyba najpiękniejszy prezent jaki dostałam. 
- Nie masz za co Smutasie mój. - pocałował moje czoło. 
W tłumie zobaczyłam Motionless'a. Podeszłam do niego i przytuliłam, już prawie zapomniałam o tym co się działo wczoraj na planie.
- Już mi nie składaj życzeń bo co drugie słowo w tym domu to "wszystkiego najlepszego" albo "100 lat" - powiedziałam już na wstępie.
- No to 200 lat mała. - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.

***

Minęło jakieś parę godzin, poznałam dużo ciekawych osób jak na przykład zespół Asking Alexandrię, Bring Me The Horizon, Falling In Reverse, The Pretty Reckless itd. Udało mi się także pogadać z Jeffree'm Star'em i chyba z nim najlepiej mi się rozmawiało. 
Minęła kolejna godzina. Przyszłedł czas na premierę mojego i Chris'a teledysku. Dokładnie o 23 miała być premiera na MTV Rocks, czekaliśmy niecierpliwie aż nagle na wielkiej plaźmie pojawiłam się ja w złotej garderobie w połowie ubrania, po chwili pojawił się Chris zakładajacy marynarkę od garnitury, parę sekund później zabrzmiał mój głos.
Klip trwał aż nadeszła zwrotka Chris'a i scena łóżkowa, jej najbardziej się bałam. Ashley trzymał ciągle moją rękę i ściskał ją coraz bardziej gdy widział mnie i Chris'a. Ostatni refren i punkt kulminacyjny czyli wyrwanie mojego serca z klatki przez Cerulli'ego. Wszyscy goście aż otworzyli buzię z wrażenia, byłam szczęśliwa, że się im podobało. Teledysk się skończył a wszyscy zaczęli klaskać, nawet  Ash i Ricky bo oboje byli przeciwni tej scenie, której się najbardziej bałam. Razem z moim Emosem (czyt: Chris'em XD) podziękowaliśmy gością i znowu zaczęliśmy się bawić.



*Perspektywa Ashley'a*

Okej, świece rozstawione, płatki róż wszędzie porozrzucane, muzykę to zaraz włączę, więc tylko powiadomić Karolę i można zaczynać. Mam nadzieję, że jej się spodoba bo jak nie to wyjdę na totalnego idiotę, ale raz się żyje. Zadzwoniłem do Andy'ego i kazałem mu przekazać mojej dziewczynie, żeby przyszła do naszego pokoju, rozłączyłem się i czekałem na nią niecierpliwie...

*Perspektywa Karoliny* 

Biersack mi powiedział, że mam przyjść do pokoju mojego i Ashley'a, zdziwiłam się bardzo bo nie wiedziałam o co chodzi, no ale poszłam. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam, że cały pokój jest w świecach i płatkach czerwonych róż, byłam bardzo zaskoczona, ale jednocześnie uradowana, nie sądziłam, że Purdy jest takim romantykiem. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim, chwilę później usłyszałam muzykę rodem z pornola, zobaczyłam Ash'a wychodzącego z łazienki. Miał na sobie kowbojski kapelusz, zwykły czarny t-shirt, a na to dzinsowa koszula z kilkoma frendzelkami, do tego jeszcze granatowe spodnie z wielką klamrą na pasku i brązowe kowbojki, wyglądał bardzo seksownie oraz męsko, jak prawdziwy kowboj z dzikiego zachodu. Uśmiechnął się do mnie uwodzicielsko i podgłośnij lekko muzykę i zaczął się do mnie powoli zbliżać i rozbierać jednocześnie seksownie tańcząć, uśmiechnęłam się do siebie patrząc na niego z porządaniem. Mój chłopak cały czas ściągał z siebie ubrania aż był już w samych bokserkach, lekko położył mnie na łóżku i zaczął całować namiętnie w usta zjeżdżając w dół. Nie pozostałam mu winna i przekręciłam się tak, że teraz ja siedziałam na nim okrakiem, wpiłam się w jego usta dotykajac go po jego cudownej klacie. Poczułam jego ręce na moich biodrach i zaczął powoli ściągać moją sukienkę, udało mu się to błyskawicznie,chwycił mnie za piersi i ściścisnął je lekko na co cicho mruknęłam i znowu on był na górze. Ponownie całował moją szyję przejeżdżając językiem po niej sprawiając mi jeszcze większą przyjemność, ściągnął mój stanik i ujrzałam w jego oczach blask porządania, ale też wielkiej miłości, całował moje piersi i zjeżdżał coraz niżej do brzucha, ja zaczęłam cicho pojękiwać czując jego pocalunki na moim ciele. Ściągnął resztę naszej garderoby i spojrzał mi w oczy gładząc mój policzek.
- Chcesz tego teraz? W tej chwili? - usłyszałam w jego głosie troskę.
- Bardziej niż czegokolwiek. - odowiedziałam mu i chwilę później poczułam jak nasze ciała stają się jednością, bolało cholernie, ale Ash był bardzo delikatny, że zamiast bólu czułam wielką przyjemność. Kiedy poczułam, że szczytowaliśmy wyjęczałam głośno jego imię tak samo jak ja usłyszałam moje wypowiedziane z jego ust oraz po chwili nasze równomierne oddechy.
Spojrzałam na niego z uśmiechem i pocałowałam go lekko w usta.
- Dziękuję. - tylko tyle zdołałam powiedzieć i później wtuliłam się w jego klatkę i zasnęłam...

-------------------------------
Doczekaliście się ode mnie pornola! :D Jak widzicie dzisiaj urodziny naszej bohaterki tak samo jak i moje. Nie lubię zbytnio tego dnia bo od zeszłego roku mam z tym dniem złe wspomnienia :( Ale jest okej na razie ;) Rozdział chyba najdłuższy ze wszystkich jakie napisałam i to mnie bardzo cieszy bo nie wiedziałam, że dam radę tyle napisać przez weekend. Jak niektórzy może zauważyli do zakładki "Bohaterowie" dodałam tam naszych kochanych panów z Motionless In White ;3 Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał i było warto czekać te 9/10 dni ;* Następny chyba będzie za tydzień więc do zobaczenia <3 

8 komentarzy = nowy rozdział.

13 komentarzy:

  1. Było warto tyle czekać ! :) Rozdział świetny, Ash jest taaaki kochany. Mam przeczucie że coś będzie za niedługo z wątkiem Motionlessa. Kocham tego bloga <3 Karo wydaje się taka prawdziwa, normalna. No i wreszcie pornol ! :D No kurczee co tu więcej gadać? Zajebisty rozdział, blog i Ty <3 Kochaam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę należy ci się pochwała za ten rozdział!! Zajmujący, ciekawy, romantyczny... Cała twoja praca jest romantyczna i plus że to utrzymujesz. Oczywiście za pornosa najwyższe noty ;D Jednym słowem mi rozdział przypadł do gustu, więc do następnego tygodnia <3

    OdpowiedzUsuń
  3. O jejku prześwietny ten rozdział no.
    Chris, Chris, Chris... Mam złe przeczucia co do tego gościa.
    Ash mój kochany! Jejku kocham go. Taki słodki i w ogóle... Awwww *.*
    Jeeej pornol! Zajebisty, co tu więcej mówić? Uwielbiam Twojego bloga, serio. Duużo weny życzę i czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże uwielbiam cię za ten pornol! Cały rozdział zajebisty. Mam złe przeczucia co do Chris'a. A tobie jeszcze raz życzę wszystkiego najlepszego! Weny i czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ja nie.
    Prawde mówiąc, spodziewałam się po tobie więcej mała.
    Ten niby " porons " był taki... taki zwyczajny. Twój blog jest super, a scena jak z jakiegoś bloga rozentuzjamowanej 10-latki piszącej o One Direction.
    Byłam pewna, że napiszesz to lepiej. Ale cóż, wyszło jak wyszło.
    Z resztu jestem zadowolona.
    Pozdrawiam,
    Panienka Gertruda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki długi! Aż żałuję, że nie dostałam dedyka bo było by się czym chwalić! :3 hahaha. Zacznę od życzeń: masy weny, oddanych przyjaciół,optymizmu i spełnienia wszystkich marzeń! <3 (wiem,że trochę spóżnione, za co bardzo przepraszam) Scenka,scenka,scenka nananana *,* to było takie słodkie,romantyczne,ta atmosfera <3 piękne! Przyjęcie, zespoły, wzmianka o Asking Alexandrii <3 i ten teledysk! *,* nie no zamawiam więcej Chrisa,więcej! :3 Jeden z cudowniejszych rozdziałów, które miałam przyjemność czytać, opłacało się tyle czekać! <3 Weny!! I jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego,kochanie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo długi rozdział - oby takich więcej! Ogólnie kocham twojego bloga i to jak opisujesz 'niektóre sytuacje' XD życzę weny i czekam na następny rozdział! ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownny rozdział.. Pisz więcej takich długich rozdziałów.. Czekam na kolejny rozdział..

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę fajny rozdział. Twoje opowiadanie mega wciąga i czekam na kolejny rozdział. Mam nadzieję że też będzie taki cudowny ;) A przy okazji zapraszam do siebie : http://rebelandyoung.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. *qqqqqq* m-matko..super rozdział XD czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam do sb na 33 , nie zabijaj :c

    OdpowiedzUsuń
  12. Więcej pornoli !! *-*
    czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń