Po południu umówiłam się z Juliet na pidżama party. Co też ta dziewczyna nie wymyśli? Jednak się zgodziłam bo teraz mało spędzałyśmy czasu, więc stęskniłyśmy się bardzo za sobą. Wsiadłam do mojego samochodu i znowu widziałam ten pojazd, co mnie niedawno śledził. Wkurwiłam się, tym razem już naprawdę. Zatrzymałam się na jakimś poboczu i wysiadłam z auta, o dziwo pojazd nie odjechał, otworzyłam JEJ drzwi, chwyciłam za płaszcz, wywaliłam i oparłam o maskę.
- Kim ty do kurwy nędzy jesteś i czemu mnie znowu śledzisz? -krzyknęłam prawie jej do ucha mocno trzymając nadgarstki. W tym momencie nie przejełam się małym, tylko tą czerwoną szmatą.
- Powiem ci tylko tyle, że masz się odpierdolić od mojego Chris'a! On tylko udaje, że jest z tobą, a tak naprawdę kocha mnie! - próbowała się wyrwać, ale ja byłam silniejsza.
- Wmawiaj sobie ruda szmiro! Gdybym nie była w ciąży zrobiłabym ci większą krzywdę niż teraz - wykręciłam jej dłoń - A teraz zjeżdżaj stąd i nie chcę ciebie na oczy widzieć już! - puściłam ją i wpakowałam do jej samochodu, a sama poszłam do swojego i pojechałam w stronę willi Brides'ów.
- Hej mamusiu! - na samym początku powitał mnie Christian i mocno przytulił.
- Spokojnie wariacie! Ja tu waszego bratanka pod sercem mam. Nie uszkodźcie mi go - zaśmiałam się głośno i też przytuliłam perkusistę. Następny był Andy, potem Jake z Jinxx'em i oczywiście przyszły tatuś, który pocałował mnie w policzek.
- Hej mała, hej mały - uśmiechnął się do mnie i od razu po tym przytulił do brzusia, będzie cudownym ojcem. Danny kopnął.
- Stęsknił się za tobą jak czuję - na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- Ja za nim też - pocałował brzuch.
-Koniec! Bo mi cały wieczór z nią zabierzecie! - pociągnęła mnie za rękę do swojego i Andy'ego pokoju.
- Spokojnie siostra, nie zabiją mnie przecież - zaczęłam się śmiać.
- Ale wyprzytulają na śmierć - teraz ona zaczęła mnie ściskać - Tęskniłam strasznie za tobą - powiedziała cicho.
- Ja za tobą też - pocałowałam ją w policzek i jeszcze bardziej ją przytuliłam.
Nagle usłyszałyśmy jakieś krzyki, dochodziły z pokoju Ash'a.
- Ja już mam tego dosyć! Ciągle teraz jest Karo, mały, Karo, mały i tak w kółko! Już w ogóle nie spędzamy ze sobą czasu. Odchodzę! - to był głos Kiny.
- Bardzo dobrze, idź sobie! Nie potrzebuję ciebie! Byłem idiotą poznawając taką pustą dziewczynę jak ty! Ja kocham Call i to się już na pewno nie zmieni! - krzyknął.
- To bądźcie sobie razem szczęśliwi! - teraz było słychać stukanie jej obcasów - Gdzie moja walizka?!
- Stoi w salonie już od rana, jakbyś była mądrzejsza to zauważyłabyś ją jak wchodziłaś do środka, a teraz wypierdalaj i do zobaczenia nigdy - popatrzałam przez dziurkę od kluczy i widziałam jak Purdy popycha blondynkę w stronę drzwi i już jej nie było.
- W końcu się jej pozbył - powiedziała Juju.
- Mhm... - mruknęłam cicho przypominając sobie Czerwoną.
- Coś się stało? - spytała moja przyjaciółka.
- Niee - wymusiłam sztuczny uśmiech.
- Widzę przecież - dalej stawiała na swoim.
- Po prostu to przez ciążę, humorki mam takie, czasami się nie da wytrzymać - próbowałam coś wymyślić.
- Twoje "humorki" to nic w porównaniu z chłopakami - obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
*Parę godzin później*
Całe popołudnie i wieczór spędziłyśmy na plotkowaniu, malowaniu, robieniu sobie kanapeczek, słuchaniu muzyki i tańczeniu. Teraz zaczęłyśmy się sobie zwierzać.
- Robiłaś to już z Chris'em? - poruszyła brwiami, a ja kiwnęłam twierdząco głową - Jaki jest? - zrobiła wielkie oczy.
- Ashley i tak lepszy - znowu wybuchłyśmy śmiechem - I to o wiele. Pamiętam jak zrobił mi fajny prezent na urodziny - rozmarzyłam się wspominając wszystko.
- Właśnie! Co to było bo nikt nie chciał mi powiedzieć? - wzięła garść popcornu.
- Najcudowniejszy striptiz pod słońcem - rzuciłam się na łóżko ciągle mając szeroki uśmiech na twarzy.
- A czy ty dalej coś do niego czujesz? - nagle zapytała, a ja byłam cicho. Zaczęłam przeglądać zdjęcia moje i Ash'a na telefonie, w głowie miałam tysiące myśli, wszystko co się wydarzyło między nami powróciło. Tęsknię za nim i to bardzo.
- Halo? Ziemia do Calley - pstryknęła mi palcami przed oczami.
- Żyję! - mrugnęłam kilka razy.
- Dalej go kochasz - bardziej stwierdziła niż spytała, a ja kiwnęłam głową.
- Nie wiem co mam zrobić - ukryłam twarz w dłoniach i rozpłakałam.
- Coś wymyślimy mała - pocałowała mnie w czoło i mocno przytuliła do siebie.
*Ranek*
Kończyłam właśnie brać prysznic. Wychodziłam z kabiny i zobaczyłam Ash'a, któremu aż oczy się zaświecił na widok mojego nagiego ciała. Szybko wzięłam ręcznik i się zasłoniłam.
- Nie bój się, przecież już cię widziałem - lekko się uśmiechnął.
- Tylko raz - zarumieniłam się strasznie - Mógłbyś już wyjść? Chciałabym się ubrać - próbowałam zasłonić jakoś rumieńce.
- Jasne, przepraszam - poczułam jego usta na moim rozgrzanym policzku - Tęskniłem strasznie za tobą Calluś - szepnął mi do ucha i wyszedł. Znowu poczułam te motyle w brzuchu. Brakowało mi go bardzo w swoim życiu, tego wszystkiego co było między nami. Dalej go kocham, no kurwa kocham!
Ubrałam się szybko i wróciłam do Juliet, która spała w najlepsze, zaśmiałam się widząc jej minę. Zeszłam na dół chcąc zrobić śniadanie, ale zauważyłam już Purdy'ego majstrującego przy kuchence.
- Co robisz? - usiadłam na blacie.
- Powinnaś wiedzieć - uśmiechnął się do mnie znacząco.
- Tylko mi nie mów, że... Racuchy z jabłkami! - zaczęłam skakać z radości i ucałowałam jego policzek - Jednak nie zapomniałeś - spojrzałam na niego pełna radości.
- Jak mogłem zapomnieć? Znamy się prawie rok i wiem o tobie właściwie wszystko - poczochrał mi włosy.
- Racja - uwiesiłam się z tyłu jego szyi i patrzyłam co robi.
*Parę godzin później*
Wróciłam do domu i nie widziałam na szczęście auta Czerwonej i dobrze bo źle by się to dla niej skończyło. Weszłam do środka i zauważyłam pełno walizek, zdziwiłam się bardzo.
- Chris? - zawołałam go.
- Co jest mała? - od razu się pojawił w garderobie.
- Co tu robią te bagaże? - dałam płaszcz na wieszak.
- Wyjeżdżamy z zespołem w trasę - powiedział smutno.
- Teraz?
- Niestety, sami byliśmy tym zaskoczeni, ale nic na to nie poradzimy. Będę dopiero za parę miesięcy - objął mnie i przytulił.
- No dobrze, rozumiem - wtuliłam się w niego mocno.
- A ja to pies?! - krzyknął Horror
- Do nogi Ricky'uś! - zaśmiałam się i rzuciłam na szyję bratu.
- Będę tęskniła - ścisnęłam go mocno.
- Ja też brzdącu - pogłaskał moje włosy.
- Uważaj tam na siebie - puściłam go.
- Ty tak samo, mam nadzieję, że Bridesi cię nie wykończą - wyszczerzył się.
- Spokojnie, nic mi nie będzie, z nimi jestem bezpieczna - poczochrałam mu włosy.
Wyjechali. Nie pozostało mi nic do zrobienia jak spakowania swoich ubrań i znowu pojechać do moich wariartów.
*Listopad*
Zaczęłam oglądać wczorajszą galę Alternative Press, nawet Chris i Ghost pokazali się na scenie.
Po jakimś czasie występ się skończył, więc postanowiłam obejrzeć zdjęcia z całej imprezy, aż nagle dostałam chyba zawału. Zobaczyłam Cerulli'ego i TĄ czerwoną szmatę jak się całują.
Zamknęłam laptopa i zrzuciłam wszystko co miałam na biurku zalewając się łzami. Wyłam jak nienormalna, czułam jak mi serce pękało coraz bardziej.
- Mała? Co się stało? - usłyszałam głos ojca mojego maleństwa.
- Nic - załkałam - Po prostu mnie przytul - mocno się w niego wtuliłam.
- No już, nie płacz skarbie - zaczął mnie kołysać i otworzył komputer patrząc na zdjęcie szybko potem go zamykając - Najwyraźniej okazał się dupkiem. Proszę, nie płacz. Nie jest wart twoich łez - pocałował moje czoło, a ja kiwnęłam głową.
- Chodź - poczułam jak bierze mnie na ręce i zanosi do niegdyś naszego pokoj. Nic się tam nie zmieniło, nawet nasze zdjęcie stało na półce. Purdy położył mnie na łóżku, a on obok mnie.
- Zaśnij i spróbuj zapomnieć - przytulił mnie do siebie, w jego ramionach od razu zasnęłam.
*Następnego dnia*
Obudziłam się, ale zamiast Pandzi (czyt. Ash'a) siedziała Juliet.
- Myślałam, że już się nie obudzisz. Chodź, musisz się ubrać - pomogła mi wstać, w końcu to już szósty miesiąc był.
- Ale po co się ubrać? - ziewnęłam.
- Nie mogę ci wszystkiego powiedzieć, a teraz weź to i załóż. Bez dyskusji! - zaprowadziła mnie do łazienki i zamknęła drzwi. Sukienka była śliczna i leżała na mnie idealnie, tylko po co mi była teraz ona? Wzruszyłan ramionami i przebrana wróciłam do przyjaciółki.
- Wyglądasz cudownie! Teraz siadaj, zajmę się make up'em - wyjęła tusz z kosmetyczki i zaczęła mnie malować.
Po jakimś czasie skończyła, ułożyła włosy, dała mi jakieś niższe obcasy i pojechałyśmy do Echoparku niedaleko naszego domu.
- Poczekaj tutaj, zaraz ktoś po ciebie przyjdzie - wysłała mi buziaka i odjechała. Usiadłam na jakieś ławce i czekałam. Nagle pojawił się Ash w eleganckim garniturze.
- Hej mała - uśmiechnął się dając mi buziaka w policzek - Jesteś gotowa? - chwycił moją rękę.
- Jakbym wiedziała na co to tak - on się tylko zaśmiał i zaprowadził do pięknego najpiękniejszego miejsca jaki widziałam w tym parku.
Ashley się zatrzymał i chwycił za obie dłonie i spojrzał w oczy.
- Call, przez te pół roku co się wydarzyło to były najgorsze miesiące w moim życiu, bo spędzone bez ciebie, bez twojej bliskości i miłości. Nie wiem co we mnie wstąpiło, żeby wrócić do Kiny i strasznie tego żałuję. Brakowało mi ciebie bardzo. To dzięki tobie poczułem co to prawdziwa miłość, poświęcenie, zaufanie, a także rodzina - pogłaskał mój brzuch - Ja zrozumiem, że może nie będziesz chciała, ale Mała. Wrócisz do mnie? - spojrzał mi w oczy, które by pełne nadziei, ale także pełne miłości oraz ciepła, które od niego czułam.
Przybliżyłam się w jego stronę bardzo blisko i bez słowa pocałowałam lekko.
- Nawet nie wiesz jak ja za tobą tęskniłam. Byłam głupia zdradzając cię z tym bydlakiem i wiążąc się z nim. Przepra...- nie dał mi skończyć bo znowu nasze usta się złączyły.
- Cicho, to nic. Tego już nie ma i nie wróci. Teraz jesteśmy my i nasz Danny - pogłaskał mój policzek i mocno przytulił do siebie.
- Tak strasznie mi na tobie zależy Ash - jedna łza spłynęła po moim policzku.
- Mi na tobie też Calluś - otarł ją kciukiem - Muszę ci coś jeszcze powiedzieć. Wiesz jaki dzisiaj dzień? - spojrzał mi w oczy.
- 13 listopada - uśmiechnęłam się lekko do siebie.
- Tego dnia powstał nasz związek, dzisiaj mija rok od tego wydarzenia i chcę ten dzień spędzać z tobą już do końca życia - Purdy uklęknął na jedno kolano wyciągając z kieszeni małe czerwone pudełeczko w kształcie serca - Karolino Olson. Kocham cię całym sercem i nigdy nie myślałem, żeby było inaczej. Jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością. Miłością mojego życia. Czy uczynisz mi ren zaszczyt i zostaniesz moją żoną? - otworzył pudełko, a w nim był pierścionek z czarnym diamentem otoczony białymi. Z moich oczu ponownie poleciały łzy.
- Oczywiście, że tak Ashley - wydusiłam z siebie - Kocham cię i nie mogło być inaczej - uklęknęłam razem z nim i pocałowałam.
- Nawet nie wiesz jaki jestem szczęśliwy, że mam ciebie - mocno mnie przytulił i założył pierścionek na serdeczny palec.
- Ja również kotku, ja również - uśmiechnęłam się do niego szeroko i ponownie złączyłam nasze usta.
------------------------------
ASH I CALL POWRACAJĄ! :D Jestem pewna, że dużo osób się z tego cieszy, a zwłaszcza moja kochana Black Ann, z którą spotkałam się w czwartek. Kooocham cię moja Pandziu! ♥
Rozdział z Chris'em uważam za zakończony, jednak jeszcze się pojawi, żeby skończyć jego obecność u boku Calley. Możliwe, że będzie w niektórych notkach, ale to w dalekiej przyszłości :3
Rozdział dedykuje wam wszystkim! Tym, którzy czytają tego bloga, komentują, pomagają mi pisać. Dziękuję wam bardzo, bez was moje fan fiction by nie istniało. Jesteście wspaniali <3
Kocham was całym sercem i jeszcze raz dziękuję, że jesteście ze mną ♥
Wasza Calley Purdy :3
10 komentarzy = nowy rozdział






Łee, głupi blogger mi nie chce pomóc.
OdpowiedzUsuńTAAAAAAAAAAAAK KURWA!!!!!!!!!!!!! Okej. Już się opanowuję. Albo nie... TAK! No nic innego mi do głowy nie przychodzi, no! Ale muszę przyznać, że poleciałaś z akcją:D Omówiłyśmy już sobie pewne wątki, ale i tak je przytoczę.
-Chris. Lubię gościa, no ale jednak zaczęłam to czytać ze względu na BVB. Poza tym, już na początku był dupkiem, bo tak chamsko zarywał do Call, w ogóle nie patrząc na to, że ma faceta. Dobra. No przykro mi, ale przecież będzie na drugim blogu.
-Ricky♥ Ten gif^_^ Boże! No wiesz, że ja go ekhem, lubię:D
-Kina. Tak, w końcu ten tępy plastik się stąd stracił. Zazdrosna się zrobiła, bieeedactwo (wyczuj ten sarkazm). Już pomijając to jak Panda mógł do niej wrócić...
-Ashley. No ten to u Ciebie serio jest super. Taki troskliwy. I czuły. I miły. Ugh, szkoda, że nie chce nam (mnie i Tobie) okazać tego w realu. Ale dobra. Ja mu to kiedyś wygarnę.
-Juliet. Standardowo najlepsza psiapsióła na świecie.
Ashley się oświaaaadczył. Ashley się oświaaaaadczył. Ashley się oświaaaadczył. Tego to się akurat nie spodziewałam haha. Jezu, no! Jestem tak MEGA szczęśliwa, że oni do siebie wrócili♥♥♥♥♥ Boże, serio mi odwala na punkcie tej pary. Shippuję ich już tyle czasu.
Btw. przez Ciebie się niedługo nawrócę, bo dawno nie wciągnęłam do komentarza tyle świętości, co dziś. Ugh. Aaa i podoba mi się sukienka. Choć jedna laska, która wygląda ślicznie bez pokazywania cycków. Ma inne atrybuty.
Aha! No i musiałaś?!?!?! Serio, musiałaś?!?!?! Musiałaś przypominać ten striptiz???? Laska, ja zaraz chciałam iść spać, to teraz nie będę mogła, bo wciąż mam przed oczami tamten rozdział "muzyka jak z pornola" hahah. Okej. Nie wiem, co miałam jeszcze pisać, demencja starcza, te sprawy. Więc standardowo życzę weny, DUŻO komentarzy i czasu. Serio, ludzie weźcie komentujcie, no! Ja chcę wiedzieć, co dalej! Ale Ty przynajmniej nie kończysz w tak pojebanych momentach, jak ja, trzymając czytelników w niepewności:D
I w ogóle, to nie przypominaj mi o tych biednych stworzonkach, które nas prześladowały. Serio, gwiazdki, Hello Kitty, Batmany, Pandy... Co jeszcze??????
No to tyle. Też Cię kocham♥♥♥♥, ale to wiesz. Buziaki PseudoBlack:
Piękny rozdział do przeczytania przed pracą :D.
OdpowiedzUsuńCzerwono włosa, ah, desperatka. No ale cóż, mówiła jednak prawdę…
Danny będzie najbardziej rozpieszczonym dzieckiem na świecie, tyle wujków <3.
Ash rozstał się z Kiną – zielone światło :D.
„- Nie bój się, przecież już cię widziałem - lekko się uśmiechnął.” – cały Ash. Niech też mi tak gotuuuje.
Chris to dupek, niech spada na bambus. Ale to i dobrze – kolejne zielone światło dla C&A. TeamPurdy 4ever!! No ale Ash znalazł siew odpowiednim miejscu i mógł ja pocieszyć.
Oświadczyny, o kur.wa! Leżę… ze szczęścia. Och, i ach, słiiiit <3. To było takie… fantastyczne!!
Chcę już następnyyyyyy <3.
I Dzidzię już na świcie, żeby Ash zmieniał pieluszki :D
http://heartoffire-bvb.blogspot.com/
Yay! <3 Na reszcie Ash i Call są razem! <3 Proosze żeby Chris wpadł pod jakieś autko.. :c Aww.. Jakiee to słodkie.. <3 Chce już następny.. ^^
OdpowiedzUsuńJak słodko. <3
OdpowiedzUsuńCall i Ash znów są razem.
Te oświadczyny gdybym była sama w pokoju to bym się rozryczała.
Jestem ciekawa kim jest ta wywłoka z którą całował się Chris.
Już nie mogę doczekać się na następny. Czekam z niecierpliwością.
Pozdrawiam.
Witam :)
OdpowiedzUsuńKurczę..mam mieszane uczucia
Z jednej strony mam ochotę Cię wyściskać a z drugiej..przyłożyć Ci xD
Tego się nie spodziewałam!
Ostatni rozdział taki słodki,Chris taki kochany..a teraz kurde co? Nową dziewczynę sobie znalazł? Oj nieładnie Motionless,mam nadzieję,eż będzie teraz mocno cierpiał! Liczę,że ktoś da mu nauczkę.nie tak się traktuje kobiety! Już domyślam się kim jest jego nowa lalunia,ale że jestem dobrą osobą nie zdradzę tego tutaj ;3 Dobrze,że Ash wywalił tą plastikową idiotkę (wiesz,jak długo czekałam na ten moment?) i wreszcie zdecydował się znów być z Call <3 Szczęśliwa rodzinka w komplecie <3 <3 Z te zaręczyny...totalna perfekcja *______- Nigdy się tego nie spodziewałam za co masz u mnie dużego plusa :)
Ściskam mocno i pozdrawiam :*
Weny kochana! <3
Aww *.*
OdpowiedzUsuńSzłodko ^_^
I naprawdę fajnie piszesz, muszę znaleźć czas, żeby przeczytać to dokładnie od początku...
Ogólnie, bardzo mi się podoba. Ciekawe masz pomysły. I to pidżama party xD. Ja też takie chcę!
Pozdrawiam, Weny, czasu i inspiracji ;)
Przybywam!
OdpowiedzUsuńTrochę późno nadrobiłam zaległości, ale w końcu się udało. Mam nadzieję, że wybaczysz? :)
Podsumowując..
Początkowo miałam mieszane odczucia. Ale zaciekawiłaś mnie i z każdym kolejnym rozdziałem było coraz lepiej :)
Prawie się popłakałam ze śmiechu z tego prezentu urodzinowego. Będę mieć koszmary! :D
Niezdecydowanie tej dwójki chwilami mnie przerażało. Szczególnie jak sobie przypominałam, że akurat to mnie łączy z Twoimi bohaterami...;o
W sumie to dobrze, że w końcu się pogodzili :) Chociaż z drugiej strony trochę szkoda, że Chris okazał się skończonym dupkiem, bo już zaczynałam go lubić... (Tak, wiem, miałam bezgranicznie shippować Calley i Asha, no ale...to chwila słabości tylko, już się 'nawracam' :D)
To ten...będę z pewnością teraz częściej tu wpadać i już czekam na kolejny <3
Weny i niech Ash będzie z Tobą. Czy coś...
Łoooo! Super!
OdpowiedzUsuńAsh, Calley i Danny...
Ej zauważyłaś, że jak połączysz pierwsze litery ich imion, to wychodzi AC/DC?
Ash Caro Danny i Chris?
Albo dwa razy Calley, jak kto woli :)
Powodzenia w pisaniu.
Weny!
Jak miło było na nowo wrócić do twojego bloga (brak kompa) Świetny rozdział, osobiście jestem nim zachwycona. Do następnego :)
OdpowiedzUsuńŚwietny :D czekałam aż ash do niejwwróci :) / Theprophet2027
OdpowiedzUsuńCalluś czy ja dobrze widzę, że jest 10 komentarzy???:D Noo, to czekam Słońce♥
OdpowiedzUsuńCzekamy na następny :)
OdpowiedzUsuńJeju zbieram się na komentarz i nie moge sie zebrać.Tak wiem nie komentowałam ale czytałam od początku.I wreszcie to wydarzenie.Wspaniale że są razem.No i będą już zawsze.Ashley taki romantyczny.Pięknie się jej oświadczył.No a Chris okazał się skończonym dupkiem.Tylko kim jest ta czerwona?! Biedna Calley.No dobrze.Rozdział wspaniały.Jeśli można zapytam również o wrażenia z koncertu.Weny życze i niecierpliwie czekam na następny.
OdpowiedzUsuń~Melody
Hej, TAK TAK TAK ! ASH I MAŁA SUPER ! NIENAWIDZIŁAM CHRISA -,- MATKO JEDYNA ASH SIE OŚWIADCZYŁ :3 DANNY BĘDZIE MIAŁ CUDOWNĄ RODZINKĘ <3 AWWWWW Kiedy następny? Wczoraj były moje urodzinyyyy...wstawiłabyś może z tej okazji nowy rozdział? Plosseeee <3
OdpowiedzUsuńMy nightmare
Hej genialny rozdział zresztą jak każdy. Nie mogę się doczekać nowego rozdziału już chce wiedzieć jak Chris zareaguje na wiadomość ze Ash i Call znowu są razem. Super!!!! Pisz szybko czekam na nexta
OdpowiedzUsuń