niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 29

*2 tygodnie później*

*Perspektywa Ashley'a*

- Calluś! Chodź tu z cycem! - krzyknąłem na cały dom.
- Jak jeszcze raz tak powiesz, to obetnę ci chuja i przywiesze nad kominkiem! - moja narzeczona walnęła mnie ścierką w łeb.
- Ej! To mój tekst! - oburzył się Biersack.
- Od kiedy?!
- Odkąd powiedziałem Juliet, że gadał o tobie, gdy wróciliśmy od twojego dawnego studia - poczochrałem młodemu włosy.
- Stare czasy - zaśmiała się.
- To jak z tym cycem? - zapytałem.
- Dajcie mi jakiś tasak, młotek oraz gwóźdź! - zacisnęła pięści.
- Żartowałem kochanie - pocałowałem ją w czoło - Danny jest głodny.
- Skąd ty to wiesz? - uniosła brew.
- Wiem, kiedy faceci mają ochotę na cycki - i w tej chwili dostałem w głowę.
- Koniec z seksem! Chuj z tym, że kochaliśmy się tylko raz! - wzięła naszego synka i poszła na dół.
- Nieeeeeeeeeeee! - udawałem, że płacze.
- Fakaj się - krzyknęła z dołu i dodatkowo było słychać śmiech malucha. Ten to ma poczucie humoru.
- Jak ty z nią wytrzymujesz? - zapytał Jake.
- Jak widzisz, jeszcze nie zwariowałem - zaśmiałem się.
- Powodzenia ze wspólnym domem, wy się tam pozabijacie!
- Jak zobaczy nowy pokoik dla Purdy'ego Juniora, to od razu złagodnieje - powiedziałem dumnie.
- Chciałbyś - wtrącił się CC.
- Ty bądź cicho, babciu - uciszyłem go.
- Jestem babcia? Zawsze o tym marzyłem! - zaczął skakać z radości, a my zrobiliśmy facepalma. Jak ja kocham tych debili.

*Perspektywa Karoliny*

Ashley nawet nie wie jaki mamy z niego ubaw razem z dziewczynami i Ricky'm. Właśnie, co on tu u licha robi?!
- Richard? Co ty tu u licha robisz? - zaczęłam kołysać synka.
- Spędzam czas z moją siostrą, jej przyjaciółkami, moim siostrzeńcem oraz dziewczyną - pocałował Ann w policzek.
- Tak? To zabierz swoją seksowną dupe i narka - wysłałam mu buziaka.
- Jaka ty jesteś wredna - zrobił fochnięty dziubek.
- Myślałam, że Anka jest wiedźmą.
- Bo jest, ale większą od ciebie - stwierdził.
- No dzięki, kotku - kolorowo włosa udawała obrażoną.
- Oj przepraszam skarbie - pogłaskał ją po włosach i ucałował czubek głowy.
- Rzygam wami - udawałam, że wymiotuje, za to zakochańce zajęli się sobą.
- Co robimy, Juli? - spojrzałam na przyjaciółkę.
- Shopping?
- Shopping! - zerwałyśmy się z miejsca.
Poszłam do pokoju Andy'ego nawet nie przejmując się tym, że walił sobie do filmów z udziałem jego i Juju. Czekaj, co?! Z kim ja kurwa mieszkam?
- Caaaaalluś! Musiałaś? - zaczął marudzić.
- Zajmijcie się Danny'm. Ja idę z Simms na zakupy - wyszłam, ale po chwili się wróciłam - A tak w ogóle, to niezłe masz wymiary - szybko wybiegłam zanim dostałam poduszką w łeb.

*Kilka godzin później*

Nigdy więcej na zakupy z Juli! Jestem padnięta jak nigdy! Wracałyśmy do domu, ale usłyszałyśmy jak jacyś chłopacy grają na ulicy. Podeszłam bliżej i zaczęłam ich słuchać. Grupka na mnie spojrzała i zaczęła grać Angel Eyes. Jeden z nich zawołał mnie gęstem ręki, żebym zaśpiewała, więc zrobiłam to, o co mnie poprosił. Usiadłam obok zielonowłosego chłopaka i zaczęłam śpiewać, a oni grać.
Po kilku piosenkach skończyliśmy.
- Świetni jesteście! Ja się dziwię, że nie gracie koncertów po kraju - uśmiechnęłam się do nich.
- Nie znaleźliśmy jeszcze odpowiedniego wokalu - powiedział bębniarz.
- I chcieliśmy zapytać, czy nie chciałabyś grać z nami? - zrobili kocie oczka, na co się zaśmiałam.
- Wiecie, mam synka, niedługo biorę ślub...
- Tak myśleliśmy, że się nie zgodzisz - posmutnieli i zaczęli się zbierać.
- Jasne, że chciałabym! - krzyknęłam na co chłopcy pobiegli do mnie i zaczęli ściskać.
- Nawet nie wiesz  jak my się z tego cieszymy! - powiedzieli równo.
- Ja również, ale co z nazwą? - puścili mnie i zaczęliśmy się zastanawiać, po chwili spojrzeliśmy na siebie.
- Slowdeath! - krzyknęliśmy i przybiliśmy sobie piątki.

***

- Ash'uś, skarbie biorę urlop! Przez najbliższe pare miesięcy zajmujesz się małym! - krzyknęłam, kiedy weszłam do domu.
- Co kurwa?! - zbiegł ze schodów przy okazji zaliczając glebe - Aua! Jaki urlop?! Co znowu wymyśliłaś?
- Zespół mam i zgładzimy was jednym teledyskiem! - zaśmiałam się złowrogo.
- Chciałabyś - poczochrał mi włosy.
- Zobaczysz za tydzień, kiedy nasz klip ujrzy światło dziennie - znowu mój śmiech.

*Tydzień później*

Nagrywaliśmy właśnie jedną z głównych scen naszego teledysku, czyli ja siedząca w wannie i udająca wariatkę. W sumie nawet to do mnie pasowało.
- Powtórz to i kończymy wszystko już - powiedział reżyser.
Ekipa puściła muzykę, a ja tylko poruszałam ustami i powtarzałam wcześniej wykonane przeze mnie ruchy.
- Cięcie! Genialnie! Jesteście niesamowici! - powiedział uradowany - Do wieczora powinien się pojawić - podziękowaliśmy i wróciliśmy do willi Brides'ów.
- I jak? - spytał Andy.
- Zajebiście poszło! Wieczorem powinniście wszystko obejrzeć - pisnęliśmy z radości i zaczęliśmy skakać. - Przepraszam, zapomniałam was przedstawić przez ten tydzień - zawołałam chłopaków. - To jest Trixx, nasz perkusista, Brandon, czyli basist Jeremy - gitarzyska rytmiczny i brat Brandona, a Kyle jest głównym - pomachał zielono - czarny.
- Zajebiście wyglądacie - uśmiechnął się.
- Wiemy - powiedzieliśmy równo i zaśmialiśmy.

***

Ja z chłopakami siedzieliśmy w piwnicy i graliśmy właśnie Going To Hell. Świetnie nam szło i wiedziałam, że każdy będzie nas znał. Nagle drzwi się otworzyły i pojawił się w nich Ash i Danny.
- Tu jesteś słoneczko - uśmiechnął się.
- Hej misiaku - dałam mu buziaka, a małego Purdy'ego wzięłam na ręce, obróciłam i musnęłam nosek - Jak było na spacerze z tatusiem? - połaskotałam go po brzuszku na co mały zaśmiał.
- Był wesoły, ani trochę nie płakał. Jestem zwycięzcą! - zaczął tańczyć, a my z chłopakami wybuchliśmy śmiechem.
- Chyba się z nim nie nudzisz? - spytał bębniarz.
- Ani trochę - wtuliłam się w mojego basistę.

Równo o 20 pojawił się nasz teledysk do piosenki Defame Me. Wszyscy zgromadzeni wpatrywali się w telewizor jak zaczarowani, a kiedy klip się skończył, domownicy zaczęli nam bić brawa.
- Zdrowie za Slowdeath! - wznieśliśmy toast.

---------------------------------------

Powracam kurwa!! I jak wam się podoba? Ashley wzorowy tatuś, Calley zakładająca zespół, romans Ricky'ego i Ann. Chris na pewno się jeszcze pojawi, o to się nie martwcie :D
Zapraszam też do nowej zakładki "Członkowie zespołu", żeby każdy się połapał, jak który wygląda :3
Ustawiam nowy limit!
12 komentarzy = nowy rozdział.
Powodzenia! XD

15 komentarzy:

  1. "- Wiem, kiedy faceci mają ochotę na cycki - i w tej chwili dostałem w głowę.
    - Koniec z seksem! Chuj z tym, że kochaliśmy się tylko raz! - wzięła naszego synka i poszła na dół.
    - Nieeeeeeeeeeee! - udawałem, że płacze.
    - Fakaj się - krzyknęła z dołu i dodatkowo było słychać śmiech malucha. Ten to ma poczucie humoru." hahahahahahahahahahahahaha leze i nie wstaje
    Dlaczego taki krótki?! Czekam na kolejne <3 Dużo weny, żeby rozdziały były dłuższe ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś tak ostatnio się wkręciłam w czytanie. Podziękuj Vixen za kolejnego czytelnika. ^-^
    "Poszłam do pokoju Andy'ego nawet nie przejmując się tym, że walił sobie do filmów z udziałem jego i Juju. Czekaj, co?! Z kim ja kurwa mieszkam?
    - Caaaaalluś! Musiałaś? - zaczął marudzić.
    - Zajmijcie się Danny'm. Ja idę z Simms na zakupy - wyszłam, ale po chwili się wróciłam - A tak w ogóle, to niezłe masz wymiary - szybko wybiegłam zanim dostałam poduszką w łeb."
    Płaczę ze śmiechu. Gratulacjon. (y)
    Weny. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego taaki krótki? Chcę następny :c Dlaczego ona bijee Ash'a po głowie? ;_; W sumie zasłużył. Debil. Życzę wenyyy i żeby rozdziaał byył szyybkoo ;c <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha, leżę przy fragmencie walenia Andyego :D.
    Aww... Ash taki so kjut :D.
    Super rozdział! Czekam na więcej, życzę weny i obowiązkowo zapraszam do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Płaczę ze śmiechu x)))
    Ale ta akcja z nowym zespołem była taka strasznie nieprzewidywalna!
    Takie wtf?!
    Ale rodział super, czekamy na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no, wyję. Nie mogę sobie też wyobrazić Ash'a jako przykładnego tatusia.. Nie no, robisz mi sieczkę z mózgu :D
    Weny życzę :D
    I zapraszam do siebie.
    Dopiero zaczynam XD
    http://defamememybulletproofboybvb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ashley troskliwym tatusiem? Kurczę, no nieźle. xd
    Świetnie to wymyśliłaś. Płakałam ze śmiechu jak była ta scenka z Andy'm ;)
    Taak, Ann ma za dużo na głowie, niech se robi zakupy młoda mamuśka.
    Dzięki tobie polubiłam New Years Day xd Wszystko jest słodkie, piękne i zajebiste! Oby tak dalej. Do następnego kochana, zapraszam do sb na nowego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczyno jesteś zajekurwabista!!! Nigdy nie przeżyłam tylu emocji naraz :). Dwa razy się popłakałam (a ja nie płacze przy byle czym xp) mam nadzieje że już bardzo niedługo będzie next ^^.

    OdpowiedzUsuń
  10. Doczekac nexta XDD

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny blog Calley :D Więcej więcej rozdziałów !!! Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Witam, witam. Serdecznie zapraszam na mojego bloga, który dopiero co powstał. :)
    http://it-is-never-too-late-bvb-fanfiction.blogspot.com/

    Wojna. Spustoszenie. Kolejne zabójstwa. Nie ma czasu na zastanawianie się.
    Przyszłość jest jedną, wielką wojną o władzę.
    Wild Ones - piątka potężnych mężczyzn, mających własną armię; nie zamierzają odpuścić swojemu odwiecznemu wrogowi. F.E.A.R. znika oraz pojawia się równie niespodziewanie. Każdy dzień jest tylko kolejnym krokiem w kierunku tragedii. Ale przecież... zawsze istnieją wyjątki.
    Osiemnastoletnia Hope, więziona odkąd sięga jej pamięć; cudem wydostaje się na wolność. Nie posiada najmniejszego pojęcia o świecie; nie potrafi nawet sprecyzować swojej własnej drogi, jednak nareszcie czuje się panią własnego losu. Tak długo wyczekiwane uczucie, znacznie dominuje nad jej rozsądkiem. Młoda kobieta ślepo podąża przed siebie, co może oznaczać jedynie kłopoty.
    Zostaje odnaleziona we śnie przez jednego z pięciu, Proroka. Nie mija nawet kilka godzin, a dziewczyna znajduje się już na terenach Wild Ones. Jej osoba niezmiernie zaciekawia władców, zaś sama Hope zaczyna odczuwać pewne pragnienia, o których wcześniej nie zdawała sobie sprawy. Skrywane dotąd sekrety oraz umiejętności, rodzą się na nowo; z siłą mogącą powalić najpotężniejszego. A gdyby jeszcze tego było mało, pomiędzy najważniejszym z pięciu a młodą buntowniczką, dochodzi do żarliwych uczuć dalekich do okiełznania.
    Co w takim razie zrobi młoda kobieta, gdy odwieczny wróg Wild Ones, ostatecznie zadecyduje o zmierzeniu się z przeciwnikami?

    OdpowiedzUsuń
  13. zajebiste :D w jeden dzień połknęłam całe 29 rozdziałów czekam na next <3 /black bitch

    OdpowiedzUsuń