*Perspektywa Karoliny*
Ostatnia lekcja. Początek października. Nie mogłam już więcej siedzieć w tej szkole, co chwilę były jakieś wyzwiska kierowane w moją stronę. W sumie to nie była nowość, od małego byłam prześladowana przez innych za to że byłam inna od wszystkich, w podstawówce można było przeżyć, gimnazjum też, ale liceum nie dało mi spokoju, albo co chwilę dostałam z brzucha od dresów, albo po twarzy od napompowanych plastików. I to tylko za jedno. Za to że byłam emo/scene. Tylko ja ubierałam się na czarno, nosiłam glany i słuchałam ciężkiej muzyki, a inny to oczywiście albo rapu, albo zjebanego One Direction czy Justina Biebera. Nigdy nie miałam komu się wyżalić czy porozmawiać szczerze. Mama albo była w pracy, albo jak zawsze kłóciła się z tatą. Tata podobnie, ale on do tego miał nową kobietę. Nienawidziłam jej tak samo jak jej córki, ale dzięki Bogu nie widywałam się z nimi, tylko z tatą. Mama od początku ich separacji była przeciwna że jeżeli ojciec sobie kogoś znajdzie to nie mogę się z nim widywać, lecz po paru miesiącach uległa. Nawet się cieszyłam, ale to było jak miałam 13 lat. Teraz mój ojciec stał się dla mnie mniej ważny tak samo jak mama ale nadal ich bardzo strasznie kochałam.
Spojrzałam na swój nadgarstek, pełno blizn spowodowane kłótniami rodziców, dręczeniem w szkole i biciem przez matkę. Momentalnie łza spłynęła po moim policzku, ale szybko ją starłam żeby nie rozmazać mojego ciemnego makijażu. Przykryłam swoje niebieskie oczy swoimi czarnymi włosami, które pofarbowałam gdy miałam 14 lat, od teraz mam je ciągle. Nie przepadam za swoimi naturalnymi ciemno brązowymi włosami. Miałam także parę tatuaży, które sama sobie zrobiłam. Bardzo lubiłam tatuaże i piercing, a skoro mowa o piercingu to posiadałam również kolczyk w wardze, języku, brwi oraz tunele 10 mm. w obu uszach. Zrobiłam je sobie rok temu na swoją 18-stkę, tak samo jak swoje pierwsze dziary, mama nie akceptowała tego że się kolczykuję i mam tatuaże, ale miałam to gdzieś. Byłam pełnoletnia więc mogłam. Moim pierwszym tatuażem był napis "BVB Army" oraz znak zespołu obojczyku, mój tatuażysta był tak miły że wziął mnie do siebie na praktyki i tak w dość szybkim czasie nauczyłam się robić tatuaże, tak samo jak piercing. Marzyłam zawsze żeby mieć własne studio, niestety rodzice nie podzielali mojego pomysłu, ale i tak się nie poddam.
Zabrzmiał dzwonek, szybko spakowałam książki do swojej torby z BVB i wybiegłam z klasy prosto do szatni, oczywiście ktoś musiał mnie popchnąć i upadłam, to był jeden z dresów. Zignorowałam go, wstałam z podłogi i kopnęłam go z glana w brzuch. Szybko wzięłam swoją czarną kurtę i wybiegłam ze szkoły zakładając słuchawki i puszczając Lost It All.
Po jakiś 15 minutach byłam w domu. Oczywiście słyszałam kłótnie rodziców, mój tata coraz częściej pojawiaj się w domu, ale nie zwracałam na to zbytnio uwagi. Bez słowa poszłam do swojego pokoju obklejonego plakatami Black Veil Brides, Bring Me The Horizon, Marilyna Mansona, Tokio Hotel, Motionless In White itp. wzięłam swoją gitarę i zaczęłam grać Knives & Pens. Ta piosenka jak na razie najlepiej mi wychodziła, ale również uczyłam się innych. Lubiłam także śpiewać. To pozwalało mi się odprężyć. Zawsze chciałam założyć zespół, ale i tak nikt nie chciał się ze mną zadawać więc nie było szans.
Po jakiejś godzinie do pokoju wpadli moi rodzice mówiąc mi że biorą rozwód. Byłam zszokowana. Myślałam że podczas tej dość długiej rozłące wrócą do siebie, myliłam się. Rodzice wyszli, a ja zalałam się łzami, nie mogłam w to uwierzyć.
Minęło parę godzin. Było już parę minut po północy. Mama oczywiście spała. Podniosłam się z łóżka i zaczęłam się pakować. Nie chciałam już mieszkać w tym domu ze świadomością że znowu się to zacznie. Znowu mama będzie wyładowywać na mnie swoje emocje. Nienawidziłam tego i zaczęłam bardziej się jej bać. Spakowałam wszystkie swoje rzeczy do jednej dużej walizki i resztę do dwóch małych. Przy okazji zamówiłam już bilet na lot do Nowego Jorku. Bardzo podobało mi się to miasto i strasznie chciałam je zobaczyć i dlatego uczyłam się ciągle języka angielskiego i teraz umiałam go perfekcyjnie. Napisałam jeszcze liścik do mamy, położyłam go obok poduszki i wyszłam z domu zabierając swoje rzeczy i pojechałam taksówka na lotnisko.
*Parę godzin później*
Była godzina 9 rano.Wysiadłam z samolotu i wcześniej zamawiając taksówkę i pojechałam do studia tatuażu. Musiałam się z czegoś utrzymać w końcu. Weszłam do środa i przywitał mnie miły łysy pan po trzydziestce cały w tatuażach. Uśmiechnęłam się do niego i spytałam czy nie potrzebuje kogoś do pomocy, odpowiedział że bardzo chętnie. Ja za to ucieszyłam się bardzo. Od razu kazał mi zacząć.
Minęły jakieś 2 godziny, jak na razie obsłużyłam dwie osoby. Obie chciały septum, a jedna tylko tatuaż na nadgarstku. Po paru minutach kolejna osoba weszła, gdy ją zobaczyłam zaniemówiłam...
C.D.N
*Myślę że jak na razie pierwszy rozdział wyszedł dobrze ;D Kolejne będą dodawane w miarę regularnie, więc czyhajcie na kolejne przygody bohaterki ;) *
Pisaj pisaaaj ! ;D
OdpowiedzUsuńrobi sie ciekawie ;]
chce next'a ;D
Czekaaam ;**
Ciekawy rozdział ;3
OdpowiedzUsuńPisz szybko nexta ;]
Czekam ^^
Czyżby Andy zamawiający sobie tatuaż na szyi? ^^
OdpowiedzUsuńLub Ashley. :D No chyba , że to Jake..
Dobra nie wiem. :x
Czekam na 2 rozdział. ;*
Czyżby Ashley? Czyżby Andy? Czyżby CC? Czyżby Jinxx? Czy może Jake?
OdpowiedzUsuńPisz szybko następny ^^.
Jeju dopiero teraz odkryłam Twojego bloga *-* Hahah mimo to przeczytam cały gdyż ciekawie się zapowiada :3
OdpowiedzUsuń