*Perspektywa Juliet*
Zaprowadziłam Calley do swojego pokoju, rozgościła się i usiadła na łóżku cała uśmiechnięta.
- A co taka wesoła jesteś dzisiaj co? - zapytałam i usiadłam obok dziewczyny.
- Nic takiego po prostu no...Nie wiem jak to powiedzieć. - zaśmiała się do siebie.
- No po prostu wyrzuć to z siebie kochana. - uśmiechnęłam się do niej szeroko.
- Zakochałam się. - zauważyłam na jej policzku rumieńce.
- To było zauważalne od początku imprezy. Gratuluję mała, w Ashley'u tak?
- Tak, na początku nie zwracałam na niego uwagi, ale podczas koncertu ciągle się na mnie patrzył, ale raczej wątpię że on to samo czuje. - posmutniała od razu.
- Ale dlaczego?
- No bo to Ashley Purdy, pies na baby. Leci tylko na plastiki z wielkim biustem, przeleci dziewczynę i później o niej zapomni. Nie ma szans.
- Nie myśl tak. Każdy się zmienia, a ja zauważyłam że on czuje to samo do ciebie. - objęłam ją ramieniem żeby dodać jej otuchy.
- Ja nie jestem pewna, bo wiesz. Nigdy nie byłam w związku. Tak wiem, mam 19 lat i jeszcze nigdy nie miałam chłopaka, dziwnie bardzo, no ale kto by chciał być z takim smutnym emosem jak ja? - spojrzałam na nią, a po jej oczach zaczęły spływać łzy.
- Ej skarbie, nie płacz. Ja wiem że Ash jednak coś do ciebie czuje tylko boi się tego powiedzieć bo on miał dużo dziewczyn, ale żadnej tak na prawdę nie kochał tak bardzo żeby być z nią zawsze, ale ja jestem pewna że on ciebie kocha. I to bardzo.
- Ehh...Ja nadal nie jestem pewna. - spojrzała na mnie smutno, a ja otarłam jej łzy.
- Calley, nie płacz już. On prędzej czy później sam ci to powie, nie bój się. Znam go już troszkę i widać że jednak coś do ciebie czuje, tyle że on musi się przyznać do tego. A teraz otrzyj łezki i uśmiechnij się. - dałam jej chusteczkę.
- Dzięki Juliet. Czuję się już lepiej. - uśmiechnęła się do mnie.
- Ależ nie ma za co. - przytuliłam do siebie czarnowłosą.
*Perspektywa Andy'ego*
- Ja pierdole stary co ty tak łazisz po tym pokoju? - spytałem Ash'a, wkurwiało mnie jego zachowanie, ciągle chodził w kółko jak nie wiadomo kto.
- No myślę kurde! - odgarnął swoją grzywkę.
- Ale o czym do cholery? - stanąłem przed nim.
- A jak myślisz debilu? - spojrzał na mnie z lekkim smutkiem.
- Już się domyślam. - powiedziałem już spokojnie.
- No więc widzisz. - usiadł na łóżku i ukrył twarz w dłoniach.
- Co się wtedy stało jak wyszliście z clubu? - usiadłem obok niego.
Ashley opowiedział mi wszystko co się wydarzyło i od razu zauważyłem że jednak coś czuje do Calley, nigdy przy innej dziewczynie się tak nie zachowywał. Nawet przy Kinie, ale ona od razu nie przyszła mi do gustu, może i była miła, ale i tak nie pasowali zbytnio do siebie.
- No i co teraz? - spojrzał na mnie znowu smutno.
- No jak to co? Powiesz jej co czujesz i będziecie szczęśliwi.
- A jeśli ona mnie nie kocha? Przecież widziałeś jak mnie potraktowała jak przyszedłem do studia.
- Kocha cię bo widać to. A poza tym pewnie teraz zwierza się Juliet więc jutro się wszystkiego dowiemy. - poklepałem przyjaciela po ramieniu.
- Dzięki Andy. Umiesz pocieszać. - uśmiechnął się lekko do mnie.
- Po to tu jestem, No daj miśka - wystawiłem ręce.
- Debil. No ale dobra. - przytuliliśmy się i później zaśmialiśmy.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę z chłopakami i poszliśmy wszyscy spać. Mam nadzieję że jednak Calley i Ashley'owi się uda bo na prawdę oni się kochają, tylko boją się co będzie dalej, ale ja już dopilnuję żeby wszystko było okej.
*Jak mówiłam, minęły 2 dni i jest już kolejny rozdział. ;D Wiem że krótki, ale myślę że moje bazgroły wam się podobają i będziecie tu wpadać ;* Więc do następnej notki, która będzie równie szybko jak poprzednia <3 *
Ekhem, ja tu czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńNie mam zbytnio pomysłu na komentarz, więc musisz się nacieszyć tylko tym: hbwjlvkertwelgfertgjfhewlf *-*
„- No bo to Ashley Purdy, pies na baby. Leci tylko na plastiki z wielkim biustem, przeleci dziewczynę i później o niej zapomni. Nie ma szans. ”
OdpowiedzUsuńTroszeczkę zirytowały mnie te zdania. To tylko Fan Fiction, za bardzo się przejmuje, wiem.
Nie mam już do czego się przyczepić, więc życzę Ci weny i czekam na następny rozdział. :3
Easy nasz Muzgorzerco kochany ^^ Ash ma taka opinie wystawianą niezmiernie często, nawet jeśli nie jest całkowicie prawdziwa :P niestety nasz misiek, generalnie uchodzi za czołowego playboya :P
OdpowiedzUsuńco do rozdziału to jest super ^^ fakt, nieco krótki, ale wybaczam bo często wrzucasz ♡
także trzymam kciuki za naszych zakochańców i czekam, mała ♥
Rozdział niestety trochę krótki, ale dość ciekawy. Czekam na kolejny :*
OdpowiedzUsuńczekam na nexta <3
OdpowiedzUsuńFakt rozdział krótki, ale trzyma w napięciu. Podoba mi się. :D
OdpowiedzUsuńJak dobrze, że nie muszę czekać na kolejny rozdział tylko spokojnie mogę czytać dalej. ^^
Lecę dalej :)
OdpowiedzUsuńHej :) wpadłam tu dopiero dziś i muszę powiedzieć, że sam pomysł mi się podoba i będę czytać, ale niestety jest sporo błędów stylistycznych i ortograficznych. Przydałby Ci się ktoś, kto poprawiałby te rozdziały. Nie mniej jednak podoba mi się tu i zostanę. Pozdrawiam i weny życzę.
OdpowiedzUsuń